Oprawki to najważniejszy element garderoby. A przynajmniej tak powinny myśleć o nich osoby noszące okulary na co dzień. Ktoś może nie zauważyć spódnicy, albo nie zwrócić uwagi na to, jaką mamy torebkę, ale rozmawiając z nami, z całą pewnością spojrzy na naszą twarz. Pomijając już, że wpływają na to, jak jesteśmy odbierane, o wiele mocniej niż, dajmy na to, płaszcz. Kobieta w złotych oprawkach a la kocie oko budzi wszak inne skojarzenia niż taka, która nosi masywne, okrągłe okulary na pół twarzy. Problem z wyborem odpowiednich dla siebie oprawek, to jednak nie tylko kwestia kształtu, wielkości i koloru, ale często też cena.
WIDEO…
Jako okularnica z przeszło 20-letnim stażem wiele razy przymierzałam oprawki, które bardzo mi się podobały, po czym okazywało się, że kosztują dwa razy tyle, ile planowałam wydać. Tyle że niestety w większości przypadków znane logo to nie tylko zaporowa cena, ale po prostu lepszy projekt i jakość (a nie powiedziałabym tego samego, dajmy na to, o torebce czy jeansach).
Oczywiście zakup drogich oprawek łatwo zracjonalizować - jeśli wydamy, dajmy na to, 800 złotych na okulary, które będą nam służyły przez dwa lata, to dzienny koszt noszenia będzie wynosił złotówkę i kilka (9) groszy. Jeśli porównamy to np. z sukienką na wesele za 200 złotych, którą założymy trzy razy, może okazać się, że nie jest to wcale aż tak nieusprawiedliwiony zakup. Jest jednak kilka sposobów, dzięki którym na markowych oprawkach można zaoszczędzić - i to sporo. Nagle okazuje się, że stać nas na takie marki jak RayBan, a nawet Dior czy Prada. Wystarczy tylko odrobina sprytu.
Cudza wada to nie problem
Zacząć można od Vinted (ale też Olx czy Allegro), wpisując po prostu hasło "oprawki" i nazwę konkretnej, interesującej nas marki. Mowa tu oczywiście o oprawkach używanych, zazwyczaj ze szkłami na cudzą wadę - wstawienie do nich nowych szkieł nie będzie problemem, jako że oprawki są wykonane z termoplastycznych tworzyw. Warto poprosić o wyraźne zdjęcia zauszników, zawiasów oraz oznaczeń. O to, że produkt jest podróbką, można się nie martwić - oprawki nie należą do grupy produktów, które często się podrabia.
Aktualnie na Vinted można znaleźć np. okulary Prady za 150 złotych, czy oprawki Chanel za 300. W tym momencie powinno paść pytanie: no dobra, a jak ja to mam przymierzyć? Zła wiadomość jest taka, że się nie da. Ale jest i dobra - z dużym prawdopodobieństwem można określić, czy będzie nam w danym modelu do twarzy.
Jak szukać, gdy nie można przymierzyć?
Rady spod znaku "do okrągłej twarzy tylko prostokątne okulary" można w większości włożyć między bajki, podobnie jak modowe porady sprzed 20 lat mówiące, że kobiety wysokie nie powinny nosić długich sukienek, by nie wydawać się jeszcze wyższe.
W doborze oprawek o wiele ważniejszy jest ich kolor i rozmiar. A nawet nie tyle rozmiar, co proporcje - kobieta o drobnej, szczupłej twarzy będzie wyglądała karykaturalnie w wielkich, szerokich oprawka. Analogicznie osoba o szerokiej, dużej twarzy w małych. Internetowe salony optyczne często posługują się nawet w opisach rozmiarami okularów, analogicznymi do tych odzieżowych - S to małe, M - średnie, zaś L duże.
Podział nie jest ogólnie przyjęty, dlatego najlepiej udać się do salonu optycznego i przymierzyć oprawki małe, średnie i duże, po czym zapytać sprzedawcę o szerokość soczewki (jednej) w każdym z modeli. To da nam pojęcie czy np. 48 mm to dla naszej twarzy szkła za małe czy przeciwnie - za duże. Określenie koloru jest o wiele prostsze - należy poprzymierzać oprawki w kolorach zbliżonych do tych, które podobają się nam online.
Oczywiście metoda nie da nam 100-procentowej gwarancji, że coś, czego nie przymierzałyśmym, będzie nam pasowało, ale jeśli komuś marzy się logo Prady - warto zaryzykować.
Salon jako showroom
Wizytę w salonie można też po prostu potraktować jako początek poszukiwań. Przymierzyć kilka modeli, wybrać ten, który rzeczywiście nam odpowiada, i zapytać o jego pełne oznaczenie - wraz z kodem koloru i rozmiarem. Ciąg liter i cyfr może się okazać bezcenny (zazwyczaj znajdziemy go również po wewnętrznej stronie zausznika). Jeśli sprzedawca nie chce go podać, można zrobić kilka wyraźnych zdjęć oprawek - od przodu, z boku i od wewnątrz - i poprosić ChatGPT o pomoc w rozpoznaniu modelu.
Mając kod, możemy sprawdzić, ile te same oprawki kosztują u innych sprzedawców. Zazwyczaj okazuje się, że salon, do którego weszłyśmy, nie ma monopolu ani na model, ani tym bardziej na najlepszą cenę. Warto zajrzeć również do zagranicznych sklepów - do oznaczenia można dopisać słowo "optical", żeby rozszerzyć poszukiwania o zagraniczne sklepy, w przypadku których należy dokładnie sprawdzić koszty dostawy, by nie okazało się, że zaoszczędziłiśmy 80 zł, by wydać 82 na dostawę. Cena oprawek w innym kolorze może być kusząca, ale jeśli przymierzałyśmy czarne, niekoniecznie będziemy równie zachwycone przezroczystym różem.
Szkła za darmo
Zamówienie przez internet może się opłacać również wtedy, gdy różnica w cenie samej oprawy w stosunku do salonu nie jest szczególnie imponująca. W wielu internetowych salonach podstawowe szkła korekcyjne są już wliczone w cenę oprawek, albo wymagają niewielkiej dopłaty. Takie oferty znajdziemy choćby w Eyerim czy brytyjskim SelectSpecs.
Warto pamiętać o koszcie całych okularów, bo oprawki za podobną kwotę mogą w jednym sklepie oznaczać koniec wydatków, a w drugim dopiero ich początek. Oczywiście "szkła w cenie" nie oznaczają dowolnych szkieł - zazwyczaj chodzi o podstawowe soczewki jednoogniskowe. Przy progresach, fotochromie czy cieńszych soczewkach rachunek może już wyglądać inaczej.
Nie takie wakacyjne
Kolejny sposób to rozejrzenie się wśród okularów przeciwsłonecznych. W wielu modelach można zastąpić ciemne soczewki własnymi szkłami korekcyjnymi. Warto o tym pamiętać zwłaszcza po wakacjach, kiedy ruszają wyprzedaże letnich kolekcji i markowe okulary trafiają na przeceny. Dla nas mogą być po prostu źródłem oprawki, która bardzo nam się podoba, a w dziale korekcyjnym kosztowałaby więcej albo w ogóle byśmy jej nie znalazły. Przed zakupem trzeba tylko pokazać konkretny model optykowi i potwierdzić, że da się w nim zamontować odpowiednie dla nas soczewki.
Jeżeli zaś oprawki już mamy, a pozostaje zamówienie szkieł, warto sprawdzić ceny również poza miastem, w którym mieszkamy. Wizyta u rodziców czy weekend u siostry mogą być okazją do zajrzenia do miejscowego optyka. Nie ma przecież obowiązku kupowania soczewek w salonie obok biura tylko dlatego, że jest po drodze. W mniejszym mieście wycena może być korzystniejsza, choć sama wielkość miejscowości niczego nie przesądza. Zanim więc zaplanujemy dodatkowy punkt rodzinnej wizyty, najlepiej zadzwonić i zapytać o koszt szkieł na konkretną wadę.
Czytaj także: