Jak to, co słyszałyśmy w dzieciństwie, wpływa na nasze zarobki i relacje z szefem? O tym, dlaczego aprobata pierwszego ważnego mężczyzny w życiu ma tak potężną siłę z perspektywy psychologii, rozmawiam z psycholog Marzeną Stelmach-Tondos z Kliniki Psychomedic. 

WIDEO

player placeholder

Sukces w kontrze do „dobrego życia”

Mężczyźni wychowani w Polsce w latach 70. i 80. dorastali najczęściej w kulturze, w której role były jasno podzielone: mężczyzna zarabia na dom, kobieta dba o ognisko domowe. Dzisiejsze realia rynkowe wywróciły ten schemat do góry nogami. I choć dla części ojców niezależność córki to powód do ogromnej dumy, u innych wywołuje ona głęboki dysonans poznawczy.

Wysokie zarobki córki, brak dzieci czy odkładanie macierzyństwa bywają interpretowane przez ojców jako odejście od tradycyjnej roli. Z punktu widzenia socjologii i psychologii mamy tu do czynienia ze sztywnością socjalizacji roli płciowej - wzorców tego, co „kobiece” i „męskie”, które starsze pokolenie wdrukowało w podświadomość jako jedyny gwarant bezpieczeństwa. W praktyce rzadko stoi za tym zła wola - częściej to autentyczna troska, zakorzeniona w przekonaniu, że prawdziwe szczęście kobiety realizuje się wyłącznie poprzez rodzinę. Ta troska przybiera jednak formę pozornie niewinnych szpilek:

Zobacz także:

„Tylko nie przegap momentu na dzieci”. 

„Kariera karierą, ale rodzina jest najważniejsza”.

„Dobrze zarabiasz, ale kiedy się wreszcie ustatkujesz?”.

- Dla kobiet te zdania brzmią jednoznacznie: to, co osiągnęłaś w pracy, nie jest pełnoprawnym sukcesem. Jest tylko substytutem tego, co naprawdę powinnaś robić - tłumaczy psycholożka.

Pułapka winy i wewnętrzny głos ojca

Czy brak zrozumienia ze strony ojca może generować poczucie winy w dorosłym życiu? Okazuje się, że tak - i to z ogromną siłą, zwłaszcza jeśli relacja w dzieciństwie była bliska, a zdanie taty kluczowe dla budowania własnej wartości.

Psychologia rozwojowa i teoria relacji z obiektem jasno wskazują, że rodzice są naszym pierwszym i najważniejszym zwierciadłem. To w ich oczach odbija się nasza pierwsza definicja świata i samych siebie. Z czasem zewnętrzne komunikaty od rodziców stają się naszym własnym wewnętrznym głosem. Jeśli córka przez lata słyszy, że jej ambicje zawodowe są drugorzędne, w jej dorosłym życiu pojawia się potężny konflikt wewnętrzny.

Z jednej strony pojawia się duma z własnych osiągnięć, z drugiej – bolesne poczucie, że zawodzi najważniejsze oczekiwania rodziny.

- W efekcie sukces może być przeżywany nie tylko z satysfakcją, ale również z poczuciem winy, wstydem lub koniecznością ciągłego tłumaczenia swoich wyborów - tłumaczy Marzena Stelmach-Tondos. - W gabinetach psychologicznych często spotyka się kobiety, które osiągnęły wysoką pozycję zawodową, a mimo to ich wewnętrzny krytyk mówi do nich głosem ojca: „To wszystko nie ma znaczenia, jeśli nie masz dzieci” albo „Ojciec i tak nie uważa tego za prawdziwy sukces”.

Syndrom „grzecznej dziewczynki” i wieczne udowadnianie wartości

Dlaczego tak wiele z nas, mimo twardych dowodów na swoje kompetencje, wciąż czuje przymus udowadniania, że zasługuje na swoje miejsce? Odpowiedź tkwi w subtelnych różnicach w socjalizacji, jakiej poddawani byliśmy od najmłodszych lat. Przez dekady dziewczynki i chłopcy otrzymywali zupełnie inne komunikaty wzmacniające (tzw. wzmocnienia pozytywne). Przykładowo:

Córka:

„Jak ślicznie wyglądasz”.

„Jaka jesteś grzeczna”.

„Jesteś taka ładna”.

Syn:

„Świetnie to zrobiłeś”.

„Ale sobie poradziłeś”.

„Jesteś taki zaradny”.

Kiedy dziewczynka rzadziej słyszy pochwały za swoje realne działanie i sprawczość, a częściej za wygląd czy posłuszeństwo, rozwija tzw. zewnętrzne umiejscowienie poczucia kontroli. Zaczyna wierzyć, że jej wartość zależy głównie od aprobaty innych ludzi, a nie od jej własnych obiektywnych umiejętności.

- W dorosłym życiu rodzi to chroniczny perfekcjonizm, utrudnia przyjmowanie zasłużonych pochwał i karmi syndrom oszusta - zauważa psycholożka. - Paradoksalnie wiele bardzo kompetentnych kobiet nie potrafi cieszyć się ze swoich triumfów. Każdy kolejny sukces staje się dla nich jedynie krótkoterminowym dowodem na to, że „jeszcze przez chwilę zasługują na swoje miejsce”, zanim ktoś nie odkryje ich rzekomej niekompetencji. 

Gabinet szefa jak dom rodzinny. Zjawisko przeniesienia

Bardzo często nieświadomie uruchamiamy w pracy mechanizm psychologiczny zwany przeniesieniem. Polega on na nieświadomym rzutowaniu emocji, oczekiwań i lęków z relacji z rodzicem na inne osoby w dorosłym życiu - najczęściej na przełożonych i osoby u władzy.

Ojciec to pierwszy autorytet, który uczy dziecko, jak reagować na wymagania świata. Jeśli na jego uznanie trzeba było ciężko zapracować (tzw. warunkowa akceptacja) lub było ono stale niedostępne, w dorosłym życiu mogą aktywować się pozabezpieczne style przywiązania (np. lękowo-ambiwwalentny). W relacji z szefem objawia się to konkretnymi, często autodestrukcyjnymi mechanizmami:

  • nadmierne, wręcz wycieńczające zabieganie o aprobatę przełożonych i ciągłe szukanie u nich potwierdzenia swojej wartości,
  • ekstremalnie silne, osobiste przeżywanie nawet konstruktywnej krytyki (traktowanej jako odrzucenie),
  • paraliżujący lęk przed popełnieniem najmniejszego błędu i wynikające z niego trudności w negocjowaniu wynagrodzenia czy stawianiu granic,
  • nadmierne zaangażowanie w pracę kosztem własnego zdrowia i potrzeb (pracoholizm jako próba zagłuszenia lęku).

- W praktyce kobieta może pracować znacznie ciężej niż wymaga tego sytuacja, ponieważ podświadomie próbuje wygrać dawną walkę o uznanie, którego zabrakło w dzieciństwie - podkreśla Marzena Stelmach-Tondos. - Z drugiej strony część kobiet rozwija odwrotną strategię obronną: stają się skrajnie niezależne, wręcz reaktywne i nieufne wobec autorytetów, przez co mają ogromną trudność z przyjmowaniem jakiegokolwiek wsparcia czy mentoringu ze strony mężczyzn na stanowiskach kierowniczych.

Przełamać schemat dzięki neuroplastyczności

Czy to oznacza, że trudna relacja z ojcem skazuje kobietę na wieczną walkę z samą sobą w życiu zawodowym? Absolutnie nie. Współczesna neuronauka i psychoterapia opierają się na zjawisku neuroplastyczności mózgu - zdolności układu nerwowego do zmieniania się i tworzenia nowych ścieżek synaptycznych pod wpływem nowych doświadczeń. Stare schematy można nadpisać.

- Warto mocno podkreślić, że brak aprobaty ojca nie determinuje przyszłości córki - podsumowuje ekspertka. - Na to, jak funkcjonujemy w pracy, wpływa przecież konstelacja wielu innych czynników: relacja z matką, doświadczenia rówieśnicze, udane związki partnerskie, a także nasz biologiczny temperament czy późniejsze doświadczenia korekcyjne - na przykład praca w mądrym, wspierającym środowisku zawodowym lub proces psychoterapii.

Świadomość tych mechanizmów to nie wyrok - to narzędzie do odzyskania autonomii. Zrozumienie, że głos dewaluujący nasze sukcesy wcale nie należy do nas, ale jest echem dawnych, rodzinnych oczekiwań, staje się pierwszym i najważniejszym krokiem do budowania stabilnego, wewnętrznego poczucia własnej wartości. Takiego, które nie potrzebuje pieczątki aprobaty od żadnego autorytetu.


Czytaj także: