Muszę z czegoś żyć

Kiedyś byłem trenerem, ale z tego nie da się utrzymać. Dlatego chwyciłem się innego zajęcia. Podobno żadna praca nie hańbi...

Z życia wzięte
fot. Fotolia

Mariolka, moja dziewczyna, jest bardzo konserwatywna. Nie mam przekonania, czy powinienem jej mówić, skąd biorę pieniądze. Mogłaby źle to odebrać, a bardzo mi na niej zależy. Z drugiej strony, nie chciałbym mieć przed nią żadnych tajemnic…

Skończyłem Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Już na studiach rozglądałem się za pracą, nic stałego nie mogłem jednak znaleźć. Latem zatrudniałem się jako ratownik, zimą jako trener narciarski. Uczyłem też dzieci pływania. Finansowo bez rewelacji. Średnio niecałe dwa tysiące złotych miesięcznie. Niestety, teraz w większości szkół dzieci chodzą na basen w ramach lekcji wychowania fizycznego, nie to co kiedyś. Dlatego zapotrzebowanie na prywatnych trenerów jest naprawdę niewielkie.

Po ukończeniu 26 lat poczułem, że głupio tak rodzicom siedzieć na głowie. Zwłaszcza w małym mieszkaniu. Wynająłem więc pokój i się wyprowadziłem. Drugi pokój w tym mieszkaniu zajmuje Adam, chłopak w moim wieku. Studiuje aktorstwo. Przystojny, podoba się dziewczynom. Małomówny, co akurat mi pasuje, bo ja też gaduła nie jestem. No i tak mieszkaliśmy sobie spokojnie. On dziewczyn nie sprowadzał, bo rano studiował, a wieczorami dorabiał. Ja też nie sprowadzałem, bo nawet nie miałem kiedy ich poznawać. Wszystkie kobiety dookoła mnie to były mamusie, które powierzały mojej opiece swoje dzieci. Tak to już jest w tym fachu…

W styczniu miałem zarobek fatalny. Mróz uszkodził rury na basenie i do końca zimy basen miał być zamknięty. Mój miesięczny dochód spadł do 300 złotych. Nie chciałem pożyczać od rodziców, bo od razu zaczęliby się martwić, że sobie nie radzę. Poradziłem się więc Adama.
– Coś wymyślimy – powiedział, po czym spojrzał na mnie uważnie. – Wyglądasz na dobrze zbudowanego – orzekł.
– Co z tego? – wzruszyłem ramionami.
– Klatę masz w porządku, tyłek też niczego sobie – ocenił, a ja zdębiałem.
– Odbiło ci?!
– Przecież chcesz zarobić! – stwierdził.

Poczułem, że krew napływa mi do twarzy. Co za gnojek! Czego on się w tej telewizji naoglądał? Ja jestem tolerancyjny, ale żeby mi takie rzeczy proponować?! Czy ja wyglądam na pedzia?
W pierwszym odruchu chciałem go walnąć. Ale nawet nie z pięści, tak na ostro – tylko z łokcia, żeby się opamiętał.
Po chwili jednak ochłonąłem. Pomyślałem sobie, że w zasadzie mógłbym potraktować jego propozycję jako pochlebstwo. Więc nie ma się co pieklić.
– Dzięki, ale jestem hetero – odparłem.
Roześmiał się tylko.
– Chyba poniosła cię wyobraźnia – powiedział rozweselony. – Ja nie miałem na myśli tego, co ty zapewne masz na myśli. Chciałem cię zapytać, czy nie zostałbyś chippendalesem.
– Chip… chipen… Kim?!
– Chippendalesem. Facetem, który skąpo ubrany tańczy przed panienkami – wyjaśnił całkiem poważnie.
– Żartujesz…

Sekrety serca. Wydanie specjalne
Oceń artykuł 4 głosy
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
ja2013.05.29 20:10
albo ona sama Ciebie tam zobaczy jak pójdzie się zabawić z koleżankami hahaha wtedy porażka na całego:P
Gość2013.05.29 11:37
Czy te komentarze są pisane na zamówienie? Litości, ile razy można czytać, że jakaś sytuacja jest z życia wzięta!
Gość2013.05.29 09:21
Rany, bardzo Ci współczuję bo przez takie sytuacje z życia wzięte będą konsekwencje w twoim związku...
Raport specjalny
Oblicz Dni płodne

Podaj pierwszy dzień ostatniej miesiączki

Okres Rok
Miesiąc Dzień
Oblicz