Dzikość tras, możliwość wyznaczania śladu w nienaruszonym śniegu i bliskość dziewiczej natury pociągają do wypraw offpiste

Speed riding – na narty ze spadochronem?

Dla narciarzy uzależnionych od prędkości, którzy lubią dużą dawkę adrenaliny, trudne trasy i strome stoki, a jednak podczas zjazdu na nartach czegoś im brakuje, potrzebują mocniejszych wrażeń - speed riding będzie idealną alternatywą.
/ 12.10.2010 09:24
Dzikość tras, możliwość wyznaczania śladu w nienaruszonym śniegu i bliskość dziewiczej natury pociągają do wypraw offpiste

Speed riding nazywany również speed flying, łączy w sobie dwie, z pozoru zupełnie odmienne dyscypliny. Z jednej strony przyziemne narciarstwo z drugiej podniebne paralotniarstwo. Na ten dość niecodzienny pomysł wpadli Francuzi, ale obecnie mają już wielu naśladowców.

Prekursorami Speer ridingu byli spadochroniarze, którzy szukali alternatywy dla klasycznego narciarstwa i urozmaicili je poprzez dodanie specjalnego skrzydła. Skrzytło to budową przypomina te, używane przez paralotniarzy. Oczywiście jest ono nieco mniejsze oraz specjalnie dostosowane i zoptymalizowane do potrzeb speed ridingu. Skrzydło jest wykonane z lekkiego materiału oraz wyprofilowane w taki sposób, by ułatwić sterowanie podczas jazdy na nartach. Dzięki temu można w odpowiednim momencie wznieść się w powietrze, omijając przeszkody czy trudne miejsca. Jeśli chodzi o narty, warto żeby były one lekkie oraz przystosowane zarówno do zjazdu jak i podchodzenia.

Zobacz również: Jak się jeździ deską po poręczach?

Speed riding pozwala narciarzowi na nowo odkrywać stoki, zwłaszcza te strome i wcześniej niedostępne. Ponadto trasy mogą być pokonywane szybciej, a niedostępne wcześniej miejsca stają się otwarte. Przy odpowiednich warunkach, przyjęciu prawidłowej postawy ciała można osiągnąć bardzo dużą prędkość dochodzącą nawet do 100 km na godzinę. Speed riding wiąże się z pokonywaniem barier i docieraniem tam, gdzie wydaje się to niewykonalne, np. zjazd na bardzo stromych stokach o nachyleniu 60 stopni.

Szczególnie ekstremalnych przeżyć dostarcza wzbijanie się w powietrze nad górskimi urwiskami. Już samo przyglądanie się prawie pionowym ścianom górskim dostarcza niesamowitych wrażeń i nowych doznań. Warto jednak pamiętać, że jest to sport wymagający bardzo mocnych nerwów, opanowania, sprawności oraz wprawy w sterowaniu skrzydłem. Z całą pewnością o wiele łatwiej przygodę z tym sportem będzie zacząć osobom, które miały już do czynienia z narciarstwem i posiadają doświadczenie ze skrzydłem paralotniarskim, bo opanowanie techniki speed ridingu nie jest proste. Trzeba wyczuć skrzydło, nauczyć się nim kierować i kontrolować, i połączyć to z jazdą na nartach. Ważne jest też szybkie reagowanie w niektórych sytuacjach. Przy takiej prędkości każdy błąd może skończyć się kontuzją.

Instruktorzy ostrzegają, że złe dobranie trasy grozić może przykrymi w skutkach, niebezpiecznymi próbami zatrzymania się. Lepiej dobrze dobrać trasę do umiejętności i doświadczenia. Choć sport ten kojarzony jest raczej z trudnymi, alpejskimi terenami, swoje pierwsze próby można podjąć na naszych rodzimych stokach. 

Zobacz również: Przepisy hu na stoku i narciarski savoir-vivre?