POLECAMY

Równouprawnienie – czy same damy radę?

Emancypacja dała nam – kobietom – wiele praw i przywilejów. Jednak jej pokłosiem jest również ciężar, który przerasta kobiece barki. Równouprawnienie stworzyło silne kobiety, ale i słabych mężczyzn. Czy niezależna kobieta ma zawsze to, czego chce? I dlaczego współcześni mężczyźni są tak niezdecydowani?
Równouprawnienie – czy same damy radę? fot. Fotolia

W cieniu emancypacji

Przez lata walczyłyśmy o to, aby móc funkcjonować na tych samych prawach co mężczyźni. I myślę, że poza małymi wyjątkami odniosłyśmy w tej kwestii sukces. Zajmujemy najwyższe stanowiska na szczeblach kariery, zdobywamy coraz silniejszą pozycję w polityce, świat kłania nam się w pół… i co my z tego mamy?

Czy naprawdę jesteśmy szczęśliwe patrząc jak mężczyźni wokół nas niewieścieją? Przejęłyśmy praktycznie wszystkie obowiązki, które dotychczas należały do mężczyzn, z zaciśniętymi zębami powtarzamy, że musimy być silne i niezależne, że niezależność da nam szczęście. I co? Mamy to szczęście?

Same damy radę

Każda kobieta marzy o mężczyźnie, który się o nią zatroszczy, da jej poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia kochaną i akceptowaną. To zupełnie naturalne. Taką mamy konstrukcję psychiczną i nie ma się tu czego wypierać. Tymczasem jak nakręcone krzyczymy, że chcemy wolności i że ze wszystkim same damy sobie radę. Oczywiście, dać radę damy, ale jakim kosztem? Depresje, lęki, uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy ostatnio popularny zakupoholizm to tylko wstęp do dramatu. W tym artykule nie będę nawet wspominać, co dzieje się, kiedy w ten absurd uwikłane są dzieci.

No dobrze, tylko gdzie Ci mężczyźni, przy których możemy sobie pozwolić na bycie „kruchymi kobietkami”?

Zobacz też: Czy kobiety stresują się bardziej?

Mężczyzna bez tożsamości, kobieta z potrzebami

Sprawa rzeczywiście nie jest łatwa. Takich mężczyzn jest niestety niewielu. Cóż, trudno się dziwić. Wychowywani w większości przez matki, pozbawieni właściwych męskich wzorców, mieli marne podstawy do zbudowania swojej tożsamości.  Wielu współczesnych mężczyzn nie wie, kim jest. Chcieliby być rycerzami na białych koniach i ratować księżniczki, tymczasem księżniczki same się uratowały. I powstał problem.

Mężczyźni z natury są leniwi, dokładnie ważą ilość włożonej pracy w stosunku do ewentualnego zysku. Jeśli wkład pracy okazuje się spory, a zysk nie jest gwarantowany, większość z nich rezygnuje. Dochodzą do wniosku, że skoro my, kobiety, tak dobrze sobie radzimy, to nie ma potrzeby angażowania się. W efekcie mamy zgorzkniałych, zakompleksionych, depresyjnych mężów, którzy czują się niepotrzebni, a swój autorytet w domu próbują ratować np. agresją słowną bądź fizyczną.

No dobrze, jak zatem pomóc mężczyznom spełnić nasze oczekiwania? I czy jest to w ogóle możliwe?

Optymistycznie powiem, że tak, ale o tym w jednym z kolejnych artykułów.

Polecamy: Jak porozumieć się z mężczyzną?

Źródło: www.psychologiakobiety.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/4 lata temu
P. Marto wypowiada się Pani jako żona, matka czy jako psycholog? Jestem 40-letnią psycholożką, dość ambitną. Nie znam badań potwierdzających tezę o "wrodzonym lenistwie" mężczyzn. Jeśli Pani zna- to proszę o podanie źródła. Nawet jeśli stawia Pani tezy, bądź tworzy teorie, to nie widzę żadnego logicznego wywodu. Nie bardzo też wiem, jaką tezę Pani stawia. Pozostaje mi jedynie niejasne wrażenie, jakoby siła kobiet obnażała realną słabość mężczyzn. Zamiast redefinicji pojęcia kobiecości i męskości (co się obecnie dzieje i w efekcie tego m.in. ojcowie znacznie bardziej angażują się w opiekę nad dziećmi) proponuje Pani powrót do starej wersji, która polegała na udawaniu (lub wyuczonej realnej wierze) kobiet, że są słabe i zaprzeczaniu przez mężczyzn ich słabości (co prowadziło np. do przedwczesnej śmierci- proszę poczytać o związku miedzy typem osobowości a zawałami serca). Artykuł bardzo nierzetelny i cóż..przykro to pisać, dośc niskiego lotu..Proponuję Pani na początek do poczytania- Eichelbergera, Kaschak. No i w ogóle zacząć czytać, jeśli chce Pani pisać "artykuły".
/6 lat temu
Chyba nie ze wszystkimi mężczyznami jest aż tak źle... A przynajmniej taką mam nadzieję ;)
/6 lat temu
To ci współcześni mężowie są w końcu niezdecydowani czy zgorzkniali, zakompleksieni i agresywni? Trochę tendencyjny tekst.