Kiedy bałagan przestaje być tylko bałaganem? 

Choć nadmiar rzeczy może bardzo nam dokuczać, często mylimy ten problem ze zwykłym bałaganem. Dopiero kiedy porządkowanie nie przynosi trwałego efektu, a te same przedmioty wciąż wracają w przypadkowe miejsca, przyglądamy się temu uważniej. Jak poznać, że nadmiar rzeczy staje się dla nas problemem?  

“Najważniejszym sygnałem jest to, że dom czy mieszkanie coraz mniej służy ludziom, a coraz bardziej służy do przechowywania przedmiotów. Stół przestaje być miejscem wspólnych posiłków, bo zalegają na nim rzeczy. Na fotelu nie można usiąść, bo służy jako druga szafa, a przygotowanie posiłku wymaga najpierw odgracenia blatu. To jest moment, w którym warto przyjrzeć się nie tylko sposobowi organizacji, ale także temu, ile rzeczy mamy i jaką rolę te rzeczy pełnią w naszym życiu.” - mówi Agnieszka Witkowska, prowadząca drugiego sezonu “Poukładanych” w TVN Style. 

Trzy sygnały, że rzeczy zaczynają rządzić domem 

W programie Agnieszka przygląda się właśnie takim sytuacjom. U uczestników programu „Poukładani” o tym, że problem wykraczał poza zwykły bałagan, świadczyły przede wszystkim trzy sygnały.

Zobacz także:

Po pierwsze, czuli się przytłoczeni ilością rzeczy w domu. Przestrzeń, która powinna sprzyjać odpoczynkowi, stała się źródłem napięcia. Trudno było im się zrelaksować, bo wszędzie widzieli coś, czym należało się zająć. Po drugie mieli poczucie, że sami nie są już w stanie sobie z tym poradzić. Nie wiedzieli, od czego zacząć albo podejmowali próby porządkowania, które nie przynosiły trwałego efektu. To wpływało na ich samoocenę: zamiast dostrzegać problem nadmiaru rzeczy czy niedopasowanej organizacji, zaczynali myśleć, że to oni są nieporadni. Po trzecie, bałagan utrudniał codzienne funkcjonowanie i obciążał ich domowe relacje. Długo szukali podstawowych rzeczy, tracili czas i energię na najprostsze czynności. Pojawiały się kłótnie o bałagan, wzajemne pretensje i napięcie związane z podziałem obowiązków. “To właśnie wpływ na samopoczucie, codzienność i relacje był dla mnie najważniejszym sygnałem. Problem nie dotyczył już tylko wyglądu mieszkania. Chodziło o odzyskanie domu, w którym można sprawnie funkcjonować, odpoczywać i dobrze czuć się razem.” - mówi Agnieszka. 

Fot. Materiały prasowe

Dlaczego samo sprzątanie nie wystarcza? I ile rzeczy to już za dużo? 

„Zwykły bałagan jest naturalnym skutkiem codzienności” – podkreśla Witkowska. Gotujemy, pracujemy, suszymy pranie, dzieci się bawią, ktoś wraca późno do domu, ktoś inny odkłada coś „tylko na chwilę”. Jeśli przedmioty mają swoje miejsca, a przestrzeń da się dość szybko ogarnąć, problemem może być po prostu zmęczenie, brak czasu albo system organizacji, który wymaga korekty. Przy nadmiarze jest inaczej: szafki są przepełnione, szuflady trudno domknąć, a sprzątanie zaczyna przypominać niekończącą się grę w Tetris. 

Trzeba też zaznaczyć, że nadmiar nie ma uniwersalnej liczby. Agnieszka zaznacza: “Kolekcja dwunastu par butów dla jednej osoby będzie dobrze wykorzystywanym zasobem, a dla drugiej obciążeniem. Liczy się relacja między liczbą rzeczy, dostępnym miejscem i potrzebami ludzi mieszkającym w danym domu. Pytajmy więc: czy możemy wygodnie korzystać z tego, co mamy? Czy znajdujemy potrzebne przedmioty? Czy utrzymanie porządku jest możliwe przy naszym trybie życia?”  

Z czym najtrudniej się rozstać? Agnieszka wskazuje trzy kategorie 

Niektóre rzeczy porządkuje się szybko, bo decyzja jest oczywista. Inne potrafią zatrzymać cały proces na długie godziny. Agnieszka Witkowska zwraca uwagę, że najtrudniejsze są zwykle te elementy, wobec których nie chodzi wyłącznie o miejsce na półce, ale o emocje, wspomnienia, poczucie bezpieczeństwa albo wyobrażenie o tym, kim byliśmy i kim chcielibyśmy być. „Najtrudniejsze do ogarnięcia bywają te przedmioty, wobec których nie wiemy jeszcze, co chcemy zrobić” – podkreśla.  

Pamiątki wymagają uważności. Rzeczy po bliskich, prezenty, dziecięce ubranka, rysunki czy listy bywają trudne do uporządkowania, bo jak mówi Agnieszka, „rozstanie z rzeczą może być odczuwane jako utrata części wspomnienia albo brak szacunku do osoby”. Architekt Porządku nie namawia więc, by pozbywać się wszystkiego. Przeciwnie: radzi wybrać te przedmioty, które naprawdę najlepiej przywołują dane wspomnienie i zapewnić im dobre miejsce. „Nie chodzi o to, by pozbyć się wszystkich pamiątek. Chodzi o świadomy wybór tego, co chcemy faktycznie zachować”. - dodaje. 

Ubrania często przechowują kilka wersji nas samych. W szafie zostają rzeczy sprzed zmiany rozmiaru, z poprzedniej pracy, dawnych aktywności albo życia, które dopiero planujemy. Do tego dochodzą nietrafione zakupy i drogie ubrania, których nie nosimy, ale których żal się pozbyć. Przegląd garderoby to więc nie tylko porządki w ubraniach, ale też pytanie: „Czego potrzebuję w swoim obecnym życiu? Kim jestem teraz i co mi do tej roli potrzebne?”. 

„Przydasie” dają złudne poczucie bezpieczeństwa. Zapasowe naczynia, pudełka, kable, części, materiały do nierealizowanych hobby czy sprzęty czekające na naprawę nie zawsze są problemem. Trudność zaczyna się wtedy, gdy nie potrafimy określić ich zastosowania, nie wiemy, ile ich mamy, albo przechowujemy je kosztem miejsca na rzeczy używane codziennie. Agnieszka podkreśla: „Nie zawstydzam nikogo za potrzebę zabezpieczenia się. Pomagam ustalić, jaki zapas rzeczywiście daje poczucie bezpieczeństwa i pozostaje możliwy do zorganizowania w dostępnej przestrzeni”. 

Dokumenty i drobiazgi wymagają decyzji, nie tylko pudełek. Przy dokumentach trzeba najpierw ustalić ich znaczenie i czas przechowywania, a przy kablach czy drobnych częściach sprawdzić, do czego należą. "Organizery nie zastąpią tych decyzji” - mówi Agnieszka. Dopiero kiedy wiadomo, co zostaje i dlaczego, można zaprojektować wygodny system przechowywania. 

W tym podejściu porządkowanie nie jest mechanicznym wyrzucaniem, lecz rozmową z rzeczami i z samym sobą. Agnieszka pokazuje, że dopiero po nazwaniu powodów, dla których coś trzymamy, można podjąć spokojną decyzję i stworzyć system, który naprawdę działa w codziennym życiu. 

Fot. Materiały prasowe

Od czego zacząć? Agnieszka radzi: wybierz jedno miejsce 

Agnieszka Witkowska przekonuje, że pierwsza zmiana nie musi być spektakularna. Przeciwnie – najlepiej, jeśli jest mała, konkretna i możliwa do domknięcia od razu. „Wybierz jedną małą przestrzeń, która codziennie Ci przeszkadza i przywróć jej funkcję” – radzi. Chodzi o takie miejsce, którego uporządkowanie naprawdę odczujesz, bo – jak podkreśla – warto „zacząć od miejsca, gdzie efekt od razu ułatwi Ci życie”. 

  • Zacznij od zadania, które możesz skończyć dziś. „Wyciągnięcie zawartości wszystkich szaf może sprawić, że zamiast ulgi poczujemy jeszcze większe przeciążenie”. Na większy proces można sobie pozwolić wtedy, gdy mamy wsparcie – tak jak uczestnicy „Poukładanych”. Czasem wystarczy na początek jedna półka czy szuflada.  
  • Zadawaj rzeczom konkretne pytania. Przy każdym przedmiocie warto sprawdzić: „Czy jej używam?”, „Czy czy kupiłabym ją teraz ponownie?”, „Czy budzi we mnie pozytywne odczucia?”, „Czy mam na to miejsce?”. Te pytania pomagają zejść z poziomu emocjonalnego chaosu do spokojnej decyzji. 
  • Od razu zdecyduj, co dalej. Rzeczy należące do innego miejsca odłóż tam od razu. Oczywiste śmieci od razu wyrzuć. Przedmiotom, które zostają, zapewnij wygodne miejsce. Jeśli trafisz na pamiątkę wymagającą dłuższego namysłu, możesz wrócić do niej osobno, zamiast zatrzymywać całe działanie. 
  • Dopilnuj końca procesu. Rzeczy przeznaczone do oddania potrzebują konkretnego odbiorcy i terminu przekazania, a rzeczy do sprzedania – jasnego limitu czasu. Agnieszka proponuje, by jeśli przedmiot nie sprzeda się np. w trzy miesiące, po prostu go oddać. Inaczej, jak zauważa, łatwo „zamienić bałagan na blacie czy szafce w torbę zalegającą przy drzwiach”. 

Najważniejsze jest jednak to, by nie rozliczać się z liczby wyrzuconych rzeczy. „Liczy się odzyskana funkcja przestrzeni i doświadczenie, że potrafimy podjąć decyzję” – mówi Agnieszka. Czasem wystarczy jedna mała zmiana, żeby poczuć ulgę i zobaczyć, że porządkowanie nie musi być karą ani testem silnej woli, ale sposobem na odzyskanie wpływu na własny dom. 

Więcej praktycznych porad Agnieszki Witkowskiej i domowych metamorfoz będzie można zobaczyć w drugim sezonie programu „Poukładani” na antenie TVN Style. Pierwszy odcinek już 18 października o godz. 18:00.