Seksualny przekaz w mediach

Coraz częściej w mediach spotykamy się seksualnymi podtekstami. Jedne nas bawią, inne dziwią, a po zetknięciu się z jeszcze innymi czujemy zażenowanie. Gdzie leży granica dobrego smaku i czy w ogóle istnieje?
Seksualny przekaz w mediach fot. Fotolia

Naga prawda nie musi być piękna?

Tytuł  podrozdziału  Naga prawda nie musi być piękna to slogan  z reklamy prasowej,  na której widzimy  mizernych,  chudziutkich  i nagich  mężczyzn siedzących  przy szklanym  stole, których męskość  przesłaniają dwie filiżanki kawy (jednej białej, drugiej czarnej). Znane  postaci polskiego  show-businessu, tandem  „Antyradia”:  Kuba  Wojewódzki i Michał  Figurski, bliscy samoumartwienia i pełni autoironii, zgodzili się w ten właśnie sposób promować  radio. Nagość  jest  tu  równie  daleka od erotyki czy seksu jak pupa niemowlaka  w promocji jednorazowych pieluszek.

Gdzie leży granica dobrego smaku?

Mężczyzna,  podobnie  jak kobieta,  bywa  jednak  obiektem  seksualnym.  Do  najciekawszych przykładów  ostatnich  lat należy  kampania  z atrakcyjnym mężczyzną  w roli hydraulika  (fotografie  przedstawiały  jego postać na tle zamku  królewskiego  w  Warszawie)  jako elementu  promocji  Polski  na zachodnich rynkach Europy  po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Osoba hydraulika stała się przez to stereotypowym uosobieniem  zagrożenia miejscowych   rynków  pracy  przez  napływających do  państw  zachodnich   pracowników z Polski. Pewną parafrazą przywołanej  kampanii na rzecz Polski była reklama jednego  ze środków do przeczyszczania rur kanalizacyjnych, w  której  hydraulik  pojawiał  się  niczym  Frank  Chambers   w  mieszkaniu Cory  Papadakis  w  filmie  Listonosz zawsze  dzwoni  dwa razy, a  okazją  do schadzki była banalna zapchana rura. Na granicy, a może już poza granicą dobrego smaku.

Dowiedz się: Po co nam seks?

Seksualne skojarzenia

Kobieta  w kontekście  erotycznym  pojawia  się zarówno  jako obiekt pożądania,  jak  i rodzaj  (irracjonalnego  według  zasad  zdroworozsądkowego myślenia)  autorytetu.  Efekt  pożądania  w  zamiarze  i nadziei  twórcy  przekazu zakłada zaistnienie w momencie odbioru  zjawiska przeniesienia  znaczeń,  zgodnie  z założeniami  Tadeusza  Pawłowskiego,  które  przytoczyłem w  rozdziale  pierwszym.  Atrakcyjność seksualna  występującej  osoby,  prezentowane  w kontekście  seksualnym  ciało czy jego poszczególne części lub wytworzony w  filmie nastrój miałyby  zostać  przeniesione  na reklamowany  produkt.  Jest  to  mechanizm   łudząco  podobny   do  tego,  któremu  ulegają zarówno  dzieci,  jak i dorośli,  którzy  patrząc  na  małego,  pluszowego misia, przenoszą  tożsame  z nim  poczucie  miękkości  na płyn  do płukania tkanin. Z tą tylko drobną  różnicą,  że popęd  seksualny  jest u ludzi o wiele silniejszym  mechanizmem motywacyjnym  niż  pragnienie  miłego  dotyku wszelkich tekstyliów. Tu z łatwością można się odnieść do przywoływanego wyżej spotu wina „Cin&Cin”.  Widzimy  bowiem  nie tylko klęskę źle zaopatrzonego adoratora, ale również parę atrakcyjnych  fizycznie ludzi będących dopełnieniem  pojawiającej  się w  końcowej  sekwencji  butelki  reklamowanego alkoholu.

Fragment pochodzi z książki Wpływ mediów. Konteksty społeczno-edukacyjne” Bogusław Dziadzia (Oficyna Wydawnicza Impuls, 2008). Publikacja za zgodą wydawcy. Bibliografia dostępna w redakcji.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)