Dieta roślinna może wspomóc leczenie nowotworów/ fot. Fotolia

Umiar zabija, czyli o diecie wegetariańskiej dla chorych z nowotworem

Jaką rolę w rozwoju nowotworów odgrywa białko zwierzęce? Dlaczego kazeina jest uważana za największego promotora komórek rakowych? Czy zmiana diety bogatej w białka zwierzęce na dietę rośliną może wspomóc walkę z nowotworem? Na te pytania odpowiada dr T. Colin Campbell.
/ 02.11.2012 14:52
Dieta roślinna może wspomóc leczenie nowotworów/ fot. Fotolia

Kathy Freston: Co się dzieje, gdy w naszym ciele rozwija się nowotwór? Jaki proces dokładnie zachodzi?

dr T. Colin Campbell: Rak generalnie rozwija się przez dłuższy okres, który można podzielić na trzy etapy: inicjacji, promocji i progresji.

Etap inicjacji nowotworowej pojawia się, gdy chemikalia lub inne czynniki atakują geny zdrowych komórek w celu wytworzenia komórki o zmodyfikowanym materiale genetycznym. Organizm zwykle naprawia większość takich zmian, ale jeśli komórka zdąży się zreprodukować, to nowa komórka (jej córka) przeniesie ten genetyczny błąd. Taki proces może trwać kilka minut i w pewnym stopniu zachodzi stale w większości naszych tkanek.

Etap promocji pojawia się wtedy, gdy zmodyfikowane komórki kontynuują namnażanie się i powstaje większa masa komórek, które mogą zostać wykryte. Faza promocji jest długa – trwa kilka miesięcy lub lat – i jest uważana za proces odwracalny.

Etap progresji zachodzi, gdy rosnące masy komórek nowotworowych atakują sąsiednie tkanki i odłączając się od oryginalnej komórki (metastaza) podróżują do odległych komórek. Jeśli mają możliwość niezależnego wzrostu, nazywa się je nowotworem złośliwym.

Dlaczego niektórzy ludzie chorują na raka, a inni nie? W jakim procencie zależy to od genetyki, a jaki procent to wpływ diety?

Chociaż zainicjowanych komórek nie można uzdrowić, to komórki narosłe podczas drugiego etapu promocji zwykle można naprawić, co jest bardzo budującą informacją. Ten etap silnie reaguje na zmiany w sposobie odżywiania. Na przykład, składniki odżywcze z produktów pochodzenia zwierzęcego, szczególnie proteiny, wspierają rozwój raka, podczas gdy składniki pochodzące z żywności roślinnej, a szczególnie antyoksydanty, odwracają etap promocji. To bardzo obiecująca obserwacja, ponieważ nowotwór rozwija się lub zanika odpowiednio do balansu czynników wspierających i hamujących znajdujących się w naszej diecie. Dlatego też, spożywanie antykancerogennej żywności roślinnej ma tendencję hamującą wzrost raka, być może nawet odwracającą etap promocji. Różnica pomiędzy indywidualnymi ludźmi, jest prawie całkowicie związana z ich dietą i stylem życia.

Mimo iż wszystkie rodzaje raka i inne choroby zaczynają się od genów, to nie one są faktycznym powodem pojawienia się choroby. Jeśli ludzie postępują właściwie podczas etapu promocji, a nawet podczas etapu progresji, rak nie pojawi się, a jeśli się pojawi, możemy go wyleczyć. Według większości danych szacunkowych, nie więcej niż 2 do 3% nowotworów jest spowodowanych całkowicie uwarunkowaniami genetycznymi, prawie cała reszta jest skutkiem czynników związanych z dietą i stylem życia. Moim zdaniem, spożywanie żywności pochodzenia roślinnego daje nam większą szansę na unikniecie raka.

[Dopisek Kathy Freston: To wcale nie znaczy, że człowieka można winić za „spowodowanie raka”, chodzi raczej o to, iż mamy potężne narzędzie umożliwiające nam zapobieganie dalszym szkodom oraz jesteśmy w stanie odwrócić już powstałe szkody.]

Zobacz także: Czy dietą można pokonać raka?

Powiedział pan początkowo, że coś atakuje geny – chemikalia lub inne czynniki. O co dokładnie chodzi?

Nowotwór, jak każde biologiczne wydarzenie – dobre lub złe – ma swój początek w genach. W przypadku raka, geny, które zapoczątkowują jego rozwój, mogą być przekazane w momencie porodu, bądź też podczas dalszego życia normalne geny mogą ulec modyfikacji w geny rakowe przy pomocy wysoce aktywnych substancji chemicznych (np. kancerogenów).

Pomyśl o „genach rakowych” jak o nasionach, z których wyrasta nowotwór tylko wtedy, gdy są „odżywiane”. „Dokarmianie” następuje w trakcie złego odżywiania. To tak, jak uprawianie trawnika. Siejemy nasiona, ale one nie wyprodukują trawy, dopóki ich nie podlejemy, dopóki nie zapewnimy im światła słonecznego i składników odżywczych. Tak samo jest z rakiem. W rzeczywistości, to my przez całe życie wysiewamy nasiona, nie tylko nasiona raka, ale również innych chorób. Jednak zazwyczaj nie powoduje to żadnego skutku, chyba że „karmimy” je, pobudzając ich wzrost.

Substancje chemiczne przyczyniające się do powstania genów rakowych, nazywamy kancerogenami. Większość kancerogenów występujących dawniej atakowała normalne geny, by wyprodukować geny rakowe. Są to tzw. kancerogeny inicjujące, inicjatory. Ale ostatnio pojawiły się również kancerogeny, które promują wzrost raka. Są to kancerogeny promujące – promotorzy.

Nasza praca pokazała, iż kazeina, czyli proteina zwierzęca, szeroko badana w pracach naukowych, jest największym promotorem raka ze wszystkich czynników przeanalizowanych w laboratorium. Ta uderzająca obserwacja została następnie użyta do porównania z występującymi dietami. Odkryliśmy zarówno biochemicznie, jak i epidemiologicznie, że wszystkie diety bogate w pokarmy zwierzęce, a zawierające małą zawartość produktów pełnowartościowych, miały ten sam efekt. Wskazuje to na negatywny wpływ wszystkich białek zwierzęcych, a nie tylko kazeiny.

Najważniejszą kwestią do przemyślenia jest fakt, że wprawdzie nie możemy zrobić wiele na etapie inicjacji, ale za to możemy zrobić dużo w kwestii zapobiegania promocji nowotworów.

A co dokładnie jest złego w białku zwierzęcym?

Nie powiedziałbym „dokładnie”, ponieważ to sugeruje coś bardzo konkretnego. Proteiny zwierzęce wywołują raczej szerokie spektrum niekorzystnych efektów.

Wśród wielu najważniejszych następstw spożywania białek zwierzęcych jest: zmiana odczynu w organizmie na bardziej kwaśny, zmienia się skład hormonów i modyfikują się ważne czynności enzymatyczne, każdy z tych czynników może promować wzrost raka (przez oddziaływanie na kluczowy system enzymatyczny, przez podniesienie hormonalnych faktorów wzrostu i przez modyfikowanie kwasowości tkanki). Poza tym białka zwierzęce sprzyjają wzrostowi cholesterolu we krwi (przez modyfikowanie czynności enzymatycznych) i wzmacniają aterogenezę (proces tworzenia blaszki miażdżycowej w naczyniach wieńcowych, prowadzący do niedokrwienia serca), która jest wczesnym etapem choroby układu krążenia.

Warto przeczytać: Jaki mamy wpływ na nasze rakotwórcze otoczenie?

Rozumiem więc, iż należy unikać kazeiny, którą zawiera nabiał (mleko i sery), ale jak wygląda sprawa z innymi proteinami zwierzęcymi podejrzewanymi o przyczynianie się do wzrostu raka, takimi jak drób, wołowina czy wieprzowina?

Na początku powiem, że kazeina jest nie tylko składnikiem nabiału, ale także główną proteiną krowiego mleka, reprezentującą 87% białek mlecznych.

Biochemiczne systemy, które podkreślają niekorzystne wpływy kazeiny, są również wspólne dla innych białek pochodzenia zwierzęcego. Także skład aminokwasowy kazeiny, odpowiedzialny przede wszystkim za promujące raka właściwości, jest podobny do większości innych białek zwierzęcych. One wszystkie mają to, co nazywamy wysoką „wartością biologiczną” białka, w porównaniu do roślinnych protein, dlatego też zwierzęce proteiny przyczyniają się do wzrostu raka, a roślinne nie.

Ale czy nie jest tak, że wszystko w umiarze jest dobre, jeżeli z niczym nie przesadzamy?

Wolałbym użyć sformułowania, jakiego używa mój kolega Caldwell Esselstyn, chirurg z kliniki w Cleveland, który cofnął chorobę serca i który stwierdza, iż: „umiar zabija”. Wolę robić coś na 100%, nie dlatego, iż dysponujemy niezbitymi dowodami, że to skuteczniejsze, niż powiedzmy na 95% w każdym, indywidualnym przypadku, ponieważ łatwiej wtedy uniknąć zejścia z wytyczonej ścieżki, która i tak zbyt często biegnie „śliskim zboczem”. Co więcej, stosowanie diety w pełni, pozwala nam przystosować się do nowych, nieuświadomionych smaków i pozbyć się starych uzależnień. A na koniec zaznaczę, że „umiar” często ma bardzo różne znaczenie u różnych osób.

Czy twierdzi pan, że jeśli ktoś zmieni swoją dietę z takiej, w której białko pochodzi głównie od zwierząt, na dietę roślinną, to proces rozwoju raka może zostać powstrzymany i cofnięty?

Tak. Tego dowodzą nasze badania. Zetknąłem się również z wieloma, niepotwierdzonymi dowodami, z oświadczeniami ludzi, którzy twierdzą, iż przejście na dietę roślinną zatrzymało lub nawet odwróciło proces chorobowy w ich organizmie. Pewien przypadek czerniaka, który został opublikowany w fachowej literaturze naukowej, przyniósł przekonywujące dowody na skuteczność diety roślinnej w powstrzymywaniu rozwoju nowotworu.

Po jakim czasie widać zmiany?

Nie jest to jasne, ponieważ nie przeprowadzono dokładnych badań. Jednakże opublikowaliśmy wyniki badań, pokazujące, iż możliwe jest zatrzymanie rozwoju choroby, a w przypadku guzów nawet jej cofnięcie.

Dowiedz się także: Wegetarianizm – najczęstsze pułapki żywieniowe

A czy jest nadzieja, że zmiany w diecie u osób, które przez całe życie nie zważały na to co jedzą, mogą przynieść konkretną poprawę? Czy może już wszystko stracone?

Różnorodne dowody pokazują, że rak i podobne mu choroby można powstrzymać nawet wtedy, gdy ktoś odżywiał się przez większą część życia nieodpowiednio. To bardzo ekscytująca myśl.

To brzmi tak, jakby zmiana diety działała jak lekarstwo; czy o to chodzi?

Tak, lecz problem w tej dziedzinie medycyny polega na tym, że tradycyjni lekarze są tak skupieni na terapiach celowanych (jak chemioterapia, chirurgia, naświetlanie), iż odmawiają stosowania takiej kuracji, jak odżywianie, nie chcą nawet przeprowadzić odpowiednich badań na ten temat. Tak więc, pomimo konkretnych dowodów – teoretycznych i praktycznych – ujawniających korzystny efekt odżywiana, podejmowane są różne kroki, by je podważyć. Jest to celowe działanie.

Co jeszcze może nam pan polecić, abyśmy mogli uniknąć, zatrzymać lub cofnąć chorobę nowotworową?

Dobra dieta wraz z innymi korzystnymi dla zdrowia działaniami, takimi jak ćwiczenia, świeże powietrze i światło słoneczne, dobra woda i sen dadzą jeszcze lepsze efekty. Całość tworzy większą moc niż poszczególne składniki osobno.

[Notka od Kathy: To niesamowita informacja, lecz to nie powód, by odrzucić tradycyjne metody leczenia. Jeśli chorujesz na raka, decyzje dotyczące twojego zdrowia podejmuj wspólnie z lekarzem.

To, co do mnie przemawia najbardziej, to fakt, że białko zwierzęce może odżywiać komórki rakowe, tak jak nawóz odżywia trawnik. Tak więc te pasztety drobiowe i grilowane żeberka, na których wyrastałam, dosłownie wspomagały rozwój raka w moim ciele. Ten temat ma dla mnie wielkie znaczenie, ponieważ w mojej rodzinie miałam do czynienia z rakiem wiele razy – mój tato zmarł na czerniaka w wieku 64 lat – i często zastanawiałam się, czy dobra, zdrowa dieta mogłaby odwrócić bieg wypadków. Czuję się teraz silniejsza, wiedząc, iż istnieje tak prosty i efektywny sposób walki z rakiem: możemy zmienić naszą dietę z bazującej na białku zwierzęcym na roślinną. Możemy jeść wszystkie te barwne owoce i warzywa, zbierając plon nagród witaminowych i antyoksydantów w nich zawartych.]

Polecamy: Wegetariańskie zamienniki mięsa

Rozmowa jest fragmentem książki "Weganizm" Kathy Freston (Studio Astropsychologii, 2012). Publikacja za zgodą wydawcy. Tytuł i lid pochodzą od redakcji.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/05.09.2017 15:24
Jestem na diecie wegetaiańskiej od 4 lat i mam wrzody żołądka od dawna. Brzuch boli jak diabli od jakichś 7 lat. Lekarz powiedział mi, że mogę mieć już raka więc stwierdzam, że niejedzenie mięsa nie daje poprawy zdrowia. Teraz będę się leczył przez niejedzenie produktów z mąki oraz cukru i nabiału- ten sposób jest dla mnie dużo bardziej racjonalny. Z wegetarianizmu nie zrezygnuję ponieważ to daje coś cennego. Ci co nie jedzą mięsa wiedzą o co chodzi:) Tylko co ja będę jadł....
/04.07.2017 13:08
Sibor7307 tak samo jak to że nie wszyscy palacze mają raka płuc.
/21.04.2016 16:38
Co żywi raka? Odpowiem: RAKA ŻYWI CUKIER. Dlatego trzeba usunąć z diety słodycze, przestać słodzić, nie jeść produktów o wysokim indeksie glikemicznym (chleba, wafli ryżowych, chrupków, innego pieczywa - jak już to kasze, bo one mają niski IG). Dieta bogata w mięso, warzywa, owoce, orzechy, grzyby i tłuszcze zwierzęce (gdyż te można smażyć, tłuszcze roślinne po przetworzeniu stają się kancerogenne - dlatego wszelki fast food smażony na tych tłuszczach będzie najszkodliwszy z najszkodliwszych) to klucz do zdrowia - czyli jedzmy to, co nasze babcie i człowiek (jeszcze przed wynalezieniem dzisiejszych zbóż) jadł od zawsze i będziemy zdrowi. Co potwierdzają paleontolodzy i archeolodzy, którzy mają porównanie na własne oczy (pierwotni zbieracze i myśliwi z pełnym uzębieniem, wysokim wzrostem vs niscy, niedorozwinięci, bezzębni rolnicy - chodzi mi oczywiście o wykopaliska).
POKAŻ KOMENTARZE (2)