Prosty w formie, głęboki w przekazie film. O wyborach, jakie mamy jeszcze szansę dokonać, albo o tych, na które już nie mamy wpływu. I o sumieniu, które nie tak łatwo czasem obudzić…
WIDEO…
Główna bohaterka, Lorna, to młoda Albanka, mieszkająca od pewnego czasu w Belgii. Chcąc uzyskać obywatelstwo, kobieta poślubia Claudy’ego Moreau. Układ jest prosty - małżeństwo ma być fikcyjne. Chociaż para mieszka razem, żyje tak naprawdę osobno. Między tą dwójką nie ma żadnej więzi emocjonalnej.
Po co więc się pobrali? Oboje widzą w tym związku pewne

Niestety, życia nie da się tak łatwo zaplanować. Claudy decyduje się na odwyk. Kolejny, więc szanse na wyjście z nałogu wydają się niewielkie. Jednak tym razem w mężczyźnie odzywa się wyjątkowa determinacja. Chce żyć. A Lorna? Potrzebuje pieniędzy, by spełnić marzenie i otworzyć snack bar razem ze swoim chłopakiem, Sokolem. Sytuacja pozornie bez wyjścia. Układ, w jaki ze światkiem przestępczym weszła Lorna, był jasno określony – Claudy umiera, ona jako wdowa wychodzi za mąż za Rosjanina. Jeśli jej mąż sam nie przedawkuje, ktoś mu w tym pomoże…
Lorna jest zbyt wrażliwa, by mieć śmierć człowieka na swoim sumieniu. Szuka innego wyjścia z sytuacji, a doskonałym rozwiązaniem wydaje się legalny, zgodny z prawem rozwód – jeśli udowodni znęcanie się Claudy’ego nad nią, będzie wolną Belgijką. Tylko że taką możliwość wyklucza Fabio, który pośredniczy w transakcjach i zarabia na takich fikcyjnych ślubach. Jest zdania, że narkomana trzeba się pozbyć…
Dramat o odpowiedzialności moralnej. I o cenie, jaką czasem musimy zapłacić za swoje milczenie…
„Milczenie Lorny” („Le silence de Lorna”)
scen. i reż.: Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
wyst.: Arta Dobroshi, Jérémie Renier
prod.: Belgia, Francja, Włochy
Vivarto


























