Kawały o bacy - część 3

- Baco, dlaczego wywiesiliście przed drzwiami tabliczkę „Uwaga Pies”, skoro macie małego pieska? - Bo już trzy razy mi go zdeptali!

Kawały o bacy - część 3

Zobacz : dowcipy o bacy - część 2

  • Amerykanie testowali nową rakietę na poligonie w Polsce. Po wystrzeleniu rakieta zboczyła z kierunku i spadła gdzieś w górach.
    Wojskowi wysłali ekipę, żeby znaleźć pocisk. Amerykańscy wojskowi wysiadają ze śmigłowca i widzą bacę siedzącego na kamieniu i palącego.
    - Baco, a nie widzieliście gdzieś tutaj przelatującego takiego ognistego kija?
    - Ni widziołem.
    Wojskowi zbierają się do odejścia, a baca dodaje:
    - Ale wicie, panocku, tutej coś musi się dzioć. Najsampierw przelecioł BGM-109 Tomahawk Criuse Missile i spadł za tamoj górkom. Potem przelecioł F-15E Strike Eagle.
    Teroz wy wylądowaliście HS-60 Seahawk. Ale ognistego kija to ja nie widziołem.
     
  • Baca podejrzewał, że jego żona go zdradza, gdy tylko on wychodzi na hale pasać owce. Postawił, więc pod łóżkiem garnek śmietany i powiesił nad nim łyżkę. Gdy tylko jedna osoba leżała na łóżku, łyżka wisiała nad powierzchnią; gdy położyły się dwie osoby, łyżka zamaczała się w śmietanie. Po powrocie z hali poleciał do sypialni i znalazł pod łóżkiem garnek masła.
     
  • Juhas przydybał na polanie Hanusię. Zaciągnął ją do szałasu i pyta:
    - Powiedz mi Hanuś, ino szczerze, miałaś już jakiegoś chłopaka?
    - Nie Jędruś, ty bydziesz pierwszy.
    - Jak inni cię nie chcieli, to ja tyż cię nie chcę.
     
  • W gospodzie trzej bacowie przechwalają się:
    - Ja wyhodowałem takie jabłka, że każde ważyło kilogram.
    - Eee tam. Moje ważyło dwa kilogramy.
    - To jeszcze nic - mówi trzeci. - Ja wyhodowałem takie jabłko, że gdy wiozłem je furą na jarmark, to wyszedł z niego robal i zjadł mi konia.
     
  • Baca na hali liczy owce. Podchodzi do niego turysta i pyta:
    - Baco, ile tam jest tych owieczek po lewo?
    - 235 panocku.
    Turysta paczy podejrzliwie i pyta:
    - A tam na hali to ile ich będzie?
    - 97 - odpowiada baca.
    - A jak wy to robicie, że tak szybko je liczycie?
    - A dyć bardzo prosto. Lice se kopytka i dziele przez cztery.
     
  • Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią:
    - Franek, jesteś tam
    - Jo.
    - Nic ci się nie stałoś
    - Ni.
    - To wyłaś stamtąd.
    - Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę.
     
  • Dlaczego zamordował Pan żonę - zadaje pytanie Sędzia. Baca milczy.
    - Może była złą gospodynią – dopytuje się sędzia.
    A baca: - Nie. W domu cysto, obiad na cas.
    - To może o dzieci nie dbała?
    - A gdzi tam. Wzorowo matka.
    - To może w łóżku mieliście problemy?
    - Alez nie.
    - To, dlaczego zamordowaliście żonę?
    - A bo prosę Wysokiego Sądu tak łogólnie była męcoca.

Zobacz : dowcipy o  bacy - część 4

O czym świadczą białe plamki na paznokciach?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)