Chorzy Polacy chodzą do pracy fot. Adobe Stock

Polacy chodzą do pracy mimo objawów infekcji. Medycy: „Skrajny brak odpowiedzialności”

Niektórzy za nic mają sobie zdrowie swoje i innych. Coraz częściej nie zwracają uwagi na oczywiste objawy infekcji i pomimo nich chodzą do pracy.
Urszula Wilczkowska / 14.10.2020 09:36
Chorzy Polacy chodzą do pracy fot. Adobe Stock

W Polsce liczba zakażonych osób od początku pandemii przekroczyła 135 tysięcy - w tym ponad 3000 osób zmarło, a już prawie 5000 przebywa w szpitalach. Mimo to niektórzy ludzie ciągle nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakim jest koronawirus i jakim oni sami mogą być dla innych, jeśli nie będą stosować się do panujących obostrzeń.

Lekarze z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia w komunikacie alarmują, że coraz częściej przychodzą do nich pacjenci, którzy ukrywają chorobę i pomimo oczywistych objawów, takich jak gorączka czy kaszel chodzą do pracy i wysyłają do szkoły swoje dzieci.

Lekarze: pacjenci nie przyznają się, że są chorzy

Lekarze coraz częściej spotykają się z pacjentami wykazującymi objawy zakażenia Covid-19, którzy utrzymują, że to jedynie lekka grypa, która przejdzie w ciągu kilku dni. Tymczasem jak mówi prezes PPOZ Bożena Janicka, wszystkie cztery z wymienionych przez Ministerstwo Zdrowia objawy koronawirusa występują razem niezwykle rzadko.

Z naszych doświadczeń wynika, że wysoka gorączka (38,5 - 40 st. C.) i bóle mięśniowe sugerujące grypę są dużym prawdopodobieństwem infekcji COVID-owej. Nie wolno jednak bagatelizować także suchego kaszlu, bólu gardła, kataru, albo – jak to określają niektórzy pacjenci – „pieczenia” w nosie. Jeśli objawy połączymy z miejscem pracy, w której jest dużo kontaktów z innymi ludźmi (urzędy, banki, sklepy), powinniśmy mieć świadomość, że mogło dojść do zakażenia koronawirusem
- pisze w komunikacie Bożena Nowicka.

Chodzenie do pracy z infekcją i unikanie lekarza nie jest sprawą tylko osoby chorej, ponieważ w swoim otoczeniu może zarazić dziesiątki, jeśli nie setki osób. Wiele chorych unika jednak zwolnień z obawy przed utratą zarobku - tłumaczą, że pracodawcy nieprzychylnie patrzą na nieobecności w tym trudnym okresie.

Dr Bożena Janicka apeluje, żeby mimo wszystko w trosce o siebie, swoim bliskich i przyjaciół w przypadku infekcji zostać w domu - to od tego w końcu zależy, kiedy i jak skończy się pandemia koronawirusa.

To od nas zależy, jak krwawe żniwo zbierze epidemia SARS-CoV-2. Do jak ogromnych spustoszeń dojdzie nie tylko w naszych domach, ale także w domach sąsiadów, współpracowników, znajomych. Zauważamy u siebie objawy infekcji, nie idźmy do pracy! Nie biegajmy po sklepach, czy urzędach. Kwarantanna, czy izolacja na pewno jest uciążliwa, ale jest po to, żebyśmy po pierwsze chronili siebie, a w razie dodatniego wyniku, także innych. Jeśli my, Polacy nie będziemy sami siebie pilnować (maseczki, wymazy, nie chodzenie do pracy z infekcjami), wszystko się posypie
- alarmuje w komunikacie prezes PPOZ.

Źródło: porozumieniepoz.pl

To też może cię zainteresować:
Szef WHO: dążenie do osiągnięcia odporności zbiorowej jest nieetyczne
Premier o wprowadzeniu lockdownu: co roku w wypadkach ginie 4 tys. osób, ale nie zamykany ruchu drogowego
Będą dodatkowe dni wolne na Wszystkich Świętych? Rząd rozważa taką możliwość