Jak sobie radzić w czasie sztormu na wodzie?

Zdrowy rozsądek nakazuje, aby przed sztormem wcześniej się chronić, gdy tylko to możliwe. Ale żeby nie wiem jak uważnie omijać strefy złej pogody, przychodzi taki dzień, gdy musimy umieć radzić sobie z szalejącym wiatrem. Częściej zdarza się to na morzu, ale i na Śniardwach możemy znaleźć się w opałach, jeśli zawczasu nie podejmiemy odpowiednich kroków. Poznaj sposoby sztormowania.
/ 26.08.2010 15:13
Zdrowy rozsądek nakazuje, aby przed sztormem wcześniej się chronić, gdy tylko to możliwe. Ale żeby nie wiem jak uważnie omijać strefy złej pogody, przychodzi taki dzień, gdy musimy umieć radzić sobie z szalejącym wiatrem.

Na ląd żeglarze, na ląd!

Zawsze zadajmy sobie pytanie, po co pchać się w sztorm i znosić wszystkie trudy, jeśli możemy spokojnie przeczekać nawałnicę na brzegu? Gdy już wpadniemy w strefę sztormową możemy względnie bezpiecznie żeglować z wiatrem zmieniając foka na jego wersję sztormową. Musimy jednak pamiętać o zabezpieczeniu bomu grota kontrszotem i dobrze wybrać obciągacz bomu, co zapobiegnie skręcaniu się żagla i jego szarpaniu.

Zrzucamy żagle w dół

Przy pełnych kursach jacht z reguły zachowuje dobrą sterowność, ale sternik, od którego wymagana jest szczególna uwaga i ostrożność, powinien bacznie obserwować nadbiegające fale. Możemy też zrzucić wszystkie żagle (zwłaszcza gdy łódka zacznie surfować po falach) i żeglować z wiatrem pod samymi żaglami. Wypuszczenie za rufę liny lub dryfkotwy znacznie ułatwi nam to zadanie.

Refowanie czyli zmniejszamy powierzchnię żagli

Jeśli musimy sztormować na wiatr pamiętajmy, aby burta zawietrzna za bardzo się nie zanurzała. Zawsze, ale to zawsze, staramy się zmniejszyć powierzchnię żagli zawczasu, gdy nie sprawia to jeszcze załodze wielkiego trudu. Refowanie w środku sztormu to nie lada sztuka!

Dobra praktyka nakazuje schowanie zdjętych żagli, bo fala szybko wprowadza w nich nieład i dodaje nam niepotrzebnej roboty.

Sztormowy fok i zrefowany grot

Jacht może spokojnie sztormować pod wiatr, gdy zmienimy fok na sztormowy i wybierzemy go na nawietrzną, a zrefowany grot ustawimy jak do pełnego bejdewindu.

Pamiętajmy, że żegluga w bejdewindzie prawego halsu relatywnie szybko pozwoli nam wyprowadzić jacht z niżu, ale napotykamy przy niej na większy dryf i większe przechyły boczne.

Dryfuj z wiatrem

Dryfowanie, jako metoda sztormowania stosowana coraz rzadziej, ale w wielu sytuacjach na morzu jest jedynym sposobem umożliwiającym żeglarzom zrobienie posiłku i jego zjedzenie. Jacht w dryfie zachowuje się spokojniej z uwagi na wsteczne ustawienie foka i duży opór kadłuba, który ustawia się bokiem do kierunku ruchu.
Jeśli po stronie zawietrznej mamy mieliznę lub stały ląd w krytycznej odległości lub gdy z jakichkolwiek innych względów nie możemy stracić na wysokości położenia jachtu pozostaje nam sztormowanie na silniku. Choć bardzo uciążliwe dla załogi ze względu na duże przechyły boczne, hałas i (często) zapach spalin, może okazać się jedynym sposobem na dotarcie w bezpieczne miejsce.

Polecamy: Co robić, gdy żaglówka się wywróci?

Łańcuch kotwiczny

Na akwenach płytkich możemy poradzić sobie ze sztormem wypuszczając z dziobu łańcuch kotwiczny, zwykle ok. 3-4 dł. jachtu, min 40-50 m. Fala wchodzi jedynie na część dziobową jachtu, szybkość dryfu zależy przede wszystkim od długości łańcucha wlokącego się po dnie. Poważnym zagrożeniem jest jednak możliwość zahaczenia łańcuchem o przeszkody podwodne.

Przeczytaj też: Jak żeglować z małym dzieckiem?

Każdy żeglarz w miarę, jak nabywa praktyki, wybiera swoje sposoby sztormowania, pamiętajmy jednak, że najbezpieczniejsze i najprzyjemniejsze zostaje sztormowanie na brzegu.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/14.05.2012 15:55
Polecam książkę pt. :"Sztorm - co robić? Teoria i praktyka". Jest to poradnik opisujący zagadnienie począwszy od meteo, po metody sztormowania, zachowanie na wodzie, czy w porcie... Książka została napisana pod kątem żeglarstwa morskiego, ale patrząc, co się dzieje ostatnimi czasy na śródlądziu, i tu może być przydatna...
/27.09.2010 12:31
Bardzo przydatny artykuł. Ludzie najczęściej zamiast zachować zimna krew i podjąć racjonalne kroki zaczynają miotać się, krzyczeć, denerwować. Wiem, że tak normalnie jest łatwo powiedzieć, a co innego gdy nadciągnie zagrożenie...