Windsurfing: co robić, gdy potrzebna jest pomoc?

Prosta zasada: nie rób bliźniemu, co Tobie niemiłe, sprawdza się i wśród windsurferów. Jeśli trafia nam się jakaś awaria, chętnie korzystamy z pomocy innych. Pamiętaj o tym, gdy zobaczysz surfera, który ma kłopoty z pływaniem.
/ 27.08.2010 13:54
Gdy mamy już deskę, żagiel i maszt, skupmy się na bomie. To, wbrew pozorom, bardzo ważny element!

Urazy stóp

Najwięcej mniejszych lub większych kontuzji przytrafia się w wyniku urazów stóp. Przestrzeganie kilku podstawowych zasad pozwoli nam zapobiec niejednemu obrażeniu, a czasem wręcz uratuje nasz urlop. Dlatego pamiętajmy o neoprenowych butach, które nie tylko chronią przed niespodziankami na dnie morskim (ostre kamienia, jeżowce czy muszle w ciepłych morzach, itd.), ale działają jak opaska elastyczna, zabezpieczając przed skręceniem czy zwichnięciem stawu skokowego. Buty są wręcz nieodzowne w niskich temperaturach. W takich warunkach parę minut na desce może nawet spowodować zaburzenie czucia w stopach.

Pamiętaj!

Pamiętajmy o właściwym przygotowaniu sprzętu. Nawet drobne otarcie naskórka stopy może stanowić w słonej wodzie wręcz gigantyczny problem! Dlatego też zawsze sprawdzamy i usuwamy wszystkie nierówności na pokładzie deski (np. wkręty, podkładki pozostałe po usunięciu footstrapsów). Sprawdzamy także jakość warstwy antypoślizgowej (zwłaszcza jeśli pływamy bez butów). Zbyt szorstki antypoślizg może nam nawet zedrzeć skórę z podeszwy stóp.

Jeśli pływamy w footstrapsach, pamiętajmy, aby były dobrej jakości, tzn. niepodarte i bez sterczących twardych elementów (podkładki, śruby, itp.). Nawet piasek przyklejony do footstrapsów może doprowadzić do otarć naskórka, dlatego zawsze płuczemy je dokładnie po wejściu do wody.

Dobrze jest zaopatrzyć się w osłonę palety (stawiając stopę blisko masztu dotykamy wówczas ochronnej gumy) i protektor stopy masztu, który chroni zarówno nasze ciało (mniej stłuczeń pochodzących od upadającego masztu), jak i pokład deski.

Polecamy: Windsurfing - jak się ubrać?

Savoir-vivre windsurferów

Jeśli na wodzie zobaczymy, że ktoś ma problemy, to zapewne jednak z innych powodów niż uraz stopy. Dlatego w takiej sytuacji podpływamy, pytając czy potrzebna jest pomoc. Mniejsza o to, jeśli człowiek jest po prostu zmęczony, ale często okazuje się, że komuś pękła jakaś linka lub uszkodził przegub i wprost nie jest w stanie wrócić do brzegu. Udzielenie pomocy w takich okolicznościach jest niepisanym prawem windsurfingowym. Najczęściej, albo dowozimy poszkodowanemu brakującą część z brzegu, albo pożyczamy potrzebny element ze swojego zestawu, umożliwiając szybki powrót na brzeg.

Przeczytaj: Jak właściwie dobrać żagle do deski?

Jeśli żeglujemy w sąsiedztwie wielu osób uczących się szczególnie warto jest mieć oczy wokół głowy. Widok windsurfera siedzącego na desce i oddalającego się z wiatrem powinien wzbudzić naszą czujność. Dobrze jest wówczas po prostu zawiadomić odpowiednie służby ratownicze.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/31.08.2010 16:10
Ciekawa jestem czy wszyscy się tak zachowują? Surferzy? Niby o snowboarderach też się tak mówi, a w rzeczywistości bywa różnie, oj, różnie...