On wychowuje moje dziecko!

Myślałem, że ta dziewczyna w moim życiu była tylko epizodem, który uświadomił mi, kogo naprawdę kocham. A tu nagle…

Z życia wzięte
fot. Fotolia

Każdy związek czasami przeżywa kryzys. My z Marysią postanowiliśmy się rozstać po pięciu latach chodzenia ze sobą. Niby już mówiliśmy o ślubie, nasze rodziny także zaczęły natarczywie wypytywać, kiedy zamierzamy się pobrać… Doszliśmy jednak do wniosku, że nie jesteśmy pewni, czy chcemy razem spędzić życie. Stwierdziliśmy to jednocześnie i odeszliśmy od siebie w przyjaźni. Ustaliliśmy też, że przez jakiś czas nie będziemy się w ogóle widywać.

Mimo że dobrze przemyślałem moją decyzję, to jednak wpadłem w przygnębienie. W końcu pięć lat to szmat czasu, a Marysia była moją pierwszą dziewczyną „na poważnie”. Jeszcze nie tak dawno uważałem ją za moją wielką miłość… I nagle co? Wszystko się kończyło. „Nie ma w tym życiu nic pewnego” – dumałem, nie chcąc słyszeć o randkach.

Ciekawe, bo kiedy zakończyłem swój związek, miałem w pierwszej chwili wrażenie, że teraz będę „królem życia i dyskotek”, a tak naprawdę wylądowałem w domu przed telewizorem. Nie mogli się z tym pogodzić moi kumple, którzy na wszelkie sposoby starali się wyciągnąć mnie z domu. W końcu postawili na swoim i wtedy poznałem Karinę.
– Macie ze sobą wiele wspólnego, jej też niedawno życie się rozsypało – usłyszałem od kolegi, który potem mi ją przedstawił. – Właśnie się rozwodzi, więc przydałby się jej ktoś, przy kim zapomni o tym małżeństwie i trochę się rozerwie.
Nie wiem, czy w tamtym momencie byłem odpowiednią osobą do tego, aby kogokolwiek zabawiać czy pocieszać, ale zaczęliśmy się z Kariną spotykać.

Drobna brunetka o uroczym uśmiechu okazała się całkiem fajna. Chodziliśmy do kina – raz na film, który wybrała ona, raz na taki, który mnie się podobał. Kupowaliśmy na spółkę wieki kubek karmelowego popcornu i spędzaliśmy miło czas, jedząc go, gapiąc się w ekran i całując się podczas nudniejszych scen. Oczywiście, wylądowaliśmy także w łóżku. Seks z Kariną był całkiem przyjemny, chociaż chwilami miałem wrażenie, że ona gdzieś odpływa i błądzi myślami daleko ode mnie. Co ciekawe, mnie także podczas łóżkowych figli coraz częściej stawała przed oczami Marysia…

Dzisiaj naprawdę już nie wiem, które z nas pierwsze powiedziało na głos:
– To chyba nie ma sensu.
Grunt, że po czterech miesiącach randkowania rozstaliśmy się bez żalu. Karina wróciła do męża – a ja znów zacząłem spotykać się z Marysią. Pewnego razu wpadłem na nią na ulicy i wspomniałem o jej rzeczach, które wciąż leżały u mnie w mieszkaniu.
– Przyjedziesz po nie czy mam ci je odwieźć? – zapytałem życzliwie.
Wybrała to drugie i jeszcze tego samego wieczoru stawiłem się u niej. Minutę po tym jak mnie wpuściła, całowaliśmy się jak szaleni. Zawartość pudła, które dla niej przyniosłem, rozsypała się po podłodze, kiedy rozbierając jedno drugie, przemieściliśmy się do sypialni…

Oceń 4,00 / 4 głosy
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Raport specjalny
Oblicz Dni płodne

Podaj pierwszy dzień ostatniej miesiączki

Okres Rok
Miesiąc Dzień
Oblicz