POLECAMY

Rozważania dietetyka: czy biczujesz się wagą?

Czy ty także "biczujesz się" wskazaniami wagi łazienkowej?
Rozważania dietetyka: czy biczujesz się wagą? fot. Fotolia

Moja 8 letnia córka jest wymagającym towarzyszem, zadaje dużo pytań i nieustannie motywuje mnie do rozwoju. Czasem wpadam dzięki temu na niespodziewane tory myślowe. Wczoraj czytając o nieskuteczności systemu kar i nagród naszła mnie refleksja na temat tego, jak moi pacjenci traktują swoją masę ciała.

Pozwól, że pokaże ci na przykładzie.

Pani Ania, 36 lat, ma do zrzucenia 10 kg, jest już 5 kg lżejsza

Pani Ania wchodzi na wagę minimum 2 razy dziennie – rano i wieczorem. Wieczorem potrafi ważyć się kilka razy przed i po kąpieli, przed i po siku… Za każdym razem ze strachem obserwuje wynik i gdy tylko cyfra nieznacznie rośnie dzwoni do mnie zestresowana z pytaniem: „co robię nie tak?”.

Pani Magda, 45 lat, do zrzucenia 30 kg, na starcie

Pani Magda waży się gdzie tylko może: w domu, u przyjaciółki, na rodzinnym obiedzie u ciotki. Z nieskrywaną dozą optymizmu wybiera najlepszy wynik (najniższa cyfra) i taki komunikuje mi mailowo. Swoją strategię zdradza "pociągnięta" za język na wizycie kontrolnej.

Obie opisane sytuacje łączy niezdrowe zainteresowanie masą ciała oraz traktowanie cyfry na wadze jako kary lub nagrody – dokładnie tak, jak dziecko traktuje lizaka otrzymanego za wyniesienie śmieci. Dlaczego to takie niebezpieczne? Zagrożenie wynika zarówno ze sfery psychologicznej, jak i fizjologicznej.

Co na to psychologia?

Gdy sprowadzasz odchudzanie do wyniku, do konkretnej cyfry na wadze sprawiasz, że kieruje tobą motywacja o charakterze zewnętrznym. Nie skupiasz się na zdrowiu, na latach, które spędzisz z bliskimi w dobrej kondycji, tylko na wskazaniu wagi. Taki rodzaj motywacji jest bardzo słaby, chwiejny, podatny na nastój i wpływy. Tego rodzaju podejście zdradza, że nie jesteś jeszcze gotowa na trwałą zmianę nawyków żywieniowych. W rezultacie zachowujesz się jak chorągiewka na wietrze: waga do dołu - radość i euforia, waga do góry - przygnębienie i irytacja. Często też obserwuję, że pacjenci przerzucają odpowiedzialność za swoje działania na wagę: bo ta wstrętna waga, znowu poszła do góry. Zupełnie jak: bo ta szyba sama się rozbiła. Zmiany w masie ciała związane ze zwiększeniem zawartości tkanki tłuszczowej prawie zawsze wynikają z twoich działań. To nie świat sprzeciwił się przeciwko tobie, po prostu popełniasz błędy, które trzeba znaleźć, nazwać i naprawić! Poszukaj motywacji wewnętrznej. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie: dlaczego chcesz schudnąć? Jak ma wyglądać twoje życie „po”? Motywacja zewnętrzna działa tylko przez chwilę, motywacja wewnętrzna (zawsze powiązana ze zdrowiem) daje siłę na lata i uzasadnia wybory żywieniowe bez etykiety „poświęcenie”.

Frustracje dietetyka – autentyczne historie „trudnych” pacjentów.

Co na to fizjologia?

Masa ciała nigdy nie jest punktem stałym, waha się w ciągu doby, zmienia się także wraz z porami roku. Z tego powodu powinnaś traktować wagę jako przedział: plus/minus 2 kg. Pamiętaj, że nagłe zmiany cyfry na wadze zawsze związane są ze zmianą zawartości płynów w organizmie. W ciągu doby możesz nabrać nawet 1,5 kg, a rano (ta dam!) znów będzie mniej. Gdy tyjesz kilogram w tkance tłuszczowej oznacza to, że zjadłaś około 7000 kcal więcej w stosunku do swojego zapotrzebowania. Przyznaj, ciężko byłoby to zrobić w ciągu doby. Człowiek tyje od regularnego spożywania 200-300 kcal na dobę ponad normę, dlatego zwiększanie masy tłuszczowej odbywa się powoli (200 kcal dzienne więcej – 35 dni -1 kg tkanki tłuszczowej więcej).

Z przeprowadzanych przeze mnie analiz składu ciała wynika także, że często bywa tak, iż masa ciała się nie zmienia, mimo zmiany składu. Gdy ćwiczysz możesz ważyć przez kilka tygodni tyle samo, ale tracić tkankę tłuszczową!  

Co na to dietetyk?

Dla dietetyka masa ciała jest neutralną informacją. Nie wnosi nic odnośnie wartości człowieka, nie jest celem samym w sobie, nie stanowi kary, ani nagrody. Na masę ciała patrzę jak na wynik badania laboratoryjnego. Jeśli jest poza normą oznacza po prostu zagrożenie zdrowotne.

5 prostych, zaskakujących nawyków żywieniowych do wprowadzenia od dziś!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)