Zanim zaczniemy fruwać w powietrzu powinniśmy dobrze opanować technikę jazdy fakie, czyli tyłem do przodu

Jak zacząć freestyle w snowparku?

Ewolucje na desce snowboardowej są naturalne dla wszystkich tych, którzy przesiedli się z deskorolki. Ale skoki czy obroty można wykonywać też na trasie zjazdowej.
/ 09.11.2016 21:53
Zanim zaczniemy fruwać w powietrzu powinniśmy dobrze opanować technikę jazdy fakie, czyli tyłem do przodu

Zanim zaczniemy fruwać w powietrzu powinniśmy dobrze opanować technikę jazdy fakie, czyli tyłem do przodu. Największym wyzwaniem może tu być przyzwyczajenie i jadąc fakie, możemy czuć się nieco nieswojo z powodu ustawienia wiązania tylnego. Wielu wprawnych freestylowców radzi sobie z tym, zmieniając ustawienie obu wiązań na pozycję dokładnie w poprzek szerokości deski.

Ole, ollie!

Podstawowy skok, zwany ollie, wywodzący się z technik na deskorolce, to podskok, dzięki któremu oderwiemy się od ziemi. Wykonujemy go z przeszkodą lub bez. Zaczynamy w pozycji zasadniczej, jadąc wzdłuż linii spadku stoku. W odpowiednim miejscu (np. najeżdżając na przeszkodę) przenosimy ciężar ciała do tyłu i ciągniemy przednią stopę do góry. Powoduje to wygięcie się deski. Z chwilą, gdy nos deski się odrywa, podciągamy tylną nogę. W powietrzu utrzymujemy nogi na jednym poziomie, podciągnięte jak najwyżej do klatki piersiowej. Następnie przygotowujemy się do lądowania, prostując nogi. W miarę nabywania wprawy, ćwiczymy ollie na coraz większej wysokości. Dzięki temu zyskamy wyczucie powietrza, które zaprocentuje przy kolejnych ewolucjach i trikach freestylowych.

Początki, czyli air i halfpipe

Snowboardowe skoki (czyli air) najlepiej zacząć się uczyć w snowparku. Obecnie można je (mniejsze lub większe) znaleźć w większość stacji narciarskich. Prawie we wszystkich montowane są raile i boxy (czyli poręcze i skrzynie), na których snowboardzista może się przemieszczać. W każdym ośrodku narciarskim z reguły znajduje się też halfpipe (rynna śnieżna w kształcie U), najczęściej o szerokości ok. 15m i wysokości kilku metrów oraz skocznie o różnej odległości między progiem a miejscem lądowania. Sztuczne skocznie są z reguły tak skonstruowane, aby ułatwić wybicie się w powietrze. 

Do pierwszego skoku wybierzmy raczej skocznię niewielką, ale z rozległym terenem do lądowania. Ważne, abyśmy mieli dobry rozbieg. Najeżdżamy na skocznię pilnując, aby ślizg deski był płasko na śniegu. Ciężar ciała utrzymujemy równomiernie pośrodku deski. Na progu wybijamy się, unosząc w górę nogę przednią i przenosząc ciężar ciała na tył deski. Podobnie jak w technice ollie, gdy nos deski oderwie się od śniegu i znajdziemy się w powietrzu, podciągamy nogę tylną i utrzymujemy obie nogi na jednym poziomie. Zachowując równowagę, podciągamy nogi jak najwyżej do klatki piersiowej. Następnie przygotowujemy się do lądowania, prostując nogi, ale pierwszy dotyka śniegu tył deski.

Pamiętajmy, że w snowparku obowiązują nas zasady zachowania. Jeśli jesteśmy w parku dla nas nowym, pierwszy zjazd przeznaczmy raczej na zaznajomienie się z terenem. Zanim skoczymy, zawsze rozglądnijmy się wkoło. Często możemy usłyszeć snowboardzistę wołającego „drooping”, czym sygnalizuje, że nadjeżdża. Zawsze uprzedzajmy, że będziemy skakać.