Czy przeciwieństwa się przyciągają?

Czy przeciwieństwa się przyciągają?

Nie wszystkie pary są dalece niedopasowane, ale zdarza się to stosunkowo często. Większość partnerów szczerze pragnie, by sprawy między nimi uległy poprawie, ale ponieważ nie są nawet w stanie zrozumieć istoty problemu, tym bardziej nie wiedzą, jak go naprawić.  Dlaczego tak ciężko jest sprawić, by związek dobrze funkcjonował? Czy nie jest tak, że „miłość wszystko zwycięża”?
/ 15.12.2010 10:41
Czy przeciwieństwa się przyciągają?

Dlaczego związki się rozpadają?

Oczywiście, jest wiele powodów, ale jednym z ważniejszych jest to, że większość osób wkracza w nowe relacje, kiedy są jeszcze młode, niedoświadczone i same siebie do końca nie znają, nie mówiąc już o swoich partnerach. Kiedy doda się do tego ogromną presję wywieraną na młodych przez troskliwych rodziców, przyjaciół, instytucje religijne oraz media.

Nic dziwnego, że wiele par pochopnie decyduje się na ślub, przyjmując, że tak już widocznie musi być. Poza tym mimo że obecna średnia długość życia znacznie przekracza tę sprzed zaledwie kilku pokoleń, ludzie nadal oczekują, że przeżyją swe życie szczęśliwie u boku jedynego, ukochanego partnera, choć może to oznaczać nawet sześćdziesiąt wspólnie spędzonych lat. To bardzo długo, nawet dla najwspanialszego małżeństwa!

Dlaczego przeciwieństwa się przyciągają?

A czy jest coś dziwnego w tym, że przyciągają nas osoby zupełnie od nas różne? Większość z nas  w niewyjaśniony sposób lgnie do całkowicie odmiennych osób. Cechy, które wydawały nam się takie czarujące i ekscytujące podczas magicznego okresu zalotów, okazują się znacznie mniej atrakcyjne, kiedy odkrywamy, że partner jest taki na co dzień!

Zamiast rozumieć, akceptować i doceniać ukochane osoby za to, kim są, mimowolnie sprawiamy, że to, co nas różni, staje się głównym źródłem frustracji, irytacji i niezadowolenia. Zamiast pielęgnować nasze różnice, sprzeciwiamy się im i staramy się jak najbardziej upodobnić partnerów do siebie. Podkopujemy fundamenty związku przez bezustanne krytykowanie, narzekanie, obwinianie i lekceważenie cech oraz wrodzonych skłonności ukochanych osób. Rzadko zdarza się, że jasno i uczciwie odnosimy się do swojego problemu. Po prostu przestajemy rozmawiać. Wydaje się więc, że główną przyczyną porażki w związkach jest nieumiejętność porozumiewania się. To żadna nowość, prawda? Przekonanie o tym, że to różnica płci jest wszystkiemu winna, napędza cały wielki przemysł. Mężczyźni i kobiety są tak różni, że muszą wręcz pochodzić z różnych planet!

Polecamy: Jak pokonać niezdrową zależność w związku?

Niedogadanie to nie wina płci

Większość z nas zgadza się z tym, że kobiety i mężczyźni rzeczywiście się różnią, i to pod wieloma podstawowymi względami. Część pań odpowiada stereotypowi kobiecości, zgodnie z którym powinny być wrażliwe, uczuciowe, opiekuńcze i otwarte, podobnie jak część mężczyzn ma typowe cechy męskie, takie jak twardy charakter, chęć rywalizacji, niezależność i powściągliwość w okazywaniu uczuć. Jednak z naszych badań wynika, że panie i panowie o tych typach osobowości stanowią zaledwie od 30% do 40% społeczeństwa.

W ich przypadku porady bazujące na różnicach płci często okazują się trafione. Niestety, nie do końca dają się zastosować w przypadku 60% czy 70% osób, które nie odpowiadają stereotypowi. Skoro to nie różnice płci odpowiadają za brak porozumienia między partnerami, czyli główne źródło konfliktu, to w czym należy szukać przyczyny rozpadu związków? Odpowiedź brzmi — w różnicach osobowości, w naszej naturze. Ludzie nie są tacy sami. Mamy różne zasoby energii, zwracamy uwagę na inne rzeczy wokół nas, podejmujemy decyzje, opierając się na różnych przesłankach, i odmiennie kształtujemy swoje życie. Wszystkie te niezmiernie istotne i fundamentalne cechy składają się na całokształt naszej osobowości, czyli coś, co w znacznej mierze wykracza poza samo pojęcie płci. Taką właśnie wszechstronną perspektywę możemy uzyskać dzięki doskonałemu zrozumieniu Typów Osobowości.

Czytaj też: Encyklopedia zdrowia

Fragment pochodzi z książki „Perfekcyjnie dobrani. Psychologia szczęśliwych związków” autorstwa Paula D. Tiegera, Barbary Barron-Tieger (wydawnictwo Helion, 2009). Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)