1. Wszystkim kobietom stymulacja punktu G sprawia przyjemność
Punkt G nie jest jednakowo wrażliwy u wszystkich kobiet. Wiele z nich w ogóle nie odczuwa przyjemności z pobudzania punkt G i nie jest to wcale nienormalne. Czasami punkt G jest wrażliwy na bodźce, lecz niewłaściwie stymulowany przez partnera, nie przynosi kobiecie orgazmu. Mężczyźni często za szybko zabierają się za pieszczoty punktu G lub robią to zbyt brutalnie a nierzadko w ogóle na niego nie trafiają! Jeśli pieszczoty punktu G nie należą do twoich ulubionych pieszczot, po prostu poinformuj o tym swojego partnera. Nie ma nic gorszego jak męczyć się dla zasady!
2. Istnieje orgazm łechtaczkowy i pochwowy
W rzeczywistości jest tylko jeden orgazm – łechtaczkowy. Badania z ostatnich lat wykazały, że to co nazywa się popularnie orgazmem pochwowym to tak naprawdę orgazm osiągnięty w wyniku pobudzania mięśni łechtaczki ukrytych w głębi pochwy. Łechtaczka to nie tylko ten cypelek, który widzimy na zewnątrz - jej większa część znajduje się wewnątrz pochwy i zajmuje rozległą strefę pod wargami sromowymi na całej ich długości. Podczas stosunku ciała jamiste, z których zbudowana jest łechtaczka, wypełniają się krwią i wywierają nacisk na pochwę, zwiększając jej wrażliwość na bodźce. Orgazm powstały w wyniku penetracji pochwy to zatem w dużej mierze wynik drażnienia wewnętrznej części łechtaczki. Różnica leży jednak w doznaniach.
Zobacz także: 15 trików z Kamasutry, które wzmocnią wasz orgazm
3. Orgazm pochwowy jest dojrzalszy niż łechtaczkowy
Orgazm wynikający z bezpośredniej stymulacji łechtaczki uważa się powszechnie jako mniej wartościowy, bo prostszy do osiągnięcia. Może go mieć go każda kobieta, nawet ta, która nie uprawiała jeszcze seksu. Orgazm powstały w wyniku penetracji pochwy to już luksus dla wybranych – stać na niego tylko kobiety doświadczone w miłosnej grze. Co gorsza - podobne przekonanie ma wielu mężczyzn, dlatego często za punkt honoru stawiają sobie doprowadzenie partnerki do orgazmu pochwowego.
Zobacz także: Brak orgazmu - kiedy oznacza poważny problem
Prawda jest taka, że orgazm jest kwestią indywidualną i nie podlega żadnym normom. Każda kobieta wypracowuje sobie własną drogę do rozkoszy i żadna z nich nie jest lepsza czy gorsza. Są po prostu inne. Kobiety, które potrafią przeżywać zarówno orgazm łechtaczkowy jak i pochwowy, twierdzą, że łechtaczkowy narasta w szybkim tempie, jest krótki i bardzo intensywny, natomiast pochwowy jest dłuższy, łagodniejszy i narasta powoli. Rzecz więc nie w jakości a w technice.
Statystyki pokazują, że zdecydowana większość kobiet osiąga orgazm w wyniku stymulacji łechtaczki a tylko 30 % jest w stanie uzyskać rozkosz przez penetrację pochwy. Nie wydaje się to dziwne, skoro to właśnie łechtaczka jest najbardziej unerwionym narządem kobiecego ciała (około 8 tysięcy włókien nerwowych) i to ona odgrywa podstawową rolę w orgazmie (patrz punkt 2).
2. Kobieta może mieć orgazm wielokrotny, mężczyzna nie
Nie jest to prawdą. Mężczyźni również są zdolni do osiągania wielokrotnego orgazmu. Wszystko zależy jednak od potencji partnera i jego wieku. Zwykle młodzi mężczyźni łatwiej osiągają wielokrotny orgazm. Z kole kobiety nabywają tej umiejętności dopiero po latach.
3. Mężczyźni zawsze mają orgazm
Udawanie orgazmu to domena kobiet, lecz faceci również to robią. W brew pozorom mężczyźni to nie maszynki do orgazmu. Wprawdzie łatwiej się podniecają, ale nie zawsze seks musi się u nich skończyć orgazmem. Najczęstszymi przyczynami braku orgazmu u mężczyzny są: stres, przemęczenie, używki, problemu natury emocjonalnej, impotencja lub niedostateczne podniecenie.
Zobacz także: Pozycje dla małych penisów
4. Orgazm u mężczyzny zawsze kończy się wytryskiem
Orgazm i wytrysk nie zawsze idą w parze. Mężczyzna może przeżyć orgazm bez wytrysku, jeśli opanuje odpowiednią technikę wstrzymywania nasienia. Czasami wytrysk następuje dopiero po kilku minutach od orgazmu lub występuje sam, bez orgazmu.
5. Męski orgazm jest słabszy od kobiecego
Nie ma dowodów na to, że męski orgazm jest mniej intensywny niż kobiecy. Być może to stwierdzenie więziło się stąd, że kobiety bardziej afektywnie wyrażają swoje emocje podczas szczytowania. Płeć nie ma tu jednak nic do rzeczy. O wiele większy wpływ na odczuwanie orgazmu ma stan zdrowia, świadomość seksualna, doświadczenie, rodzaj pieszczot, ilość bodźców seksualnych i jakość więź z partnerem.
7. Krótki członek nie daje kobiecie przyjemności
Liczy się grubość a nie długość. Według badań fizjologa Kena Purvisa, autora książki „Tajniki orgazmu”, najwięcej czułych punktów w pochwie mieści się na pierwszych 4 cm od wejścia oraz na zewnątrz – (łechtaczka i srom). Im głębiej, tym mniej zakończeń nerwowych i mniejsza przyjemność z penetracji. Nie trzeba zatem mieć 20-centymetrowego członka, by dać kobiecie rozkosz. Bardziej liczy się grubość członka, lecz - jak zaznacza autor badań – jeszcze ważniejsza jest technika. Wszak nie sztuką jest mieć wielki miecz, lecz umieć nim władać!
Zobacz także: Prawidłowa długość członka – czyli jaka?
8. Tylko poprzez pieszczoty główki członka można doprowadzić mężczyznę do orgazmu
Główka to rzeczywiście jedne z najczulszych punktów męskiego przyrodzenia, ale nie tylko sama żołądź jest wrażliwa na dotyk. Obszar poniżej niej (rodzaj uskoku, oddzielającego główkę od trzonu) jest równie silnie wrażliwy na bodźce. Także stymulacja męskiego punktu G i wędzidełka może doprowadzić mężczyznę do orgazmu.
Zobacz także: Punkty erogenne o których nie wiesz
9. Seks analny nie prowadzi do orgazmu
Zarówno u kobiety jak i mężczyzny możliwy jest orgazm analny. Odbyt jest silnie unerwiony, więc odpowiednia penetracja może doprowadzić do orgazmu.
10. Kobiecy wytrysk (tzw. squirting orgasm) polega na oddawaniu moczu
Wydzielina, która wydobywa się podczas kobiecego wytrysku z cewki to nie mocz, lecz płyn o składzie podobnym do wydzieliny produkowanej przez męską prostatę. Płyn jest mętny, ma białawy kolor i charakterystyczny zapach. Wytwarzany jest przez gruczoły okalające cewkę moczową.
11. Orgazm osiągany w tym samym czasie świadczy o idealnym dopasowaniu kochanków
Rzadko kiedy zdarza się, by kochankowie osiągali orgazm w jednym czasie, nawet gdy świetnie się rozumieją i darzą wielkim uczuciem. Każdy z nas ma inny rytm ciała i inne potrzeby, dlatego przeżywanie orgazmu w różnym czasie jest jak najbardziej naturalne. Para może jednak wypracować wspólną drogę do orgazmu, poznając wzajemnie swoje potrzeby i umiejętnie sterując wspólnym przedsięwzięciem.