POLECAMY

I po co był ten ślub

Już przed ślubem podejrzewałam Rafała o zdradę, ale naiwnie wierzyłam, że się zmieni. Tak bardzo chciałam wierzyć, że spotkałam miłość swojego życia.

I po co był ten ślub
Jakże często uczucie, które bierzemy za prawdziwą miłość jest zwykłym zauroczeniem, które wygasa, o ile wcześniej nie zamieni się w nienawiść… Tak było i w moim przypadku. Rafał nie zdążył zostać moim mężem, a już mnie zdradził. Wyparł się oczywiście wszystkiego, a ja mu uwierzyłam. Dziś jestem pewna, że kłamał.

Czekaliśmy ze ślubem, aż urodzę, bo uważałam, że to wstyd iść z brzuchem do ołtarza. Wszystko było zaplanowane, termin, wesele na 80 osób, orkiestra... Alicja przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Dwa tygodnie później odbył się ślub. Byłam obolała, a w przeddzień dostałam zapalenia piersi i gorączki. Najpierw żałowałam, że czekałam ze ślubem, a potem – że w ogóle do niego doszło. Rafał obtańcowywał wszystkie moje koleżanki. A ja? Miałam nadzieję, że po ślubie się zmieni.

Niestety, było jeszcze gorzej. Jedynie Ala była moją radością. Żyłam tylko dla niej. Rafał cały czas zasłaniał się pracą.
W domu był gościem. Czułam, że mnie oszukuje, nie wierzyłam w te jego delegacje. Zastanawiałam się, jak udowodnić mu zdradę. Okazja nadarzyła się sama.
Mąż miał służbowego laptopa. Nie miałam prawa go używać, więc czasem wpadałam do Gośki, koleżanki z klasy – na ploty i na komputer. Razem obmyśliłyśmy plan, jak dowiedzieć się o kochankach Rafała. Bo byłam pewna, że je ma.
– Potrzebuję tylko dowodów, by sąd orzekł o jego winie – tłumaczyłam Gośce.
Zdobycie numeru gadu-gadu Rafała nie było trudne. Wysyłałyśmy do niego pikantne teksty w imieniu jakiejś Sandry, a on nie pozostawał nam dłużny. Wielokrotnie wypowiadał się też na mój temat – że go nie rozumiem, ograniczam, że przy mnie nie może się realizować i że najchętniej zrzuciłby małżeńskie okowy. Nie wiedziałam jednak, czy dla sądu te teksty byłyby dostatecznie wiarygodnym dowodem.
Dlatego wpadłam na znacznie lepszy pomysł. Zaproponowałam Rafałowi spotkanie w pensjonacie w sąsiedniej miejscowości, oczywiście jako Sandra. Obiecałam, że będę na niego czekać w czarnej bieliźnie, z szampanem i truskawkami.
Pojechałam tam razem z Gośką. Facet w recepcji patrzył na nas bardzo podejrzanie, zwłaszcza, że do zarezerwowanego pokoju poszłyśmy obie.
– Proszę nic nie mówić temu panu, który przyjdzie, to niespodzianka powiedziałyśmy i uśmiechnęłyśmy się zalotnie.

Zamówiłyśmy do pokoju szampana i truskawki. Nigdy nie zapomnę miny Rafała, gdy stanął w drzwiach pokoju, elegancki jak nigdy, pachnący na kilometr jakąś nieznaną mi wodą, z drugim szampanem w ręce. Nie przytoczę przekleństwa, jakie mu się wyrwało na mój widok. A ja niewinnie zapytałam, czy pragnie zrzucać małżeńskie okowy. O mało nie rzucił we mnie tym szampanem, Gośka chwyciła butelkę w ostatniej chwili. Potem wybiegł bez słowa na korytarz.

Maż zgodził się na rozwód z orzekaniem o winie. Nie miał nic na swoją obronę. Zmarnowałam przez niego trzy lata. Pocieszam się, że mogłam więcej. Mam nadzieję, że jeszcze ułożę sobie życie, nawet z dzieckiem. Alicja jest w tej chwili całym moim światem. Nareszcie nie muszę się martwić, jakie dzieciństwo zafunduje jej nieodpowiedzialny tatuś. Teraz czekam na prawdziwą miłość. Patąrząc jednak na moje pokolenie, widzę, że będzie trudno. Wielu moich rówieśników jest już po rozwodzie. Płacimy za błędy młodości, za naiwność i zbytni pośpiech. Z uczuciem nie ma się co śpieszyć, warto dobrze się zastanowić nad wyborem partnera na całe życie.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/3 lata temu
Myślałaś, że się zmieni po ślubie? buachachacha
/8 lat temu
najpierw trzeba było myśleć głową a nie d...
/8 lat temu
Ze mną jest podobnie. Ślub brałam w czwartym miesiącu ciąży. Wtedy by ku mi zupełnie obojętne, czy wyjdę za mąż czy nie, dla świętego spokoju zrobiłam to. Teraz żałuję.
POKAŻ KOMENTARZE (1)