Kinga Zawodnik fot. TVN Style

Kinga Zawodnik sprawdza popularne metody na odchudzanie

Kinga Zawodnik współprowadząca program „Dieta czy cud?” w TVN Style dzieli się wrażeniami z testowania sposobów na odchudzanie. Co wypróbowała w pierwszym odcinku?
/ 04.10.2019 11:41
Kinga Zawodnik fot. TVN Style

Spis treści:

Przygody z odchudzaniem

Droga do odchudzania nie jest usłana różami, bywa kręta i wyboista oraz wymaga wielu wyrzeczeń. Tych wyrzeczeń podjęłam się dwa razy w życiu, teraz już trzy. Jak to się mawia: „do trzech razy sztuka”.

Pierwszy: ograniczyłam swoje posiłki, jadłam wszystko, ale w mniejszych porcjach i o regularnych godzinach. Nie odczuwałam głodu i nie byłam rozdrażniona. Rezultat ? Prawie 30 kilogramów mniej wciągu dwóch lat. Niestety efekt jo-jo jak boomerang bum, bum dopadł mnie po dwóch miesiącach. Co prawda radość trwała krótko, ale miłe wspomnienia fit sylwetki trwają do dzisiaj.

Drugi : jadłam dwa duże posiłki dziennie. Na obiad trzy razy w tygodniu mogłam zjeść coś słodkiego. Jadłam co 12 godzin. Czułam głód i odliczałam godziny, kiedy coś zjem. Wytrzymałam tak jeden miesiąc. Rezultat ? Na minusie 5 kilogramów. Niestety, wynik nie zachęcił mnie do dalszego działania, zabrakło mi wytrwałości i po diecie.

Trzeci : teraz ! W programie „Dieta czy cud?” jestem testerką diet, gadżetów, produktów i sposobów na odchudzanie. Będę próbować na sobie wszystko, co oferuje rynek, by pozbyć się nadprogramowych kilogramów. Swoje próby w walce z odchudzaniem przedstawię w postaci videobloga.  Bardzo chcę schudnąć i szukam skutecznych metod.

TVN Style logo
fot. TVN Style

Dieta ananasowa

Każdy z nas zastanawia się jak zacząć? Kiedy zacząć? Sama borykam się z tym dylematem, bo odchudzam się od 26 lat i ciągle jestem w tym samym miejscu: od jutra . To jest błąd !

W pierwszym odcinku sprawdziłam, ile można schudnąć na diecie ananasowej. Byłam pewna, że dieta ta jest doskonała na początek, a ananas przyśpieszy mój metabolizm, stanie się cud i szybko zobaczę efekty. Byłam pełna entuzjazmu, że spełni się moje marzenie o smukłej sylwetce, że wreszcie założę sukienkę, która będzie podkreślała moją figlarną figurę, że przetańczę całą noc w 15 cm szpilkach, że bez zadyszki wbiegnę po schodach na drugie piętro i wiele innych.

Ananas gościł w każdym moim posiłku. Nie każda potrawa wyglądała apetycznie i smakowała jak schabowy u mamy, a "kanapka" z ananasem nie wypełniła mojego dużego, rozciągniętego żołądka. Szybko natomiast zaspokoiłam pragnienie sokiem z puszki, bo jestem zbyt dużym leniem,by wyciskać sok ze świeżego ananasa. Owoc ten dodaje wyraźny aromat każdej potrawie, ale nawet pysznego ananasa nie da się jeść na okrągło. Zdecydowanie za dużo tego ananasa, aż śnił mi się po nocach. Dużym plusem tej diety była łatwość przygotowania posiłków, ale ogromnym minusem była monotonność potraw, bo każdy posiłek zawierał ananasa, a do picia ? Sok z ananasa.

Z tego powodu zaczęłam podjadać słodycze. Kombinowałam, by zmienić smak w ustach. Ciągle czułam ANANASA! Niestety, dieta ananasowa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów u mnie, co nie oznacza, że dla kogoś innego nie będzie idealna na początek.

Dieta ananasowa
fot. Adobe Stock

Odchudzanie daniami w proszku

Wyczytałam też w internecie o cudownym "pakiecie odchudzającym" , dzięki któremu schudnę szybko i bez głodówek. Podobno to dobry pomysł na początek odchudzania, będę najedzona, nie będę podjadać. Normalne jedzenie zastąpiły mi dania w proszku.

Koktajle i musy w proszku miały różnorodny smak i zapach, były łatwe w przygotowaniu. To była totalna rozpusta dla mojego podniebienia. Shaki nie były rewelacyjne w smaku, ale do wypicia. Wystarczyło wyobrazić sobie, że pije się pyszne kakao. Odkryłam również swoje zdolności kulinarne i kto wie, może zostanę królową naleśników w proszku ? Co prawda, mój pierwszy naleśnik przypominał bardziej jajecznicę.

Pakiet odchudzający również okazał się nieodpowiedni dla mnie. Nie wytrwałam do końca i jedzenie w proszku nie nasyciło mojego organizmu. Czułam się rozdrażniona, bolała mnie głowa, a ze względu na moją pracę zawodową moje myśli muszą być skupione. Odczuwałam wiecznie głód, więc znowu skończyło się podjadaniem. Żałowałam jedynie wydanych pieniędzy i mojego złego samopoczucia.

Dieta Cambridge, czyli bardzo niskokaloryczna dieta ostatniej szansy

Świnka strażniczka

Najwięcej uśmiechu na mojej twarzy wywołał mały gadżet, w kolorze pudrowego różu - świnka. Wychowałam się na wsi, w gospodarstwie rolnym i świń się nie boję, a tu niespodzianka. Ten mały potwór miał odstraszyć mnie od lodówki i na początku spełniał swoje zadanie. Chrumkanie zniechęcało mnie do jedzenia, gdy otwierałam lodówkę i faktycznie jadłam mniej. Bałam się tego chrum, chrum.  Był to pierwszy moment, gdy pomyślałam, że wreszcie schudnę! 

Szkoda, że na myśleniu się skończyło. Producent obiecywał, że dieta nie będzie mi potrzebna i uwierzyłam w jego zapewnienia. Byłam naiwna i się rozczarowałam, ponieważ po krótkim czasie przyzwyczaiłam się do odgłosów mojej nowej „przyjaciółki-świnki" i nie miałam już oporów, by otwierać drzwi lodówki. Nawet taki nowoczesny gadżet nie sprawił, że schudłam. Byłam zdegustowana. Doszłam jednak do wniosku, że kobieta o złotym sercu, żelaznych nerwach i twardym charakterze nie może być lekka.

Poznanie mnie grozi pozytywnym uzależnieniem. Moja osoba, to mieszanka wybuchowa szaleństwa i optymizmu oraz wulkanu energii. Zarażam szczerym uśmiechem i udowadniam , że kobieta z krągłościami też może cieszyć się życiem. Odwaga i determinacja pozwoli osiągnąć sukces, ale pragnę zaznaczyć, że cuda też się czasem zdarzają. Być może jeden z nich zdarzy się w kolejnym odcinku programu „Dieta czy cud?”.

Autorka tekstu jest współprowadzącą programu „Dieta czy cud?” TVN Style

Dowiedz się więcej o zdrowym odchudzaniu:
Zdrowe nawyki wprowadzaj metodą małych kroków
Najlepsze i najskuteczniejsze diety odchudzające (TOP 3)!
Chcesz jeść zdrowo i chudnąć? Zobacz dietę Ewy Chodakowskiej! (jadłospis na 7 dni)