na spacerze przypadkiem przekroczyli granicę fot. Adobe Stock

Na spacerze przez przypadek przekroczyli granicę. Teraz spędzą 2 tygodnie na kwarantannie

Pech czy brak zdrowego rozsądku? Rodzina z Łodzi, która spędzała urlop w Szczawnicy i przez przypadek przekroczyła granicę, teraz będzie musiała spędzić dwa tygodnie w kwarantannie.
Urszula Wilczkowska / 22.05.2020 08:26
na spacerze przypadkiem przekroczyli granicę fot. Adobe Stock

Pandemia obfituje w kuriozalne i całkowicie bezprecedensowe sytuacje, o których często trudno mieć jednoznaczne zdanie. Takim przypadkiem jest na przykład historia rodziny z Łodzi, która wybrała się na wczasy do Szczawnicy. Nikt nie przypuszczał, że niewinny spacer po okolicy może skończyć się... dwutygodniową kwarantanną.

Według obowiązujących przepisów, każdy, kto przekroczy Polską granicę, musi udać się na obowiązkową kwarantannę. Nie ma znaczenia to, jak długo przebywało się poza Polską - niezależnie od tego, czy był to tydzień, czy zaledwie pół godziny, nie ma sposobu, by obejść ten nakaz.

Spacer po górach skończył się kwarantanną

Czteroosobowa rodzina, która wyjechała w Pieniny, by odpocząć od pandemii i zgiełku, na spacerze po górach przez nieuwagę przekroczyła granicę polsko-słowacką. Gdy zorientowali się, że nie są już w Polsce, postanowili niezwłocznie zawrócić, ale mieli niesamowitego pecha. Jak podaje Gazeta Wyborcza, na swojej drodze spotkali Straż Graniczną oraz Żołnierzy 6. Brygady Dywizji Powietrzno-Desantowej.

Na ich szczęście, nielegalne przekroczenie granicy skończyło się w tym przypadku jedynie upomnieniem. Nie ominie ich jednak dla niektórych o wiele bardziej dotkliwa „kara”. Cała rodzina będzie musiała udać się na pełną dwutygodniową kwarantannę. Przestrzegania jej zasad pilnują policjanci, straż miejska oraz specjalna aplikacja ZUS.

Chociaż dla niektórych 2 tygodnie kwarantanny po godzinnym spacerze po lesie to przesada, doskonale sprawdza się tu łacińska sentencja, która w tłumaczeniu na polski brzmi „twarde prawo, ale prawo”. Niezależnie od tego, jak długo przebywa się za granicą, wszystkich przepisy obowiązują tak samo.

Przypadek rodziny Łodzian to nie jedyne takie zdarzenie. Jak dalej pisze Wyborcza, niedaleko miejsca tego zdarzenia straż graniczna zatrzymała Słowaka, który udał się do Polski, by... zebrać glinę potrzebną mu do lepienia naczyń. W czym polska glina lepsza jest od tej słowackiej - tego nie wiemy. Samemu zainteresowanemu, najprawdopodobniej, też nie było dane się dowiedzieć.

Źródło: wyborcza.pl

To też może cię zainteresować:
Kiedy przestanie obowiązywać nakaz noszenia maseczek? Stanowisko rządu
Gwałtowny wzrost liczby zakażeń. Prezydent nie wyklucza całkowitej kwarantanny kraju
Pokazał zdjęcia przed i po koronawirusie. Tak infekcja wyniszcza organizm

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)