Kobieta żałująca swojej decyzji życiowej fot. Adobe Stock

„Ukochany porzucił mnie, gdy byłam w ciąży. Po 6 latach spotkaliśmy się, był drużbą na ślubie mojej siostry”

„Gdy następnego dnia zobaczyłam mężczyznę, który rozmawiał z moim synkiem w domu moich rodziców, przeżyłam szok. To był Michał. Nie widziałam go prawie 7 lat. Zmężniał. Nie był już chłopakiem, którego pamiętałam. Gdy mnie zobaczył – podniósł się i zaczerwienił. Słusznie. Sumienie powinno go zagryźć ze wstydu”.
/ 23.04.2022 17:20
Kobieta żałująca swojej decyzji życiowej fot. Adobe Stock

– Dlaczego drużbą nie może być brat Jacka? – spytałam z niezadowoleniem, gdy Ada, moja siostra, która za tydzień miała wyjść za mąż, oznajmiła mi, że zobaczę drużbę jej narzeczonego dopiero na dzień przed weselem.

– Bo Marek jest ślubnym Jonaszem. Był świadkiem na trzech ślubach swoich przyjaciół i żadne małżeństwo nie przetrzymało nawet roku. Nie mam zamiaru ryzykować. Powiedziałam Jackowi, że albo znajdzie innego świadka, albo będziemy nadal żyli w grzechu.

Oczywiście nie chciałam, aby małżeństwo mojej siostry znalazło się w niebezpieczeństwie, ale... spójrzmy prawdzie w oczy – miałam alergię na facetów i na samą myśl o tym, że będę musiała spędzać wieczór z kimś obcym, cierpła mi skóra.

A wszystko przez Michała. Spotkałam go po kilku nieudanych związkach. Wydawał się miły, sympatyczny, odpowiedzialny. Taki… normalny. Rzuciłam się więc w tę miłość na łeb na szyję. Ale gdy tylko zaszłam w ciążę, Michał zwiał. Miałam więc teraz ukochanego sześcioletniego synka oraz uraz, który sprawiał, że na mężczyzn reagowałam wysypką.

Okropna niespodzianka

Na dzień przed ślubem moja siostra zaciągnęła mnie do kawiarni na lody i popatrzyła na mnie poważnie.
– Miałam sen – powiedziała znienacka.

Poczułam, jak włosy stają mi dęba. Te jej przeczucia. Ada była przesądna do granic, wszędzie widziała jakieś znaki. Co z tego teraz wyniknie?
– Zamierzasz przełożyć ślub? – spytałam ostrożnie.
– Och nie – machnęła ręką. – Ze ślubem jest idealnie. Wenus w koniunkcji z Jowiszem gwarantuje dobrą energię.
– Acha – mruknęłam z ulgą. – Czego dotyczył więc twój sen?
Zawahała się. – Ciebie i drużby Jacka.
– Ada! – warknęłam ostrzegawczo. Natychmiast zacisnęła rękę na mojej dłoni.
– Kasiu, posłuchaj. Wiem, że nie wierzysz w moje przeczucia, ale musisz mi dzisiaj zaufać, że to jest twoja szansa. Obiecaj, że mu ją dasz....
– Dobra, rozumiem – przerwałam jej. – Mam na niego nie warczeć, uśmiechać się i nie wychodzić z pokoju, kiedy zostaniemy sami...
– Tak. Porozmawiaj z nim. Daj mu szansę.
No cóż, nie prosiła mnie przecież, żebym od razu za niego wyszła...
– Dobra. Zrobię to tylko dla ciebie!

Myślę, że podświadomie – po tych wszystkich zapowiedziach Ady – wiedziałam, co mnie czeka. A mimo to, gdy następnego dnia zobaczyłam mężczyznę, który rozmawiał z moim synkiem w domu moich rodziców, przeżyłam szok. To był Michał.

„Ada! – pomyślałam, zamykając na chwilę oczy – Obedrę cię ze skóry” Nie widziałam go prawie 7 lat. Zmężniał. Nie był już chłopakiem, którego pamiętałam. Gdy mnie zobaczył – podniósł się i zaczerwienił. Słusznie. Sumienie powinno go zagryźć ze wstydu.

– Idź do babci, Tomku. Dostaniesz ciasteczko – powiedziałam do synka, który tulił do siebie nowy samochód strażacki. Zapewne prezent od wyrodnego ojca.
– Powiedziałeś mu, kim jesteś? – warknęłam, gdy Tomek pobiegł do kuchni.
– Oczywiście, że nie – odparł cicho. – Nie mam prawa. Pięknie wyglądasz...
– Co ty powiesz?
– Kasiu…
– Ustalmy od razu pewne rzeczy. Jesteś drużbą Jacka, choć nie powinieneś, bo go wcale nie znasz. Jak rozumiem, moja siostra ubzdurała sobie pewne rzeczy, ale to nie znaczy, że musimy oboje tańczyć, dokładnie tak, jak nam zagra.
– Kasiu…
– Nie przerywaj. Nie będę robiła scen, ale utrzymajmy nasze stosunki na oficjalnym poziomie. I masz rację, nie masz prawa do Tomka.
I wyszłam, bo gdybym została jeszcze chwilę w tym samym pokoju, pewnie bym się popłakała i zrobiła scenę.

Kolacja w rodzinnym gronie, z Michałem przy naszym stole, nie przebiegła w miłej atmosferze. Zdradziecka Ada tak kierowała rozmową, abym jak najwięcej dowiedziała się o swoim byłym.

Skończył studia, założył firmę, wiedzie mu się dobrze

Nie ma żony, narzeczonej. Niedawno postanowił wrócić na stałe do rodzinnego miasta. Założyć rodzinę… Mówiąc to, patrzył na mnie i doskonale wiedziałam, o co mu chodzi.

Spryciarz. Ominęło go nocne wstawanie, pieluchy i okres buntu trzylatka. Wrócił, gdy dzieciak jest już odchowany. Czułam, jak trafia mnie szlag. W końcu powiedziałam, że muszę wrócić do domu, bo trzeba położyć Tomka spać.

Michał zaproponował, że nas odwiezie, ale nie miałam nawet ochoty zareagować na jego propozycję. Rodzice popatrzyli na nas ze smutkiem. Poczułam się zdradzona – przecież wiedzieli, że mnie porzucił z brzuchem. Dlaczego więc, zamiast zamknąć mu drzwi przed nosem, zachowywali się, jakbym to ja zniszczyła nasz związek i pozbawiła Tomka ojca?
– Ludzie nie są doskonali, córeczko – powiedziała mi matka, żegnając nas przed domem. – Uczą się na własnych błędach. Czasem trzeba dać im drugą szansę.
– I ty, mamo? – spytałam cicho.
– Ja tylko chcę, żebyś była szczęśliwa. Zajrzyj w swoje serce, Kasiu. Kiedyś bardzo go kochałaś. A Tomek przecież naprawdę potrzebuje ojca.

Całą noc nie spałam. W mojej głowie i sercu szalał tajfun myśli i uczuć. Widziałam rozradowaną twarz synka, który z wypiekami na twarzy słuchał opowieści Michała o koniach, na których jeździ, i psach, które biegają po podwórzu w jego domu. Ludzie się zmieniają. Dojrzewają. Czy byłabym w stanie zapomnieć, wybaczyć?

Nad ranem postanowiłam dać Michałowi szansę. Tomek naprawdę potrzebował ojca, nie miałam prawa karać go za grzechy jego rodziców. W końcu nie musimy być małżeństwem, mieszkać razem. Po prostu pozwolę Michałowi być tatą Tomka – takim dochodzącym. To wystarczy. Oczywiście, musiałam też przestać traktować Michała jak wroga, ale czegóż się nie robi dla dziecka…

Michał naprawdę zaczął się sprawdzać jako ojciec

I to był dobry wybór. Widywał się z Tomkiem niemal codziennie. Zabierał go na konie, na basen, albo do swojego domu, aby pobawił się z jego psami. Tomek pokochał ojca całym sercem. Widziałam także, że i Michał za nim przepada.

Czasami, gdy kładłam Tomka spać, Michał zostawał na kolacji. Rozmawialiśmy o wszystkim, tylko nie o nas. Wiedziałam, że Michał uciekł ode mnie, bo przestraszył się, że dziecko zamknie mu drogę do realizacji marzeń. Przed nim były podróże, kariera…

Pewnego dnia wspomniał, że zdobył wszystko, czego pragnął, ale nie sprawiło mu to radości. I, że dużo czasu mu zabrało zrozumienie, dlaczego tak jest, i czego mu w życiu naprawdę brak. Patrzył wtedy na mnie znacząco, ale ja zmieniłam temat. Nie byłam jeszcze gotowa wybaczyć. Z czasem jednak zaczęłam się czuć z nim tak dobrze, jak kiedyś...

Po trzech miesiącach synek spytał mnie nagle, dlaczego nie mieszkamy z tatusiem. Michał, który siedział z nami przy stole, spojrzał na mnie pytająco. W tym momencie dostrzegłam, jak bardzo są do siebie podobni. Aż serce mi się ścisnęło.
– Właśnie – powiedział Michał. – Dlaczego nie mieszkamy razem?
– Wszyscy tatusiowie mieszkają ze swoimi dziećmi – dodał Tomek.
Zabrakło mi słów, które mogłabym wypowiedzieć w obecności dziecka. A dwaj mężczyźni mojego życia patrzyli na mnie, domagając się odpowiedzi.

Wiedziałam, że pułapka się zamknęła. Przypomniałam sobie, że zawsze porównywałam Michała do buldoga, który gdy czegoś pragnie, łapie i nie popuszcza, aż dostanie to, czego chce. I nagle zrozumiałam, że... ja też pragnę tego samego!

Może jestem głupia, że pozwoliłam, by czas wymazał z mego serca urazę za przeszłość. A może jestem na tyle mądra, aby pozwolić, by napisał naszą przyszłość? Jesteśmy z Michałem po ślubie już cztery lata. I wierzę całym sercem w to, że każdy zasługuje na drugą szansę! Ja też!

Czytaj także:
„Mąż zabiera mi całą pensję i wydziela 100 zł miesięcznie. Nie mam nawet za co kupił kurtki na zimę”
„Jestem nieuleczalnie chora i nie wiem, ile mi zostało. Nie chcę zmarnować życia mężowi, dlatego wolę, by mnie zostawił”
„Mój mąż latami ukrywał przede mną swój majątek. Gdy prawda w końcu wyszła na jaw, powiedział mi, że to i tak tylko jego pieniądze”
„Wzięłam rozwód w wieku 20 lat. Po 10 latach kobieta, która ukradła mi męża, poprosiła mnie, bym się nim zaopiekowała”