POLECAMY

Jestem w ciąży i mam podwyższone TSH! Czy muszę brać leki?

Czy wiesz, że norma TSH w ciąży jest inna niż u kobiet, które nie spodziewają się dziecka? Sprawdź, co robić, gdy TSH okaże się za wysokie! Poznaj historię Ewy i dowiedz się, czym niedoczynność tarczycy może grozić kobiecie i maleństwu!
/ 4 miesiące temu
Jestem w ciąży i mam podwyższone TSH! Czy muszę brać leki? fot. Adobe Stock

Moja przyjaciółka Ewa (29 lat) nigdy nie miała problemów z tarczycą. Zalecone przed zajściem w ciążę badanie kontrolne poziomu TSH także nie odbiegało od normy. Dlatego, gdy w 8. tygodniu dostała wynik 4,100 mIU/l spokojnie czekała na kolejną kontrolną wizytę u swojego ginekologa. Ten jednak po obejrzeniu wydruku z laboratorium nie był wcale spokojny. Przeciwnie, okazało się, że norma TSH w ciąży jest teraz znacznie niższa, a wynik Ewy może wskazywać na niedoczynność tarczycy.

Według najnowszych rekomendacji ekspertów najkorzystniejsze stężenie TSH w pierwszym trymestrze ciąży wynosi 0,1-2,5 mIU/l, w drugim trymestrze do 3,0 mlU/l, a w trzecim do 3,5 mlU/l.

Czy to niedoczynność tarczycy?

Ginekolog zalecił jej natychmiastową konsultację z endokrynologiem, przedstawiając przy tym sporo naprawdę groźnych (ewentualnych) konsekwencji niedoczynności tarczycy dla maleństwa. Najpoważniejsze z nich to zaburzenia intelektualne. Ewie groziło też poronienie albo przedwczesne odklejenie się łożyska, stan przedrzucawkowy i inne komplikacje, o których wolała nawet nie słyszeć. Zadzwoniła do mnie cała roztrzęsiona i płacząc opowiedziała o swojej sytuacji.Przecież poinformowałam na pobraniu krwi, że jestem w ciąży, dlaczego zatem na wydruku podana jest norma TSH do 4,200 mIU/l – szlochała w słuchawkę. – To całkowicie uśpiło moją czujność! Mam te wyniki już od dwóch tygodni i gdybym tylko wiedziała, że coś jest nie tak, mogłam wcześniej pojawić się u lekarza. Przecież ten właśnie okres w rozwoju mojego maleństwa jest najważniejszy. Nie ma jeszcze własnych hormonów tarczycy, dlatego tak bardzo potrzebuje moich. Jeśli okaże się, że przez to poronię albo urodzę niepełnosprawne dziecko, nigdy sobie tego nie daruję!

 

Do endokrynologa umówiła się oczywiście od razu następnego dnia (w prywatnej klinice). Pani doktor była nieco bardziej optymistycznie nastawiona do przedstawionych jej wyników – w każdym razie uspokoiła roztrzęsioną kobietę, że nie ma powodów do aż takiej paniki. – Rzeczywiście normy TSH dla kobiet w ciąży zostały jakiś czas temu obniżone, ja jednak pracuję już tyle lat, że widziałam naprawdę setki mam z takimi wynikami jak Pani i rodziły one zupełnie zdrowe dzieci – tłumaczyła lekarka spokojnie. – Owszem, ginekolodzy kierują się wytycznymi i w trosce o dobro malucha dążą do tego, by uznać to za niedoczynność i leczyć, ja nie jestem jednak chętna do podejmowania takich decyzji. Proszę możliwie szybko kilka badań dodatkowych – przede wszystkim poziom przeciwciał przeciwtarczycowych (aTPO) oraz tyroksyny (fT4) i zgłosić się do mnie z wynikami od razu, nawet bez zapisu i bez kolejki.

Specyficznym dla ciąży wskazaniem do oznaczenia przeciwciał przeciwtarczycowych (aTPO) jest wykrycie stężenia TSH powyżej 2,5 mIU/l. Podwyższony wynik aTPO oznacza wtedy większe ryzyko pojawienia się niedoczynności tarczycy, co wymaga wzmożonej kontroli.

Tylko spokojnie!

Ewa wykonała zalecone badania, ale zanim nadeszły wyniki dostała lekkiego plamienia. To oczywiście było dla niej potwierdzeniem tego, że ginekolog ma rację! – Na pewno zaraz poronię, zobaczysz, to się źle skończy – płakała jadąc na izbę przyjęć do szpitala. Tam po zrobieniu USG uspokojono ją, że serduszko malucha bije mocno, a takie plamienia zdarzają się całkiem często i najważniejsze to teraz odpoczywać i się nie stresować. Na szczęście wyniki przyszły jeszcze tego samego dnia wieczorem i okazało się, że wszystkie badane parametry są w normie.

 

Endokrynolog po ich obejrzeniu uznała, że nie przepisze Ewie leczenia hormonalnego, ponieważ jak to określiła: – Nie będę leczyć zdrowej tarczycy tylko dlatego, że TSH jest lekko podwyższone. – Gdyby którykolwiek z pozostałych parametrów był nieprawidłowy, zdecydowałabym się na takie leczenie. – Jednak trzeba pamiętać o tym, że po podaniu hormonów tarczyca się rozleniwia i może być konieczność kontynuowania terapii już do końca życia. Dlatego poczekajmy 2-3 tygodnie, zróbmy badania kontrolne i zobaczymy, czy coś się zmieni. Ewa uspokoiła się nieco, wzięła zwolnienie z mocno stresującej pracy i postanowiła zgodnie z zaleceniami lekarki po prostu odpoczywać. Starała się też jeść więcej produktów zawierających jod, by pobudzić tarczycę do pracy. Wyniki TSH po dwóch tygodniach wynosiły 2,900 mIU/l, co ostatecznie upewniło wszystkich, że postępowanie endokrynolog było słuszne.

Badania nie potwierdziły zwiększonego ryzyka wad płodu, jeśli stężenie TSH u matek w pierwszym trymestrze wynosiło do 5,22 mlU/l i nie stwierdzano u nich przeciwciał aTPO. Przy prawidłowych wynikach aTPO i fT4 leczenie hormonami tarczycy powinno być wdrożone, gdy stężenie TSH wynosi powyżej 5-6 mlU/l (niektóre źródła podają nawet wartość 9-10 mlU/L), wcześniej zaś wtedy, gdy choć jeden z parametrów (aTPO lub fT4) jest nieprawidłowy.

Przeczytaj także:

5 sytuacji, których wynik TSH może być niewiarygodny

Tego nie jedz przy niedoczynności tarczycy!

Fakty o TSH, które musisz znać!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)