Bliskość na odległość – związki przez internet

W internecie czujemy się anonimowi, częściej i śmielej nawiązujemy więc kontakty z innymi ludźmi – także uczuciowe. Czy miłość przez internet ma sens? Dlaczego zakochujemy się w kimś, kogo znamy tylko poprzez wymianę e-maili lub wiadomości w komunikatorze?
/ 16.12.2013 13:49

fot. Fotolia

Głębokie związki uczuciowe online

Ten typ relacji to związek uczuciowy zasadzający się głównie na komunikowaniu się za pomocą komputera. Chociaż partner jest fizycznie oddalony i do pewnego stopnia anonimowy, to uczucia miłości doświadcza się tak samo intensywnie. Osoby przeżywające cybermiłość traktują serio rzeczywistość cyberprzestrzeni, angażują się w związek do tego stopnia, że zawierają cybermałżeństwa i ślubują sobie wierność. (...)

Oto główne antynomie rządzące związkami uczuciowymi online:

  • odległość i bezpośredniość,
  • zwięzła i bogata komunikacja,
  • anonimowość i otwartość,
  • szczerość i oszukiwanie,
  • ciągłość i nieciągłość,
  • marginalne zaangażowanie fizyczne i znaczne zaangażowanie psychiczne.

Bliskość fizyczna od dawna jest traktowana jako pozytywny czynnik zarówno w inicjowaniu, jak i podtrzymywaniu więzi uczuciowych. Odległość utrudnia ludziom wykonywanie czynności typowych dla osób darzących się uczuciem. Związki na odległość często polegają albo na wyobrażaniu sobie fizycznej bliskości albo oczekiwaniu, że w przyszłości taka bliskość nastąpi.

Internauci poszukujący partnera życiowego w sieci, mimo oddzielenia przestrzennego, są silnie związani emocjonalnie. Internet staje się miejscem spotkań bezpośrednich pod względem czasu, a partnerom nie przeszkadzają osoby trzecie. Także poczucie bezpieczeństwa i anonimowości umożliwia otwarcie się i zaangażowanie w bezpośrednią intymną rozmowę.

Chociaż powszechnie uznaje się, że komunikacja za pośrednictwem komputera jest uboższa aniżeli komunikacja bezpośrednia, to owe „braki” nie muszą stanowić przeszkody nie do pokonania przy budowaniu bliskości. W roku 1995 Martin Lea i Russell Spears wysunęli śmiałe założenie, że „mniej może oznaczać więcej”. W pewnych typach komunikacji ludzie mogą przekazywać informacje pełniejsze i bardziej osobiste. Komunikat tekstowy nadany przez osobę szczerą może dostarczyć więcej informacji niż osobista rozmowa z inną osobą.

Nie widzę cię, więc czuję się bezpiecznie

Związki online charakteryzuje zarówno większy stopień anonimowości, jak i większa otwartość, która następuje szybciej i jest głębsza niż podczas osobistych spotkań. Dzieje się tak z powodu:

  • większej anonimowości i mniejszej bezbronności,
  • braku „cech zagrażających”,
  • braku innych sposobów poznania się nawzajem,
  • łatwości w znajdowaniu osób do nas podobnych.

Odkrywanie się online przypomina spotkanie z nieznajomym w pociągu albo pisanie pamiętnika. Często dużo łatwiej jest otworzyć się przed nieznajomym, którego się nie widzi lub którego nie spotka się następnego dnia. Pewność, że w każdej chwili można zniknąć z sieci i pozostać anonimowym zmniejsza obawę przed kompromitacją czy pogardą. W internecie ludzie mogą swobodnie wyrażać swoje myśli, uczucia, zbliżyć się emocjonalnie, nie narażając się na zranienie. Dlatego też łatwo zakochać się w sieci.

Takie cechy, jak: nieatrakcyjny wygląd, cechy stereotypowe, nieśmiałość czy fobia społeczna – mogą stanowić przeszkodę w budowaniu bliskich relacji. Anonimowość pozwala również zmniejszyć znaczenie wewnętrznych barier, wynikających z nieatrakcyjności fizycznej czy stereotypowych cech, a także umożliwia poznawanie innych ludzi w taki sposób i w takim tempie, jakie akceptują osoby zaangażowane w relację online.

Zobacz też: Jak stworzyć idealny związek?

Dlaczego w internecie mamy mniej zahamowań?

Innym powodem większego odkrywania się w związkach online jest to, iż zachowanie takie stanowi jedyny sposób, by móc się poznać i sprawdzić, czy ktoś jest do nas podobny, czy posiada pożądane przez nas cechy. W cyberprzestrzeni, w której dostęp do potencjalnych kandydatów jest większy, można to ustalić dużo szybciej i równie prędko rozpocząć poszukiwania nowych znajomych. Co więcej, nawiązanie bliskich relacji z drugą osobą umożliwia efekt odhamowania, który sprawia, że ludzie czują się wolni od zahamowań i otwarcie wyrażają siebie. Szczerość partnerów wspomaga osiąganie głębokiego i pełnego przeżywania intymności.

Związki uczuciowe tradycyjnie zawierają element oszustwa, gdyż każda z osób chce przedstawić się z jak najlepszej strony, nie chcąc być porzuconą czy zranioną. W cyberprzestrzeni dużo łatwiej zostać zmanipulowanym, ponieważ trudno jest wykryć oszustwo dotyczące np. wieku i wyglądu zewnętrznego czy stanu cywilnego naszego internetowego rozmówcy. Jednak im więcej czasu ludzie spędzają na wspólnych pogawędkach, tym odważniej się otwierają i rzadziej kłamią, są ze sobą szczerzy.

Ile trwa romans w sieci?

Kolejna antynomia, rządząca związkami uczuciowymi online, dotyczy trwania znajomości internetowych. Z jednej strony można powiedzieć, że związki internetowe są ciągłe w sensie emocjonalnym, ponieważ partnerzy myślą o sobie, doświadczając przy tym silnych uczuć. Potrzeba kontynuowania związku jest tutaj bardzo silna, podobnie jak gotowość do spotkań w sieci, w której nie stanowi problemu pora ani otoczenie, w jakim pozostaje dana osoba. Z drugiej jednak strony zerwanie kontaktu z wirtualnym rozmówcą jest możliwe w każdej chwili poprzez zmianę nicku albo portalu, z którego się korzysta.

Znalezienie partnera i pozostawanie w związku online często wymaga mniejszych nakładów niż dbanie o związek poza siecią. Zyski obejmują jednak oba rodzaje związków, a mianowicie korzystanie z zalet pozostawania z kimś w bliskiej uczuciowej relacji.

Z jednej strony pewne opisywane cechy znajomości internetowych wskazują, że związek online może trwać i być satysfakcjonujący, z drugiej jednak mówi się o niepełnym wymiarze związków online. Oceniając szansę związku sieciowego, należy wziąć pod uwagę mniejsze zaangażowanie w te związki wynikające z braku wspólnej historii i mniejszej ceny, jaką płaci się za zerwanie z internetowym partnerem. Konsekwencje podjęcia takiej decyzji nie są tak uciążliwe, presja z zewnątrz, związana z utrzymaniem związku, jest o wiele niższa. Co więcej, wiele atrakcyjnych opcji, dostępnych w cyberprzestrzeni, zmniejsza wartość związków online. Wyłączność uczuciową trudniej zachować w cyberprzestrzeni, ponieważ często nawiązuje się kontakty z kilkoma osobami jednocześnie. Zainicjowanie związków offline z sześcioma mężczyznami jednocześnie jest praktycznie niemożliwe i też wątpliwe moralnie. W sieci kontaktowanie się z wieloma osobami jest strategią dopuszczalną i pożyteczną.

Brak szansy na realizację emocjonalnych pragnień partnerów powoduje jednak niepełność uczucia. Wraz ze wzrostem intymności i intensywności związku partnerzy w naturalny sposób pragną pogłębić znajomość, której nierzadko nie da się przenieść do świata offline.

Zobacz też: Gdzie najlepiej szukać miłości?

Z online do offline

Szansę przetrwania związku online zwiększa jednak duża otwartość i szczerość partnerów, którzy poznają swoje prawdziwe cechy charakteru. To właśnie dopasowanie partnerów do siebie pod względem tych cech ma istotne znaczenie dla utrzymania tego związku. Joseph B. Walther, twórca teorii SIP (teoria przetwarzania informacji społecznych) i koncepcji komunikacji hiperosobistej twierdzi, że w niektórych sytuacjach uczestnicy e-komunikacji mają skłonność do idealizowania swoich wirtualnych partnerów. Dysponując niewielką wiedzą o partnerze online, np. na skutek dokonywanej przez niego selektywnej autoprezentacji, nic nie wiemy o jego negatywnych cechach, wówczas istotną rolę odgrywa wyobraźnia, wypełniając informacyjną lukę i wzmacniając nasze wyobrażenie o nim.

Wiele związków rozpada się, kiedy okazuje się, że osoba, do której zdążyliśmy coś poczuć, nie odpowiada naszym wyobrażeniom. Badania pokazują, że średni czas trwania takiego romansu online wynosi kilka miesięcy. Po tym okresie relacja może być przerwana lub przekształcona w znajomość offline.

Zobacz też: Psychologia związku - vademecum

Fragment pochodzi z książki "Związki miłosne w sieci" autorstwa R. Lepperta i K. Kacprzak (Impuls 2013). Publikacja za zgodą wydawcy.