Domy akiya w Japonii fot. Adobe Stock, moonrise

Dom za 1700 zł i 32 tysiące na remont? Właściciele sprzedają je tak tanio, bo boją się... pecha

W całym kraju znajduje się około 8 milionów takich nieruchomości.
/ 07.06.2021 10:26
Domy akiya w Japonii fot. Adobe Stock, moonrise

W większości miejsc na świecie znajdą się porzucone domy, w których nikt nie mieszka od lat, a mimo to nie zostają sprzedane. Najczęściej powodem są nieuregulowane kwestie prawne dotyczące własności, jednak nie w Japonii. 

Domy „akiya” w Japonii

W Kraju Kwitnącej Wiśni opuszczone domy noszą nazwę „akiya”. Szacuje się, że w całym kraju jest ich około 8 milionów, ale co roku liczba ta wzrasta. Skąd biorą się „samotne domy”? Zwykle powodem jest przeprowadzka młodych ludzi z rodzinnych wiosek do miejsc bardziej rozwiniętych i gwarantujących rozwój zawodowy. 

Część „akiya” jest jednak porzucanych... z obawy przed pechem. Japończycy wierzą, że mieszkanie w miejscu, gdzie zmarło wielu członków rodziny obciąży ich swego rodzaju fatum. Dlatego wolą kupić nowy dom i porzucić ten „napiętnowany”. 

W związku z tym porzucone nieruchomości trafiają często na sprzedaż za symboliczną cenę. Duży dom „akiya” można kupić już za równowartość 1700-2000 zł. Mało tego, niektóre miejscowości oferują dofinansowanie do remontów domu w wysokości ok. 32 tysięcy złotych. 

Jedynym minusem tych nieruchomości jest to, że znajdują się zwykle na wsi, albo w małych miasteczkach. Czasami jednak zdarzają się także „akiya” w większych aglomeracjach, gdzie łatwiej o pracę i rozwój. 

Podobne praktyki coraz częściej stosowane. są także we Włoszech, gdzie można np. kupić dom za 1 euro lub wprowadzić się do miasteczka, które zapłaci nam za zamieszkanie w nim. Małe miejscowości starają się radzić sobie w ten sposób ze starzejącym się społeczeństwem i migracją młodych ludzi. 

Czytaj także:
Właściciel domu oddał najemcy 3-miesięczny czynsz. 74-latek wszystkie pieniądze przeznacza na leczenie żony
Dom „człowieka-kreta” z Hockney sprzedany. Wykopał pod nim wiele metrów tuneli
Przez własną chciwość nie chciała sprzedać działki miastu. Dziś jej dom stoi... na środku autostrady