„Kac Vegas” - We-Dwoje recenzuje

Rozświetlone neonami Las Vegas wielu osobom kojarzy się z istną Sodomą i Gomorą. Siedziba hazardu i wszelkich pokus, ulokowana na pustyni w Nevadzie (by przyzwoitego purytańskiego społeczeństwa nie gorszyć), przyciąga jednak wszystkich tych, którym marzy się bogactwo, sława oraz chwila zapomnienia.
/ 23.09.2009 07:52
Rozświetlone neonami Las Vegas wielu osobom kojarzy się z istną Sodomą i Gomorą. Siedziba hazardu i wszelkich pokus, ulokowana na pustyni w Nevadzie (by przyzwoitego purytańskiego społeczeństwa nie gorszyć), przyciąga jednak wszystkich tych, którym marzy się bogactwo, sława oraz chwila zapomnienia.

Miejskie legendy mówią o wielu śmiałkach, którzy w krainie pełnej występku stracili nie tylko pokaźną sumę pieniędzy, ale i głowę. Cóż, nad ranem zamiast wspominać wspaniałe Las Vegas, myśli umęczonego człowieka krążą często wokół… Kac (Vegas)!

„Kac Vegas” - We-Dwoje recenzuje

Chyba żadne inne amerykańskie miasto nie rozpala tak wyobraźni i zmysłów jak słynna siedziba gier hazardowych. Nic więc dziwnego, że rozrywkowe Las Vegas jest jednym z ulubionych celów kawalerskich wypadów. Tu się bowiem można zabawić z kumplami, korzystając z tysięcy atrakcji – od ruletki, blackjacka czy pokera, po… kobiety, które kuszą swoimi wdziękami. Jest w czym wybierać, i z pewnością będzie o czym wspominać już po powrocie do domu. Chyba że sytuacja wymknie się spod kontroli, a wówczas trzeba szybko poukładać rozsypane elementy układanki. Skąd? Po co? Dlaczego? I czemu tak głowa boli, jakby wędrowały w jej środku krasnoludki? Dużo pytań, a odpowiedź na nie, zwłaszcza gdy ktoś na kacu, wciąż się wymyka…o czym przekonało się trzech dobrych kumpli i brat panny młodej (którego wziąć wypadało, bo to prawie że rodzina), którzy ruszyli na podbój Miasta Grzechu, by pożegnać czasy wolności jednego z nich. Czyli bohaterowie przeboju kinowego o wiele mówiącym tytule… „Kac Vegas”!

„Kac Vegas” - We-Dwoje recenzuje

Doug (Justin Bartha) zamiast dopinać ślub na ostatni guzik, bierze samochód przyszłego teścia oraz kolegów, i kieruje się w stronę Las Vegas. Przyszły pan młody jest nieco drętwawy, zaprzyjaźniony z nim dentysta (Ed Helms) wydaje się być jeszcze bardziej sztywny i naburmuszony, za to Philowi (Bradley Cooper) oraz Alanowi (Zach Galifianakis) humor dopisuje od samego początku. Oj, czujemy, że będzie się działo!

„Za noc, której nie zapomnimy” – wznoszą kumple na dachu hotelu toast, i… chwilę później gdakanie kury budzi Stu. Kiedy dentysta odkrywa, że nie ma jednego zęba, zaś Alan znajduje w łazience wielkiego kotka, miny nasi bohaterowie mają niewyraźne. Co się wydarzyło minionej nocy, nie wie żaden z nich. Pustka! Chłopcy nie mają jednak czasu, by siedzieć w miejscu, ale muszą ruszyć na poszukiwanie pana młodego. Ten zniknął, pozostawiając telefon w apartamencie. A tu jeszcze jakieś dziecko ktoś podrzucił do zdemolowanego pomieszczenia i trzeba się niemowlakiem zająć. Pytań zaś z każdą minutą filmu przybywa. Skąd kumple wzięli radiowóz policyjny? Dlaczego mężczyźni w czarnych strojach ich ścigają? I co się stało z pierścionkiem zaręczynowym dentysty? Czas zaczyna gonić, do ślubu coraz mniej godzin, a zagadkę wcale nie tak łatwo rozwikłać. Zwłaszcza, gdy ma się potężnego kaca w wielkim Vegas i olbrzymią lukę w pamięci… nie ma za to pojęcia, jak połączyć kilka luźnych wskazówek ze sobą.

„Kac Vegas” - We-Dwoje recenzuje

Pokręcony film, który potrafi wciągnąć. Bałam się, że wyjdę z kina z mieszanymi uczuciami, jak po niedawnym seansie „Zack i Miri kręcą porno” Kevina Smitha, ale humor w „Kac Vegas” (choć momentami na granicy dobrego smaku) zdecydowanie bardziej mi odpowiadał. Akcja do samego końca nie traci nic z prędkości, jednak fabuła nie jest banalną opowieścią o zakrapianej alkoholem imprezie. Bohaterowie, typ życiowych nieudaczników, potrzebują tych kilku szalonych godzin, by coś zrozumieć. I cała trójka, Stu, Alan oraz Phil, wyciąga lekcję ze wspólnej eskapady. Wracają wewnętrznie (i zewnętrznie!) odmienieni oraz w tak dobrych humorach, jak wielu widzów, którzy z szerokim uśmiechem opuszczali po seansie salę kinową.

Doskonała rozrywka na jesienne wieczory. Oczywiście, na samym końcu, oglądając napisy, widz poznaje kulisy szalonego wieczoru kawalerskiego Douga. A działo się, naprawdę się działo - i tego przegapić nie można.

Polecam! Kaca po filmie człowiek nie ma, za to ogólne rozbawienie udziela się i nam.

zdj. mat. prasowe/Warner Bros

Anna Curyło