Biodostępność - to, co najlepsze z natury

Biodostępność - to, co najlepsze z natury
Biodostępność określa stopień, w jakim lek (bądź składnik odżywczy zawarty w pożywieniu) jest wchłaniany przez organizm. Im szybciej i łatwiej to następuje, tym większa biodostępność danej substancji.
/ 26.09.2016 15:26
Biodostępność - to, co najlepsze z natury

Dietetycy i lekarze powtarzają do znudzenia, że podstawą zdrowia i urody oraz dobrej kondycji fizycznej i psychicznej jest zdrowe odżywianie. Jednak czy potrafimy bez pomocy skomponować zdrową i smaczną dietę, obfitującą we wszystko czego potrzebuje ciało i dusza? A jeżeli nawet zadbamy o kilka podstawowych zasad takich jak regularność i urozmaicenie żywności po którą sięgamy, to czy możemy być pewni, że nasz organizm w pełni wykorzysta to co od nas dostanie?

Zobacz także: Zdrowa dieta od A do Z - poradnik

Biodostępność – trudne słowo

To żywieniowe pojęcie oznacza stopień w jakim organizm przyswaja i wykorzystuje poszczególne składniki odżywcze zawarte w pożywieniu. W żywności bowiem znajdują się związki, które są w stanie ułatwić bądź utrudnić trawienie i wchłanianie witamin i minerałów. Poprzez właściwe połączenia produktów spożywczych możemy znacznie poprawić biodostępność zawartych w nich składników odżywczych.

Substancje antyodżywcze

O biodostępności witamin i minerałów decyduje też obecność enzymów, powodujących ich rozkład do związków nieaktywnych, oraz tzw. antywitamin, tworzących z witaminami połączenia nieprzyswajalne przez organizm.

W ogórkach i innych warzywach dyniowatych (np. kabaczku, cukinii) znajduje się enzym niszczący witaminę C. Dlatego połączenia w sałatkach warzywnych obfitujących w witaminę C takich jak np. papryka, pomidor, sałata oraz warzyw dyniowatych jest niewskazane. „Bezpieczny” jest natomiast kiszony ogórek, gdyż nie występuje w nim ten szkodliwy enzym. Surowe mięso ryb i owoców morza zawiera natomiast związek niszczący witaminę B1, dlatego zwolennicy sushi powinni zadbać o dostarczenie większej dawki tej witaminy z bogatych jej źródeł, np. produktów zbożowych, roślin strączkowych oraz mięsa. Ta antyodżywcza substancja jest natomiast niszczona w wysokiej temperaturze, w czasie gotowania lub pieczenia ryb.

Kawka, herbatka

Powszechnie znany fakt, że nie powinniśmy popijać posiłków kawą i herbatą wynika właśnie z obecności substancji antyodżywczych w tych napojach. Odpowiedzialne są za to związki takie jak taniny i kwas szczawiowy (obecny także w innych produktach, np. szczawiu, szpinaku). Po dodaniu mleka do obu tych napojów przyswajalność m. in. wapnia i żelaza zdecydowanie się polepsza.

Zobacz także: Kawa nie dla wszystkich

Redakcja poleca

REKLAMA