Brak taktu i nietakt

Pisałem ostatnio o czterech zachowaniach niewłaściwych o najmniejszym ciężarze gatunkowym i niedużej szkodliwości, będących efektem braku ogłady i wrażliwości, a mianowicie o faux pas, gafie, niezręczności i braku grzeczności. Do tej kategorii zachowań niewłaściwych zaliczyć należy jeszcze tylko brak taktu i nietakt.

Taktowny Arystoteles

Aby o nich cokolwiek powiedzieć należy najpierw uświadomić sobie czym jest takt. Mówił o nim już Arystoteles stwierdzając, że „właściwością człowieka taktownego jest takie mówić rzeczy i takich słuchać, jakie przystają człowiekowi prawemu i wolnemu”. Człowiek taktowny to, w jego ujęciu, przede wszystkim człowiek, który umie zachować umiar w tych wszystkich zachowaniach i wypowiedziach, które mogą dotknąć innych, przede wszystkim w żartach. To człowiek powstrzymujący się od szyderstwa i „nieprzyzwoitych wyrażeń”, „oszczędzający” w tej perspektywie siebie i innych, będący w swoich zachowaniach i wypowiedziach „sam dla siebie prawodawcą” – ustalający na bieżąco w odniesieniu do osób, z którymi się styka normy zachowania, których przestrzeganie zagwarantuje, że osoby te nie zostaną          w żaden sposób zranione.

Konstancja Hojnacka

Świetnie problem taktu ujęła specjalistka od savoir – vivre’u z lat dwudziestych poprzedniego wieku – Konstancja Hojnacka, która stwierdziła, że takt jest jedną z głównych cnót w świecie savoir – vivre’u, jedną z cnót „najmądrzej regulujących stosunki między ludźmi”, że jest to „wrodzona wrażliwość duchowa, jakiś cichy hamulec wewnętrzny, instynktowne orientowanie się czy też wyczuwanie co można, a czego nie”.
Napisała ona również: „Człowiek taktowny jest pełen duchowej rezerwy, czujny, opanowany i potrafi się znaleźć w każdej sytuacji. Orientuje się co komu powiedzieć, i zawsze znajdzie odpowiednie słowo w danej chwili, jak zażegnać nieporozumienie, kiedy odejść w porę, kiedy zmienić temat rozmowy, co przemilczeć lub czego nie dostrzec z uczucia delikatności”.

Bartłomiej Topa o Szwecji, emigracji i problemach życia pod "obcym niebem"

Polecamy: Faux pas i gafa

Brak taktu a nietakt

Taktu może komuś brakować. Czy jednak brak taktu jest już tym samym co nietakt? Gdy nad tym się głębiej zastanowimy musimy dojść do wniosku, że nie, że zachowanie nietaktowne, to coś o wiele gorszego niż zachowanie nacechowane brakiem taktu.
Brak taktu to tylko nieumiejętność zachowania taktownego w pewnych sytuacjach, pewna towarzyska nieporadność, która może nawet niekiedy rozczulać. A nietakt? Zygmunt Mysłakowski w swej pracy pt. „O kulturze współżycia” pisze: „Nietaktem jest wszystko, co uraża człowieka i poniża ”.
Pokażmy to na przykładzie.

W naszej obecności zaczyna się kłócić zaprzyjaźniona z nami para małżeńska. Człowiek taktowny usuwa się na bok, by nie być świadkiem czegoś, czego potem ci ludzie będą się wstydzić. Człowiek, któremu brakuje taktu zacznie tę parę godzić. Ma dobre intencje, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie ma prawa wkraczać „ z buciorami” w cudze życie prywatne. Człowiek nietaktowny powie gruboskórnie i w istocie brutalnie (wcale nie zamierzając spowodować jakiegoś dobra): „Ta wasza kłótnia przypomina mi kłótnie Kowalskich, którzy się rozwiedli, a teraz się nienawidzą”.

Brakiem taktu jest, jak zauważa Z. Mysłakowski, „niedyskrecja i gadulstwo w odniesieniu do kogoś, kto w rozmowie zwierzył się z czegoś bardzo osobistego, ufając nam”.

Nietaktem jest zaś już głośnie zreferowanie takich zwierzeń w obecności tego, kto ich dokonywał i tego, kogo one jakoś ranią.

Brakiem taktu jest nieustanne opowiadanie mężczyźnie, który właśnie został wdowcem o swoim małżeńskim szczęściu. Nietaktem będzie „pocieszanie” go przez przypominane mu, ze jego żona to była „wiedźmą".

Jak reagować na brak taktu i nietakt?

Czytaj także: Zmiany społeczne a zamiany w zasadach saovir - vivre

No cóż pozostaje nam tylko ignorowanie tego typu zachowań i nie traktowanie ich poważnie, lecz z pewną doza pobłażliwości choćby typu: „Zmieni się jak dorośnie” lub „jak nabędzie ogłady”.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)