Zdrada w związku fot. Adobe Stock

„80% rozkosznych mężusiów regularnie skacze na bok. Zatem, droga żono - nie współczuj mi, że jestem taka samotna”

„80 proc. rozkosznych mężusiów regularnie skacze na bok, iluś ma dłuższy romans, wielu chociaż flirtuje za plecami uroczej i pewnej swojego związku żoneczki. Zatem, droga żono - nie współczuj mi, że jestem taka samotna”.
/ 24.03.2020 10:18
Zdrada w związku fot. Adobe Stock

Jestem singielką, niedawno skończyłam 30 lat. Koleżanki mężatki albo te w stałych związkach patrzą na mnie ze współczuciem. „Na pewno kogoś znajdziesz” - klepią mnie po ramieniu. Są z kimś. Patrzą na nas, kobiety aktualnie bez partnera, z żalem i litością. Za naszymi plecami mówią: „Ja się tak o nią martwię, taka jest sama”. Chciałabym czasem krzyknąć: „Wy się lepiej martwcie o siebie, macie o co”. 80% tych rozkosznych mężusiów regularnie skacze na bok, iluś ma dłuższy romans, wielu chociaż flirtuje za plecami uroczej i pewnej swojego związku żoneczki.

Dlaczego żonaci zdradzają?

Nie wierzysz, żono, partnerko? To ja ci opowiem. A uwierz, świat singielek znam doskonale, my też ze sobą gadamy. Opowiadamy sobie o kumplu z pracy, któremu właśnie urodziło się dziecko, a on do jednej z nas pisze: „chciałbym lizać twoją cipkę”, o szefie w delegacji, który po alkoholu opowiada jaki jest nieszczęśliwy w domu, o panach zaczepiających na Facebooku, chociaż mają status: „W związku z użytkownikiem X”. I nie, to nie jest jeden zbłąkany samiec w kryzysie. To jest epidemia! Szczególnie wśród mężczyzn, którzy są w stałym związku dłużej niż sześć lat.

Hej, jestem kumplem z pracy, ale może jednak się bzykniemy?

Opowiem Ci o Adamie. Tak go nazwijmy. 32 lata, żona, dwoje małych dzieci. Przystojny, podobał mi się. Z wzajemnością. Gdy w czasie pracy dzwoniła do niego żona, mówił do niej: „Mycho” i „Kotku”. W weekendy wrzucał na fejsa zdjęcia z rodzinnych obiadków i podróży do Kazimierza, czy nad Zegrze.

Gdy dowiedziałam się, że jest żonaty, odpuściłam. Ale dostaliśmy wspólny projekt, sporo siedzieliśmy po godzinach. I on mnie zaczął podrywać. Na początku niezobowiązujące: „super wyglądasz”, „piękna sukienka”. Potem godziny przegadane. O życiu, związkach. Kawa jedna, druga. Ja wciąż to traktuje jako relacje kumpelską. On być może też. Tyle, że któregoś dnia ciągnie mnie do hotelu. „Ej, ale ty masz żonę” mówię. On: „A co żona w tym przeszkadza?”. W sumie nic, prawda? Siedzi z dziećmi w domu.

Myślisz, że Adam był wyjątkiem? Nie, takich absztyfikantów na skok w bok miałam paru. Moje koleżanki też.

To ja, twój szef, delegacja to dobry pomysł na...

Teraz czas na Marcina. Mojego szefa. Z żoną lata na wakacje, jeździ na motocyklu, nurkuje. Są razem od 16. roku życia. „Małżeństwo idealne” - usłyszałam od wspólnych znajomych. Tak, bardzo idealne. Szczególnie, gdy w delegacji pijany Marcin wyznawał mi miłość i próbował zaciągnąć do łóżka. Gdy zamknęłam się w pokoju hotelowym, drapał w drzwi, udając psa. Odciągnęli go kumple. Następnego dnia, owszem, przepraszał. Był taaaaki pijany. Odebrał telefon od żony, rozmawiał jak gdyby nigdy nic. Kupię wieczorem wino, krewetki, pewnie. Potem pisał do mnie cały czas wiadomości. Że zwariował na moim punkcie, że wciąż myśli. Oczywiście, wiadomo dlaczego. Nie poszłam z nim do łóżka. Inne poszły.

Dziewczyno, fajną masz fotę na FB, pogadamy?

Tych lubię najbardziej. Są tacy niewinni. Biedactwa po prostu. Najpierw jest wstęp. Jestem znajomym znajomego, pogadajmy, jak życie, oj, super miałaś ten komentarz pod wpisem Y. Zaczynasz pisać, bo w końcu jesteś singielką. Nigdy nie ukrywałam, że wieczorami bywamy samotne. Dlaczego mam nie pisać z kimś? On chyba też czuje się samotny. Rozmawiamy o Bogu, pogodzie, podsyłamy sobie linki, piosenki. Rozmawiamy też o życiu.

Nie, on nie chce zdradzać swojej kobiety fizycznie. Zdradza ją psychicznie odkrywając się przed drugą kobietą, opowiadając szczegóły z prywatnego życia, rozkładając wady żony na czynniki pierwsze. A nawet jeśli nie opowiada o partnerce to opowiada o sobie. Rzeczy, o których powinien rozmawiać z osobą, z którą mieszka. Z którą ma czajnik, łyżki, kubek na szczoteczki do zębów i łóżko.

Że ja jestem dziwką, bo gadam? Proszę cię. Ja jestem samotna. Szukam okazji. Szukam ciepłych słów, wsparcia. A czego on szuka, skoro ma ciebie?

Wiem, że jestem na imprezie z żoną, ale... ach, jak ty wyglądasz

To są moi kumple i znajomi. Przyjaciele. Znam ich partnerki. To samo grono. Dlaczego oni ślinią się na mój widok? Wysyłają dwuznaczne wiadomości? Że to mi się wydaje? Hmm, mąż koleżanki SMS (siedzimy przy wspólnym stole z jego żoną): „Super wyglądasz”. Nie odpisuję. Tak, jestem ładna, ale nie jestem wyjątkiem. Koleżanka singielka na fejsie napisała: „Chciałabym, żeby nie podrywali mnie faceci moich przyjaciółek. To serio”. Nie jest aferzystką, ani manipulantką i ściemniarą. Jest tylko atrakcyjna. Non stop ma niedwuznaczne propozycję od zajętych facetów.

A co na portalach randkowych?

I przychodzi taki dzień, że singielka zniesmaczona mężczyznami w realu loguje się na portalu randkowym. Panie Tinder, dzień dobry, może chociaż pan jest trochę inny? Ależ skąd! Ja inny?!!! To już jest siedlisko niemoralności, ściem i kłamstw. Nie, on nie ma żony, on się już rozwodzi, od lat nie uprawiał seksu, właśnie czeka na panów od przeprowadzki. Cholera, spóźniają się. Wciąż się spóźniają.

I tak, czasem łykamy te głodne kawałki. Szukamy miłości. Też jej chcemy, tak jak ty, kobieto w związku jej chcesz. Dlaczego ktoś miałby nas oszukiwać? Bo chce seksu? A w domu tego nie ma? Dziwimy się, tak. Bo w wieku 30 lat wciąż wierzymy, że można po prostu razem żyć szczęśliwie. Bez zdrad.

I tak, nie wszyscy faceci tacy są. Zgadzam się. Znam paru fajnych i wartościowych. Wiernych, zakochanych, oddanych. Wierzę, że mój taki będzie, inaczej musiałabym strzelić sobie w łeb i przestać wierzyć w miłość.

Ale mam pewną radę żono swojego męża, nie użalaj się nade mną i nad innymi samotnymi kobietami. Przyjrzyj się swojemu związkowi, bo często nie wiesz, jakie kryje w sobie tajemnice.

Pozdrawiam,
Singielka Anka

PS od redakcji: Już wiemy, dlaczego mężatki nie lubią singielek. I często z wzajemnością. A może tak więcej damskiej solidarności i wzajemnego zrozumienia? Tak na co dzień?

O kobiecej solidarności możecie poczytać na Polki.pl - polecamy felieton Hanny Samson.