Otyłość a prenatalny okres życia, czyli co wpływa na naszą wagę?

Od czego zależy to, że jedni z nas są szczupli, a inni walczą z nadwagą lub otyłością? Jaki wpływ mają na to czynniki genetyczne?
/ 26.01.2015 10:16

waga

fot. Fotolia

Współcześnie wiemy już o co najmniej trzech czynnikach wpływających na naszą wysokość czy masę ciała. Pierwszy z nich to posiadane przez nas predyspozycje genetyczne, drugi to dane epigenetyczne, trzeci zaś to nasz własny styl życia.

Genetyczne predyspozycje

Mówiąc o predyspozycjach genetycznych, mamy na myśli dziedziczenie po rodzicach czy dziadkach nie tylko wyglądu fizycznego, ale i fizjologii, czyli funkcjonowania organizmu. Inaczej mówiąc, chodzi o „jakości” naszego organizmu, w tym skłonności do określonych chorób bądź odporność na nie – większą lub mniejszą stabilność poszczególnych układów, zwłaszcza układu nerwowego. Wreszcie o indywidualną reakcję organizmu na czynniki szkodliwe.

Przykładem tego typu dziedziczenia jest prawdopodobnie narastający współcześnie problem otyłości w Indiach. Naukowcy przypuszczają, że mieszkańcy tego kraju posiadają informację genetyczną decydującą o tzw. oszczędnym gospodarowaniu energią. Ta niezwykle istotna cecha pozwalała wielu ludziom na prawidłowe funkcjonowanie organizmu mimo długotrwałego (trwającego niejednokrotnie przez kilka pokoleń) spożywania niedostatecznej ilości kalorii. Współcześnie jednak, kiedy poziom egzystencji się poprawił, a styl życia, zwłaszcza sposób odżywiania, coraz bardziej upodabnia się do funkcjonowania społeczności zachodnioeuropejskich czy amerykańskich, ów gen stanowi podstawową przyczynę chorobliwej otyłości oraz cukrzycy. Najbardziej dotkniętą w tym przypadku grupą społeczną jest nowo powstała, zamieszkująca miasta, klasa średnia, gdzie na wymienione choroby cierpią już dzieci.

Drugi kod, czyli czynniki epigenetyczne

Czynniki epigenetyczne, określane niejednokrotnie mianem „drugiego kodu”, to – bardzo mocno upraszczając – elementy każdej komórki organizmu decydujące o tym, kiedy i jak powinien funkcjonować nasz „pierwszy kod”, czyli geny. Chodzi tu o:

  • grupy metylowe, nazywane też „ryglami DNA”. Determinują one nie tylko to, co komórka może, a czego nie, ale także to, które informacje powinny trwale się w niej zapisać, a które nie. Często jest nazywane pamięcią komórkową;
  • kod histonowy – odpowiedzialny za tworzenie „ogonów” decydujących ostatecznie o tym, który łańcuch DNA będzie dostępny do odczytu, a który nie;
  • RNA (zwłaszcza mikroRNA), które może nie tylko włączyć i wyłączyć produkcję białka, ale i dowolnie ograniczyć aktywność genów. W znacznym stopniu zależy on od czynników środowiskowych, ale istnieje wiele badań potwierdzających jego dziedziczenie.

Mówiąc o otyłości w kontekście epigenetycznym, należy podkreślić, że jest ona konsekwencją zmian wyżej wspomnianych czynników wpływających bezpośrednio na „odczyt” genów, a nie na ich zmianę (DNA pozostaje niezmienione). W tym wypadku mówimy najczęściej o „syndromie metabolicznym”, w wyniku którego niekorzystnym zmianom podlega wiele istotnych procesów przemiany materii. W efekcie pojawia się otyłość i choroby jej towarzyszące – cukrzyca typu 2, choroby serca i naczyń krwionośnych oraz chrapanie z bezdechem śródsennym.

Chorych z syndromem metabolicznym charakteryzuje nadciśnienie, zbyt wysoki poziom cholesterolu LDL i/lub zbyt niski poziom HDL, zbyt duży poziom cukru we krwi oraz otyłość brzuszna. Co więcej, wydaje się, że wszystkie wymienione elementy wzmacniają się wzajemnie, a czynnikiem współodpowiedzialnym jest wadliwa regulacja ośrodka głodu w mózgu (brak jego reakcji na neuroprzekaźnik decydujący o poczuciu sytości). W konsekwencji jemy więcej, niż potrzebujemy, i niestety nie ruszamy się tyle, ile powinniśmy, a więc tyjemy. Ostatecznym skutkiem tego zaburzenia jest zgon w wyniku zawału serca czy udaru mózgu

Warto tu wspomnieć również o dwóch skrajnych sytuacjach warunkujących epigenetycznie otyłość już w okresie prenatalnym. Pierwsza pokazuje, że jeśli poczęte dziecko będzie otrzymywać zbyt małe ilości pożywienia (uporczywe, długotrwale utrzymujące się wymioty ciężarnej bądź choroby jej układu pokarmowego, anoreksja, bulimia, nałogi, zwłaszcza palenie tytoniu zmniejszające diametralnie ilość spożywanych przez dziecko wód płodowych), jego przemiana materii przestawi się na oszczędne gospodarowanie energią. W wyniku tego mamy do czynienia z dwoma zjawiskami:

  • nawet kiedy dziecko będzie już mogło otrzymywać prawidłową (zgodną z normami dla swojego wieku) ilość kalorii, ich nadmiar będzie się odkładać bardzo szybko w postaci tkanki tłuszczowej, a więc będzie stawało się otyłe, nawet gdy będzie żywione prawidłowo. Zgodnie z „hipotezą D. Barkera” niedożywienie w łonie matki powoduje bowiem permanentne zmiany w strukturze ciała, fizjologii i przemianie materii, które są przyczyną zawałów serca i udarów mózgu w życiu dorosłym;
  • według teorii „zaprogramowanego (skanalizowanego) rozwoju” C.H. Waddingtona (Canalization theory) każdy organizm dąży do homeostazy między własnym ciałem a środowiskiem. W rezultacie dziecko (dorosły) ostatecznie chce osiągnąć zaprogramowaną genetycznie masę i wysokość ciała. W pewnym momencie życia (a czas ten jest wysoce zindywidualizowany) pojawiają się (powolny lub gwałtowny) wzrost apetytu, przyjmowanie zwiększonych ilości pokarmu, aktywizacja procesów anabolicznych oraz przyspieszone odkładanie substratów w tkankach. Niestety, bardzo często w wyniku rozpoczęcia tego procesu organizm nie tylko wyrównuje, ale i przekracza zaplanowaną masę ciała.

Druga prenatalna przyczyna otyłości pojawia się w sytuacji dostarczania  nadmiernej ilości pożywienia. „Przekarmione” dzieci rodzą się najczęściej grubsze i przez całe swoje życie mają tendencję do tycia lub uporczywie utrzymującej się trudności z redukcją masy ciała. Również w tym przypadku mamy do czynienia ze zjawiskiem epigenetycznym, w którego konsekwencji człowiek „zaprogramowany” jest na spożywanie większej ilości pożywienia.

Zobacz też: Jaja w diecie strukturalnej

Styl życia a otyłość

Jednym z czynników wpływających aż w 50% na nasze zdrowie jest styl życia. Istotny jest przy tym nie tylko własny styl życia, ale i zachowania naszych rodziców. Wpływy rodzicielskie są tym większe, im mniejsze jest dziecko, a decydujący wydaje się okres prenatalny i wczesnego dzieciństwa.

Mówiąc o stylu życia, mamy na myśli nie tylko sposób odżywiania, aktywność fizyczną, style radzenia sobie ze stresem, stosowane używki oraz nałogi, ale i higienę osobistą i otoczenia, wykonywanie badań profilaktycznych, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa oraz zachowania seksualne. Konieczne jest zatem modyfikowanie zachowań zdrowotnych nie tylko jednostki, ale i środowiska jej życia.

Nie można mieć bowiem wątpliwości, że łono matki (macica), jako pierwsze środowisko życia ludzkiego, znacząco oddziałuje na zdrowie potomstwa, a nawet kolejnych pokoleń.

Potwierdzają to badania prowadzone zarówno wśród osób urodzonych w Holandii w latach 1944––1945, w czasie „głodowej zimy”, jak i badania na zwierzętach. W pierwszym przypadku zauważono, że jeżeli kobieta głodowała w pierwszym trymestrze ciąży, jej potomstwo było niższe oraz ujawniało skłonność do uzależnień. Jednocześnie niskorosłość przekazana była również kolejnym pokoleniom. W drugim przypadku odpowiednie odżywianie żółtych (dużych i otyłych) myszy aguti w okresie ciąży spowodowało prawidłową masę ciała (oraz brązowy kolor sierści) ich potomstwa w pierwszym i kolejnych pokoleniach. Analiza funkcjonowania dzieci niedożywionych w okresie prenatalnym i wczesnego dzieciństwa wykazała ponadto niższy iloraz inteligencji, opóźnione uczenie się mowy, problemy w nauce oraz zachowaniu, a nawet kłopoty z integracją doznań czuciowych i ruchowych. Co więcej, im wcześniej powstał deficyt, tym trudniej było go naprawić.

Wszystkie z wymienionych czynników przeplatają się i wzajemnie na siebie oddziałują. Dlatego też coraz częstszy problem otyłości jest trudny do rozwiązania. P. Spork, zakładając, że jest ona wynikiem „błędnego zaprogramowania”, sugeruje, iż powinniśmy raczej skupić się na aktywizacji fizycznej osób otyłych (co zmniejsza ryzyko występowania chorób z nią związanych, a nawet zgonu) niż ich mało skutecznym odchudzaniu za wszelką cenę. To drugie bowiem, zgodnie z jego przewidywaniami, ostatecznie nastąpi samo – jako efekt kolejnego „przeprogramowania” organizmu. Może to jednak wymagać czasu.

Zobacz też: 4 powody, dla których nie należy stosować senesu na odchudzanie

Fragment pochodzi z książki „Zanim się urodziłem” autorstwa E. Lichtenberg-Kokoszki (Impuls 2014). Publikacja za zgodą wydawcy.

Redakcja poleca

REKLAMA