Freeganizm – jedzenie ze śmietników sposobem na życie?

Słynne powiedzenie głosi: jesteś tym, co jesz. Jeśli sprawdzałoby się w każdym przypadku, freeganie nie mieliby się czym szczycić. Dowiedz się, czym jest freeganizm. Jakie przesłanie niosą ludzie, którzy z wyboru, a nie z konieczności, żywią się jedzeniem, które znajdują w śmietnikach? Czy jest to bezpieczny i legalny sposób na życie?
/ 02.04.2013 19:51

Kim są freeganie?

Freeganizm to ruch powstały w USA w połowie lat 90. XX w. Nazwa jest zbitką angielskich wyrazów: free (darmowy) i vegetarianism (wegetarianizm). W Polsce freeganie nazywają siebie kontenerowcami. Dlaczego? Jest to grupa ludzi, która żywi się jedynie tym, co znajdzie w śmietnikach. Od biednych i bezdomnych odróżnia ich to, że szukają pokarmu w śmieciach z wyboru, a nie z konieczności.

Swoim zachowaniem chcą sprzeciwić się światu konsumpcji i marnowaniu jedzenia. Chcą zwrócić uwagę społeczeństwu na bezmyślność ludzi w kupowaniu produktów spożywczych i w wyrzucaniu tych jeszcze całkiem dobrych. Zachęcają także do proekologicznego stylu życia.

Kontenerowcy budzą w społeczeństwie wiele kontrowersji, dlatego zwykle nie działają w pojedynkę. Organizują się w poprzez fora internetowe i wspólnie wybierają się na „jedzeniobranie”. Podczas takich eskapad w pierwszej kolejności szukają tego, co jest fabrycznie zamknięte, następnie owoców, warzyw i pieczywa.

Jednym z najczęstszych „znalezisk” są banany, które mają już brązową skórkę, ale w środku są dobre. Pomysły na ich przyrządzenie? Całe mnóstwo! Można je usmażyć, zrobić ciasto z cynamonem lub po prostu ususzyć i jeść jak chipsy.

Freeganie nie szukają mięsa, bo są wegetarianami. Kierują nimi nie tylko względy ideologiczne, ale także racjonalne. Zatrucie mięsem jest niebezpieczne dla zdrowia i życia człowieka. Kontenerowcy dbają również o to, by w miarę możliwości dzielić się tym, co mają – z warzyw, które uda im się znaleźć, często gotują ciepłe posiłki i rozdają je bezdomnym.

Warto wiedzieć: Jak uniknąć zatrucia pokarmowego?

„Restauracje” kontenerowców

Prawdziwy freeganin w każdym śmietniku znajdzie coś zdatnego do jedzenia. Są jednak miejsca, które stanowią istny raj dla kontenerowców. Są to bazarki, na których pod koniec dnia targowego zostaje mnóstwo owoców i warzyw, które są jeszcze całkiem dobre, a mimo to sprzedawcy są zmuszeni je wyrzucić (np. banany w brązowej skórce, obite jabłka, nadgniłe pomidory). Freeganie korzystają z okazji i biorą to, co zostaje.

Freegan można również spotkać przy kontenerach należących do sklepów spożywczych i hipermarketów – wiele sklepów na koniec dnia wyrzuca te rzeczy, których nie udało się sprzedać, a w danym dniu mija im termin przydatności.

Dobrym miejscem na poszukiwania jedzenia są także kontenery znajdujące się przy barach i restauracjach – tam wyrzuca się ogromne ilości produktów każdego dnia.

Czy bycie kontenerowcem niesie za sobą zagrożenia?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony freeganie nie jedzą tego, co rzeczywiście jest nieświeże. Przykład: jeśli jogurt jest przeterminowany tylko o jeden dzień, kontenerowiec chętnie go weźmie i powie, że jeden dzień nie robi różnicy dla produktu. Jeśli jednak data ważności widniejąca na opakowaniu dawno minęła, freeganin nie zaryzykuje i… wyrzuca do śmieci nieudane znalezisko. Podobnie jest z owocami i warzywami. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że coś nie jest tak świeże, na jakie wygląda.

Wiele osób od bycia kontenerowcem odstraszają względy higieniczne. Coś nadającego się do zjedzenia, może leżeć obok czegoś starego, brudnego, nieświeżego – nie wspominając o szczurach i robactwie, dla których kontenery są wymarzonym siedliskiem.

Dyskusyjna jest również kwestia prawna. Choć nie ma przepisów regulujących kwestię buszowania po cudzych śmietnikach. Policja jednak może zatrzymać takie osoby i oskarżyć o śmiecenie bądź wtargnięcie na teren prywatny.

Zobacz także: Freeganizm - oryginalny sposób na życie

Marnowanie żywności – przerażające statystyki

Jak donosi raport Komisji Europejskiej z 2010r. w Polsce marnuje się około 9 mln ton żywności. Jeszcze bardziej zaskakuje fakt, że około 30% Polaków wyrzuca pełnowartościową żywność (Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności). Szkodzi to nie tylko naszym portfelom, ale i środowisku, w którym żyjemy.

Dla przykładu: do produkcji 1 kg wołowiny zużywa się ok 15 tys. litrów wody (czyli tyle ile, jedna osoba wypija w ciągu kilkunastu lat!). Ponadto wiele rozwiniętych państw przeżywa kryzys ekologiczny – wysypiska śmieci coraz częściej są przepełnione, a co gorsza – brakuje miejsc na nowe. Brzmi przerażająco, kiedy o tym pomyślisz, prawda?

Być jak freeganin

Nie musisz od razu być „odpadożercą”. Wystarczy, że zaczniesz racjonalnie robić zakupy i uczyć się wykorzystywać produkty, którym kończy się termin przydatności. Pamiętaj, że lekko brązowy banan czy jabłko z niewielką plamką nie oznaczają, że produkt nie jest smaczny i wartościowy. Poeksperymentuj i znajdź dla niego zastosowanie. Obitą część jabłka można odkroić, a resztę zetrzeć i dodać do kisielu, albo upiec szarlotkę.

Z bananów zrób odżywczy koktajl lub usmaż na patelni. Zapewniamy, że zyskasz nie tylko nowe doznania smakowe, ale także zaoszczędzisz sporo pieniędzy.

Polecamy: Wegetarianizm dla dzieci - tak czy nie?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (11)
/17.09.2018 14:21
Pani Hipokrateska jest srednio rozgarnieta hipokrytka. Po pierwsze: homogenizacja jest procesem mechanicznym (prosze doczytac), RZS jest choroba przewlekla ale nie nieuleczalna. Powodowac ja moze miedzy innymi stres, czy palenie. Nastepnym razem prosze choc odpalic wikipedie zanim Pani napisze kolejna bzdure.
/21.05.2018 22:21
to jest super sprawa, do wielkich sceptyków, przy smietniku biedronki znalazlam winogrona za 10 zl, 2 chleby, wszystko zdatne do spozycia a tylko raz poszlam. wszystkie produkty zdatne do spozycia powinny byc wystawione przy smietniku do wziecia a nie wrzucane do kontenera!! a produkty takie jak mieso nabiał powinny być dużo przeceniane, 80% ceny zamiast tylko złotówki bo własciciele supermarketów chytrzą. i tak to potem idzie do kosza a za złotówke nikt nie bedzie ryzykował
/06.03.2018 20:32
Mieszkam w Norwegii, tu jest dopiero marnotrawstwo, żaden banan nie może mieć ani jednej plamki. Jeśli w opakowaniu owoców jest na jednym plamka wszystko ląduje w śmietniku. Jeśli zbije się 1 jajko, opakowanie do śmieci. Cała "Afryka" byłaby nakarmiona. Sporadycznie zdarza się, że kierownictwo zadecyduje i np. banany są włożone do kartonu, przy wyjściu ze sklepu i każdy może wziąć je za darmo (zamiast ostentacyjnie wyrzucić do śmietnika). W innym sklepie towar z "dzisiejszą" datą przydatności do spożycia pakują w torby i kładą pod jedną z kas (dla wtajemniczonych, oni tam czekają na krzesełkach na te dary), bezdomnych tu nie ma - państwo opiekuńcze. Ale to są wyjątki. Ogólnie wygląda na to, ze odgórnie jest narzucone WYRZUCAĆ!!! Niech kupują w sklepach, niech koniunktura się kręci. Tyle, że w tych sklepach 95% żywności nie nadaje się dla człowieka: rafinowane, przetworzone z ogromną ilością chemii, pasteryzowane, homogenizowane itd. Świat poszedł w złym kierunku a może to jest "PLAN"? Co drugi mężczyzna i co trzecia kobieta ma zachorować na raka!? Dlatego ja staram się kupować u producentów - rolników (taniej i dobrej jakości żywność, mleko "prosto od krowy", jagnięcina, baranina, jajka eco itp. sama robię kefir na grzybku tybetańskim (odbudowuje naturalna florę bakteryjną jelit), takim kefirem zakwaszam mleko, robię białe sery...... i taka żywność przypomina smaki z dzieciństwa i jest zdrowa bo nie chorujemy z mężem od kilku lat. A wcześniej kiedy zakupy robiłam w sklepach: jogurty z kukurydzą GMO, cukrem, kurczaki hodowane przemysłowo (38 dni) karmione paszami GMO nafaszerowane: sterydami, antybiotykami itp. zachorowałam na "nieuleczalną" chorobę RZS. Zmieniłam dietę i ślad po niej zaginął. Dlatego nie ważne z jakiego źródła, ważne żeby było zdrowe!
POKAŻ KOMENTARZE (8)