"Włos"

Miała swoją tajemnicę, jedną z tych, których w intymnej sytuacji ukryć się nie da. Seks, nawet ten prosty, z mężem, gdy zaczynała myśleć o aktorach, łączył się u niej z wokalną ekspresją.
Z życia wzięte fot. Fotolia

(...)
Pierwszy pocałunek wyślizgnął się im spomiędzy ust, co zdarza się kiedy ludzie są zdenerwowani, następny jednak już się nie wymknął. Gdy jednak chciał posunąć się dalej, przytrzymała mu dłoń. Zaniepokoił się, że otrzyma tylko tyle, na szczęście szepnęła - nie tak szybko - a to przywróciło nadzieję.

Nie potrafił zdjąć jej biustonosza, była na to przygotowana, mąż nigdy nie potrafił. Jej piersi wylały tak obficie, że nie wiedział, co z nimi zrobić. Więc odruchowo wziął jedną od ust. I w tym stanie, niezbyt zręcznie, dobrnęli do łóżka. Zacisnęła nogi wokół jego pasa mocno, aż jęknął. Pomyślała, tak to jest z kimś innym. I już nie musiała myśleć o żadnym aktorze, gdyż sama czuła się jak na filmie.

Nie opowiada się jednak nieprzyzwoitych filmów. Powiemy tylko, że odgłosy rozkoszy, którymi tak hojnie go obdarowała, sprawiały mu przyjemność, do chwili, gdy przypomniał sobie, że ściany mieszkania nie są grube, czasami słyszał, jak sąsiadka chrapie, przesuwa meble i modli się.

Kioskarka miała swoją tajemnicę, jedną z tych, których w intymnej sytuacji ukryć się nie da. Seks, nawet ten prosty, z mężem, gdy zaczynała myśleć o aktorach, łączył się u niej z wokalną ekspresją. A im bardziej próbowała to zjawisko stłumić, tym głośniej krzyczała.

Dzielnicowy został sam na zapleczu ze swoją butelką, gdyż sklepikarz z trybie nagłym został przywołany przez ekspedientkę. Wylał do zlewu resztkę piwa i patrzył niewzruszonym okiem, jak bezcenny złoty płyn spływa do zardzewiałego otworu. Przejrzał się w liszajowatym lustrze, poprawił czapkę, chuchnął sobie na dłoń i ją powąchał. Potem kiwnięciem głowy uzbrojonej w policyjną czapkę pożegnał się z rzeźnikiem, który próbował uspokoić klientkę, kobieta awanturowała się, że w schabie jest za dużo kości.

Na progu sklepu wpadł na dwie staruszki z bloku numer sześć. Lubił ten dom, był wolny od alkoholików, chociaż stare lokatorki bywały męczące. Bały się własnego cienia. Ale kto w tych czasach, nie przestraszy się czasami własnego cienia?
- Pan jest, chwała Bogu!
- Ten z wąsem z mieszkania numer siedem torturuje kobietę.

Na rozdeptanych przemarszem lat twarzach, widać było, że każdy człowiek w każdym wieku, po kryjomu liczy na coś niezwykłego.
- On ją przypala żelazkiem! – przekonywały kobiety.
Przypalanie gorącym żelazkiem stało się ostatnio modne. Żelazkiem bandyci wymuszali od emerytów wyznania w jakich zakamarkach domu ukrywają kosztowności. Oto jaka bywa potęga mody, widoczna nawet w świecie małej i dużej zbrodni. Dlatego ludzi wielu zaczęło chować żelazka, równie starannie jak kosztowności.


Pierwsza myśl dzielnicowego była gorzka; szóstka przestaje być dobrym domem. Ale był zbyt doświadczonym policjantem, by wierzyć ludzkiemu gadaniu bez wizji lokalnej.

Kiedy kobiety i dzielnicowy stanęli pod drzwiami, po drugiej ich stronie miał miejsce inny dramat. Jego męskość broniła się przed jej krzykiem, ale gdy rozpoczęły się pierwsze objawy słabości, uruchomiony mechanizm był trudny do zatrzymania. Szczęśliwi mężczyźni, którzy nigdy nie zaznali takiej reakcji łańcuchowej.

W tym szczególnym czasie do dzielnicowego i dwóch kobiet dołączyła trzecia sąsiadka, która nie może chodzić, ale w wyjątkowych sytuacjach chodzi. Pojawił się też zawsze zasapany i chory na cukrzycę lokator z ostatniego piętra, przypadkiem złowiony w sieci zdarzenia. A w mieszkaniu panowała jak na złość cisza. Dzielnicowy spojrzał w wyrzutem na kobiety.

Gdy na korytarzu kilka osób czekało na krzyk dręczonej, po drugiej stronie drzwi sytuacja poczęła zmierzać w kierunku jakiegoś rozwiązania. Pojął, że jego ogień zgasł, a ona jest zbyt spłoszona by go na powrót rozniecić, z rozpaczy znowu przyssał się do jej piersi. Wtedy fala rokoszy zalała ją, jak chyba nigdy w życiu.

Dzielnicowy zrezygnował i był już na parterze, gdy usłyszał krzyk, straszny krzyk dręczonej kobiety; "Jak na filmie, kurwa!" zaklął i wbiegł na górę. A nie mówiłyśmy, mówiły oczy kobiet. Załomotał pięścią do drzwi.

Znaleźli się po obu stronach łóżka, ona skulona i przykryta kołdrą - listonosz – szepnął, chociaż listonosz zawsze pukał delikatnie. Jak szybko czasami gaśnie rozkosz, a ślimak płci chowa się do skorupy, jakby nigdy z niej nie wychodził. Łomot do drzwi niestety powtórzył się z całą brutalną mocą i został poparty kategorycznym słowem – policja! Stłumiła okrzyk rogiem prześcieradła. Ubrał się i na palcach zbliżył się do drzwi.
- Kto tam?
- Policja – uzyskał ponownie stanowczą i prostą odpowiedź, która nie pozostawiała nadziei, że jest inaczej niż jest.
- Co się stało? – pytał, próbując wyjąć w ust włos łonowy.
- Przypalasz pan niewiastę – krzyknęła jedna z sąsiadek.
- Proszę otworzyć – oświadczył dzielnicowy.

Żołądek podszedł mu do gardła i najwyraźniej miał tam ochotę zostać.
- Czemu mam otwierać, tu nic złego się nie dzieje...
- Miały miejsce krzyki, co się wyprawia? – dzielnicowy pytał spokojnym, mocnym głosem prawa.
(...)

"Włos", Tomasz Jastrun


Fragment opowiadania pochodzi z książki: "Gorączka. Opowiadania wyuzdane", Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, wydanie: I, cena detaliczna: 29,90 zł, data premiery: czerwiec 2007 r.
"Gorączka". Atłasowa i drapieżna. Pełna egzotycznych smaków, kolorów i zapachów. O tym, co rozpala nasze pragnienia, pożądaniu, miłosnych grach, pokusach, podszewce związków, uwodzeniu i zwodzeniu. Żądzy, obsesjach i perwersji. Zdradach i namiętności. Miłości, która nie zważa na nic, ani na nikogo.
Różne poetyki i temperamenty, świetni pisarze. Opowieści zmysłowo szeptane i wykrzyczane.







Lubisz prozę z nutką erotyzmu? Czytaj i pisz: "Gorące Pocałunki" - opowiadania internautów
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)