Julian Tuwim - liryki

Julian Tuwim "Wiosna (Dytyramb)", "*** (Życie)", "Do krytyków", "Pogrzeb prezydenta Narutowicza", "Prośba o piosenkę", "Do prostego człowieka","Mieszkańcy".

Wiosna (Dytyramb)

W starożytności dytyramb był pieśnią pochwalną śpiewaną ku czci boga wina i narodzin - Dionizosa. Wiersz Tuwima stanowi pochwałę życia, witalności, ludzkiego biologizmu. Oto jest wiosna, cała natura budzi się do życia, rozkwita, wybuchają również ludzkie namiętności. Tłum robotników zaczyna „świętować wiosnę w mieście”. Dosadnie, bez poetyzowania, językiem potocznym przedstawia poeta instynkty biologiczne, głównie popęd seksualny.

Szokuje przyzwyczajonych do poezji wzniosłej odbiorców obrazami rui, bachorów i brzuchatych dziewek, zrywa z kanonami dobrego smaku i wysokiego stylu. Wiersz wywołał skandal obyczajowy, oburzył do żywego konserwatywną część opinii społecznej. Ale chyba o to poecie chodziło.

Długie weekendy 2017! Zobacz, kiedy zaplanować urlop!

*** (Życie)

Wiersz pochodzący z tomu Czyhanie na Boga jest pogodnym lirykiem mogącym uchodzić za programowe hasło Skamandrytów. Emanuje z niego magiczna, czysta radość wynikająca z samego faktu istnienia. W sześciu wersach podmiot liryczny wyraża swój zachwyt nad życiem, wynikający z poczucia własnej siły, potęgi oraz z zespolenia z przyrodą.

Do krytyków

Podmiot liryczny wyraża radość życia, zachwyca się tak prostotą i codziennymi czynnościami, jak np. jazda tramwajem. Zachwyt obejmuje również miasto, jego ulice i przyrodę. Jest to wiersz-manifest optymizmu, entuzjazmu i witalności. Jest to jednocześnie polemika poety z tytułowymi „krytykami”. Autor staje na stanowisku, że poezja nie powinna zajmować się tylko sprawami wielkimi, rozważaniami filozoficznymi, lecz koncentrować się na sprawach codziennych, drobnych, pokazywać rzeczy błahe, ale również istotne w życiu.

Pogrzeb prezydenta Narutowicza

Wiersz okolicznościowy, nawiązuje do zamordowania w grudniu 1922 r. pierwszego polskiego prezydenta. Podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do ludzi odpowiedzialnych za tę zbrodnię, którzy „z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie”, którzy co innego głosili, a co innego robili. Oskarża w ten sposób skrajnie
nacjonalistyczne odłamy polskiego duchowieństwa oraz partie.

Utwór ma charakter emocjonalny, wyraża gniew poety, oskarżenie i protest przeciw bezwzględnym metodom polityki, przeciw gwałtom i morderstwom. Operuje przy tym słownictwem potocznym, nazywając zbrodniarzy „głupcami”, „zbirami” i przeciwstawiając im obrazy reakcji społeczeństwa („strasznym krzykiem milczenia żałobna ulica”).

Prośba o piosenkę

Liryk stanowi rodzaj programu literackiego poety, deklarację stosunku twórcy do poezji. Podmiot liryczny prosi Boga o dar siły wyrazu. Poezja - według Tuwima - ma być „błyskiem ostrej stali”, wiersz zaś pistoletem, „Aby ci, w których palnę prosto w łeb, dostali / Kulą z sześciostrzałowej, błyszczącej piosenki!” Militarny charakter wypowiedzi poety ma podkreślić skuteczność słowa poetyckiego, które powinno służyć zwykłemu, prostemu człowiekowi.

Zobacz też : Julian Tuwim - biografia

Do prostego człowieka

Wiersz ma charakter antymilitarny, pacyfistyczny. Podmiot liryczny sugeruje, że każda wojna jest zła, niesie bowiem śmierć i zniszczenie. Służy jedynie bogatym i rządzącym, bo jest walka o władzę i pieniądze. Nie należy słuchać złudnych haseł o honorze i ojczyźnie, bo mają one na celu tylko przekonanie naiwnych do wojny.

W sposób dosadny wyjaśnia autor motywację wojenną, używając wulgaryzmów: „króle z panami brzuchatemi”, „tłuste szuje”, „rozcierwi się, rozchami”. Nawołuje do zaniechania walki, do protestu przeciw zabijaniu.

Nakazuje „prostemu człowiekowi”: „Rżnij karabinem w bruk ulicy! / (...) Zawołaj, broniąc swej krwawicy: / „Bujać - to  my, panowie szlachta!””

Mieszkańcy

Wiersz ośmiesza mieszczański, filisterski styl życia. Podkreślają to już dwa pierwsze wersy, gdzie poeta czterokrotnie używa wyrazu „straszny”. Dalej daje obraz typowego dnia przeciętnego mieszczanina, jego myśli, styl życia i sposób postrzegania świata. Krytykuje prymitywizm i kołtunizm, nieustanne gromadzenie dóbr, zaspokajanie przyziemnych potrzeb, dążenie do konsumpcji.

Mocno i dosadnie brzmią słowa poety: „Od rana bełkot, Bełkocą, bredzą, / Że deszcz, że drogo, że to, że tamto. / Trochę pochodzą, trochę posiedzą. / I wszystko widmo. I wszystko fantom.” Bezmyślne życie „strasznych mieszkańców” w ich „strasznych mieszkaniach” ogranicza się do automatycznego pochłaniania dóbr, modlitwy „odklepywanej” wieczorem, nocnika pod łóżkiem i snu „z mordą na piersi”.

Zobacz też : Michał Bułhakow - biografia, "Mistrz i Małgorzata"

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)