Zazwyczaj pies wyje pod nieobecność właściciela z tęsknoty, nudów lub lęku. fot. Fotolia

Dlaczego mój pies wyje gdy zostaje sam?

Jakie mogą być powody wycia psa pozostawionego bez naszego nadzoru i co robić w takiej sytuacji? Na pytanie naszej internautki odpowiada specjalista od zachowań zwierząt.
/ 07.09.2010 13:16
Zazwyczaj pies wyje pod nieobecność właściciela z tęsknoty, nudów lub lęku. fot. Fotolia

Mój pies wyje, kiedy zostaje sam w domu. Czasami zdarza się, że to trwa cały dzień. Sąsiedzi jak można się domyślać nie są zachwyceni. Nie wiem co robić, żeby temu zapobiec? Dlaczego mój pies wpada w taką histerię? Ania z Tarnowa

Sprawdź stan zdrowia psa

Tak naprawdę powodów takiego zachowania może być bardzo dużo. Niezależnie od niepokojącego nas zachowania zawsze, jako właściciele odpowiedzialni za swojego psa, powinniśmy sprawdzić jego stan zdrowia. Pies nie usiądzie z nami do kolacji i nie poskarży się, że coś go boli. Nie napisze nam notatki na lodówce, że cierpi. Jego sposobem na komunikowanie się z nami jest warczenie, szczekanie, wycie itp. Należy się więc przysłuchać czy naszemu podopiecznemu coś nie dolega, czy wyje tylko i wyłącznie pod nieobecność właścicieli. Sugerowałbym więc zacząć od wizyty u lekarza weterynarii, który sprawdzi ogólny stan zdrowia pieska.

Zobacz także: Niepokojące objawy u psa - jak ich nie przeoczyć?

Ile czasu poświęcasz swojemu psu?

Jeżeli stan zdrowia okaże się bez zarzutów to po pierwsze gratuluję, po drugie proponuje mały rachunek sumienia - ile i jakiej jakości czas poświęcam swojemu psu? Czy znajduje czas, chęci i siły na przynajmniej jeden w ciągu dnia długi spacer (istotny jest zarówno czas, jak i poziom wysiłku psa na spacerze). Mówiąc długi nie mam na myśli 15-30 minut, mówimy tutaj raczej o 1-2 godzinach. Oczywiście zależy to od wieku, stanu zdrowia i rasy psa, ale pies to takie stworzenie, które uwielbia być na świeżym powietrzu, bawić się z właścicielem, ganiać za piłką, biegać, uprawiać sporty, ćwiczyć... Jest tak wiele form spędzania aktywnie czasu z psem, że na pewno każdy właściciel znajdzie coś ciekawego dla siebie. A wtedy gwarantuje, że nasz podopieczny będzie nam tak wdzięczny, że oszczędzi tapety, poduszki czy uszy sąsiadów.

Indywidualne źródła problemów: wycie z nudów, z tęsknoty, z lęku

Jeżeli to jednak nie do końca pomaga to sprawa musi być indywidualna, tj. powody wycia uzależnione są od indywidualnej sytuacji psa i jego właściciela.

Może być tak, że pies był przyzwyczajony, że nigdy nie zostawał sam w domu a tu nagle, np. po 6 latach życia jego ukochana pani wraca do pracy i z dnia na dzień, bez ostrzeżenia, żadnego stanu przejściowego nasz ukochany piesek zostaje w domu zupełnie sam, bez pani, zajęcia, towarzystwa. Zaczyna się więc wycie - z nudów, z tęsknoty, z nadmiaru energii, z niezrozumienia sytuacji, ze stresu, z lęku itp.

Zobacz także: Czym zająć psa kiedy nas nie ma?

Powodów jest tak wiele, że żaden kochający właściciel nie będzie czekał aż pieskowi przejdzie, tylko jak najprędzej poszuka zoopsychologa, który odkryje te indywidualne powody i zaproponuje indywidualnie do danej sytuacji dopasowaną terapię behawioralną. Im szybciej, tym lepiej, zwlekanie zawsze działa ze szkodą dla psa - niepożądany stan będzie się tylko pogłębiał, a wyjście z niego będzie trudniejsze, dłuższe i niestety kosztowniejsze.

Zobacz także: Ile powinien spacerować Twój pies?

Masz problem ze swoim psem? Nie rozumiesz jego zachowania? Napisz do nas na adres e-mail: lifestyle@infornext.pl! Na wybrane pytania odpowie nasz ekspert.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/15.11.2010 11:01
Witam! Przeczytałam Pani artykuł i bardzo mi się spodobał. Mam teraz podobny problem ze swoim psem. Dracon ma siedem lat, dotąd mieszkał wraz ze mną w domu rodzinnym. Niedawno przeprowadziłam się, ale niestety mój pies strasznie przeżywa momenty, gdy musi zostawać sam w nowym domu. Jestem zmuszona do tego, by odstawiać go na pięć dni z powrotem do starego domu, co z kolei także wpływa na niego stresująco, gdyż wówczas rzadko go odwiedzam. Chciałabym jednak, by on mieszkał na stałe ze mną. Czy można go w jakiś sposób przestawić, przyzwyczaić w miarę bezboleśnie do nowego miejsca? Czy też lepiej zostawić go w starym domu?