POLECAMY

5 pomysłów na spędzenie weekendu ciekawiej, niż bijąc się o torebki w Lidlu

Żeby nie było: Lidla lubię i cenię, ale w ten weekend na pewno go nie odwiedzę.
Edyta Liebert / rok temu
5 pomysłów na spędzenie weekendu ciekawiej, niż bijąc się o torebki w Lidlu fot. kolaż polki.pl

14 października wraca słynna promocja na torby polskiej marki Wittchen w Lidlu, ale chyba należę do mniejszości jeśli odważnie powiem: nie cierpię takich akcji! Nie mogę zrobić normalnych spożywczych zakupów, sklepowa przestrzeń przypomina dżunglę z pułapkami w postaci koszyków i rozrzucanego towaru. Ja preferuję w ten weekend: ukryć się, dla śmiechu stworzyć mapę Lidlów i wyznaczyć bezpieczny rejon poruszania się po mieście. I robić coś o wiele fajniejszego!

Lidl wprowadzi możliwość zakupów online?

Gdzie będę, kiedy w Lidlu rozegra się wojna

Na samym wstępie zaznaczam, że do Lidla nic nie mam, a zakupy robię tam nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie, a najczęściej jest to sobota. Uzupełniam braki w lodówce, a czasem załapię się na jakieś resztki śródtygodniowych akcji typu włoski tydzień, czy ubrania z BIO bawełny. W tę sobotę, w dniu wyczekiwanym przez spore grono klientek, zakupów w dyskoncie muszę sobie odmówić z oczywistych względów - zadymy.

Dantejskie sceny w Lidlu z powodu gry

Polacy mają szczególną umiejętność odnajdywania w sobie pokładów energii w momentach promocji, wyprzedaży czy nagłośnionych okazji. Walczą, upychają wózki po brzegi produktami w atrakcyjnych cenach - w tym przypadku będą to torebki i śmiem twierdzić, że powtórzy się historia z czasów, kiedy Lidl po raz pierwszy zawiązał współpracę z Wittchenem (teraz mamy do wyboru aż 79 modeli). Boję się, co może się wydarzyć, dlatego...

Oczekiwania kontra rzeczywistość, czyli historia zakupów online

Co będę robić, kiedy inni będą wyszarpywać sobie torebki Wittchena w Lidlu? Oto kilka moich propozycji na spędzenie weekendu poza domem, z dala od zgiełku sklepu, frustracji i kolejek. Jako że jestem mieszkanką Warszawy, dokonałam małego researchu i zdecydowałam się na polecenie kilku wydarzeń jako doskonałej alternatywy wobec uczestniczenia w wojnie lidlowej.

1. Wiecie, ile dobrych rzeczy znajdziecie w...

Pierwsza, najbanalniejsza propozycja, to udanie się do mniejszych sklepów i poczynieniu w nich zakupów. Jestem wierną fanką mniej nagłośnionych promocji. Jeśli potrzebujecie nasycić zmysły i wybrać się na zakupy, polecam sklep Pepco i jego artykuły do domu. Podświetlana tablica czy cotton balls w cenie 9,99 zł? Mam nadzieję, że gdy wszyscy będą polować na skórę saffiano w Lidlu, lampki będą na mnie czekać spokojnie we wszystkich kolorach. A zakupy spożywcze? Cóż, pozostanie mi osiedlowa Biedronka i jej oferta „Biedronka smakuje domem”, podczas której kupie regionalne polskie przysmaki.

2. A czy słyszeliście, że...

... teraz następuje prawdziwy wysyp świetnych filmów? Weekend jest najdroższy pod względem ceny biletów, a wypad do kina to nie lada wydatek. A to bilety, a to przekąski... Nie namawiam, ale zachęcam do sprawdzenia repertuarów tańszych, bardziej kameralnych kin, niż multipleksów. Z pełną odpowiedzialnością polecam wybrać się na: „Blade Runnera 2049”. Nawet mnie, umiarkowaną fankę „Łowcy Androidów” zachwycił i utrzymał w nostalgicznym samopoczuciu. „Wszyscy moi mężczyźni” - to już inny rodzaj filmu, a mówiąc wprost: przyjemna, lekka, pozytywna komedia, ze smacznym dowcipem, choć przyznam, że dziwnie się ją oglądało w kontekście seksafery w Hollywood, o której mówi się teraz bardzo głośno i szeroko. Z czystym sumieniem mogę polecić „Nasz najlepszy rok”- to słodko-gorzka opowieść o 30-latkach, którzy pragną odnaleźć swoje miejsce w życiu. Uprzedzam, że to francuska produkcja, miejcie to na uwadze.

3. Można wybrać się na...

Co roku do Warszawy przyjeżdżają setki dziennikarzy, artystów, twórców, recenzentów z okazji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To wydarzenie, którym wielu kojarzy się z zamkniętą szczelnie imprezą dla koneserów kina i tylko dla wybitnych smakoszy. Może jednak warto spróbować i zaryzykować (to niewiele kosztuje!), wybierając się na np. „Pewnego razu w listopadzie...” (reż. Andrzej Jakimowski), film otwarcia 33. WFF z fenomenalną Agatą Kuleszą i Grzegorzem Palkowskim? Podczas festiwalu można spotkać aktorów i reżyserów, dostępne są warsztaty czy wykłady i filmy z każdego zakątku świata: turecko-greckie, francusko-tunezyjskie inne. To tu „Ida” rozpoczęła karierę, a dopiero rok później wszyscy szturmem szli do kin, by nadrobić zaległości. Są też filmy dla dzieci, a maksymalnie zapłacicie za bilet 20 zł. Festiwal trwa od 13 do 22 października, a ja wybieram się na „Yves Saint Laurent i jego szkice”, nieznanego mi dotąd reżysera, Loïc Prigent. Ryzykuję, a co!

4. Tu też można...

Rozrywka nie musi być droga, wystarczy rozejrzeć się dokładnie i zastanowić, na czym nam zależy. Ja mam tak w przypadku chodzenia do teatru: nie stoję w kasach po bilet na osławiony spektakl, kupuję go z wyprzedzeniem, jeśli, i tylko j e ś l i, wiem, że to jest strzał w dziesiątkę. Bilet do teatru potrafi kosztować grubo ponad 100 zł, ale i tak miejsca zostaną wykupione (np. na musical Piloci Teatru Romy). Ja celuję w niszowe teatry, takie jak Akademia Teatralna Collegium Nobilium przy Miodowej w Warszawie. Tam, gdzie młodym artystom i wschodzącym gwiazdom nie odbiła jeszcze woda sodowa do głowy i gdzie cena biletu na świetny spektakl (nigdy się nie zawiodłam) nie przekracza 40 zł. Właśnie 14 października wybieram się na Bal w Operze. Ogromnym atutem, zasługującym na osobny wpis, jest skomponowana do utworu muzyka autorstwa Leszka Możdżera. Można? Można. Przeliczcie to na cenę torebki Wittchen z Lidla, która kosztuje średnio 279 zł.

5. Co można robić w ciągu dnia w mieście i to za grosze?

Masz za dużo ubrań i nie mieszczą się w twojej szafie? Dołącz do akcji i wymień je lub sprzedaj podczas szafingu, akcji wietrzenia szaf. To także idealna okazja, aby skompletować jesienno-zimową garderobę za grosze. Wystarczy, że 14 października wybierzesz się do Znajomi Znajomych (ul. Wilcza 58A). Polecam przejść się do takich miejsc, jak nowo otwarta Hala Gwardii lub Dom Towarowy Braci Jabłkowskich. Ta pierwsza to przestrzeń, w której można dobrze zjeść i kupić wyśmienite produkty od mniejszych lub większych producentów. Z kolei za 10 zł można udać się do Domu Towarowego Braci Jabłkowskich na Warszawski Festiwal Kawy. Pokazy, konkursy z nagrodami, szkolenia... A to wszystko w aromacie wyśmienitej kawy ze wszystkich zakątków świata. Świetna opcja dla smakoszy, którzy chcą miło spędzić czas.

Jakie wy macie pomysły na weekend, kiedy w grę nie wchodzi szturm na sklepy?

Świeżaki przez internet za darmo? Uwaga na nowe oszustwo!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)