Zdrada emocjonalna czasem boli nawet bardziej, niż fizyczna. Zobacz, jak odróżnić ją od zwyczajnej znajomości!

Historia Kasi i Roberta daje do myślenia. Jak rozpoznać zdradę psychiczną? Czy da się ją przebaczyć?
Weronika Kwaśniak / 12.05.2017 11:49
mężczyzna pisze smsy z inną fot. Fotolia

Zdrada to nie tylko seks lub pocałunki. Oprócz tej fizycznej, istnieje też zdrada emocjonalna. Niekiedy zranionego partnera boli nawet bardziej, niż kontakty cielesne. Jest ryzykowna, bo szybko prowadzi do zaangażowania. Łatwo też przekroczyć niezwykle cienką granicę, bo często ma początek w zwykłym koleżeństwie. Gdy sprawy wymkną się spod kontroli, kto inny staje się ważniejszy niż partner czy partnerka.

Zdrada emocjonalna - historia Kasi i Roberta

Kasia ma 36 lat. Robert 37. Są małżeństwem od 11 lat, mają synka. Ostatnio Kasia zauważyła, że mąż jest często jakby nieobecny myślami. Niby fizycznie obok niej, a jednak oddalony. Kiedyś ich rytuałem były długie rozmowy, gdy opowiadali sobie szczegóły z minionego dnia. Teraz Robert stał się małomówny i unika kontaktu.

Kasia podejrzewała, że mąż ją zdradza. On jednak zaparł się, że nigdy nawet nie myślał o pocałunku z inną kobietą. Przyznał, że coraz więcej czasu spędza na rozmowach z koleżanką z pracy. "Wiesz, po prostu nadajemy na tych samych falach" - powiedział usprawiedliwiająco. To Monice Robert opowiada o tym, co u niego słychać. Jej zwierza się z problemów zdrowotnych mamy; matka Moniki też walczyła z rakiem piersi. To jej opowiada o przedszkolnych kłopotach synka; córeczka koleżanki też nie radziła sobie najlepiej. To Monice mówi o złości na apodyktycznego szefa; w końcu ona też ma wieczne problemy z tym samym człowiekiem.

Robert dużo rozmawia z koleżanką, często wymieniają też SMS-y. Czy to jeszcze zwykła przyjaźń, czy może już zdrada emocjonalna?

Czy on mnie kocha?

Jak rozpoznać zdradę emocjonalną?

Znajomość z Moniką, która tak świetnie rozumie Roberta, sprawia że nie ma on już ochoty na rozmowy z żoną. Jego potrzeba wsparcia i akceptacji jest całkowicie zaspokojona - mężczyzna nie szuka więc zainteresowania u żony. Tego rodzaju relację można już nazwać zdradą emocjonalną. Dopóki koleżeństwo jest na dalszym planie, a najważniejsza pozostaje rozmowa z partnerem/partnerką, nic złego się nie dzieje. Problem pojawia się, gdy granica zostaje przekroczona i kontakt ze znajomym staje się istotniejszy, niż zadbanie o relacje z najbliższą osobą.

Jeśli chodzi o zdradę psychiczną, często nie dochodzi nawet do jakichkolwiek kontaktów fizycznych. Oczywiście, mogą być one dalszym etapem znajomości. Niejednokrotnie para nie wychodzi poza sferę długich rozmów i często wymienianych wiadomości. A jednak związek na tym cierpi.

Często partner nie ukrywa nawet zdrady emocjonalnej. Początkowo sądzi bowiem, że przecież nie robi nic złego. Kontakty nie muszą się więc odbywać w tajemnicy. Niekiedy relacja opiera się wyłącznie na kontaktach wirtualnych - ktoś poświęca się internetowej znajomości tak bardzo, że zaniedbuje swoją drugą połowę.

Zdradę psychiczną łatwo pomylić z koleżeństwem. Jak więc rozpoznać, że twój facet wpadł w jej pułapkę? Jak zauważyć, że twoja relacja z sąsiadem z mieszkania naprzeciwko, zaczyna przybierać postać zdrady emocjonalnej?

  • Rozpoczyna się porównywanie koleżanki/kolegi ze stałym partnerem. Oczywiście, ten drugi zawsze wypada mniej korzystnie. "Monika nosi na co dzień szpilki, a ty nawet od święta nie chcesz założyć obcasów!", "Rafał umie sam wyremontować mieszkanie, a ty ledwo potrafisz wymienić żarówkę!".
  • Wolny czas nie jest poświęcony już tylko partnerowi i rodzinie. Znajomość zajmuje często twoje/jego myśli, a przez to dochodzi do zaniedbań. Koleżanka/kolega pojawia się też często w rozmowach.
  • Znajomy/znajoma staje się głównym powiernikiem sekretów i zmartwień. Wyżalenie się przed partnerem już nie jest ważne - to inna osoba jako pierwsza dowiaduje się zawsze o radościach i smutkach.
  • Kontakty są bardzo intensywne. To nie sporadyczne rozmowy, a podtrzymywanie relacji np. poprzez częste SMS-owanie.

Czy wybaczyć zdradę emocjonalną?

Uważa się, że dla kobiet zdrada psychiczna może być gorsza od fizycznej. Z kolei mężczyźni bardziej przeżyją zdradę fizyczną, niż emocjonalną. Nie ma jednak reguły. Dla każdego raniące jest poczucie, że osoba "z zewnątrz" staje się ważniejsza i ma dostęp do najbardziej intymnych sfer psychiki. Jest wiele przypadków, w których zdrada emocjonalna może zniszczyć związek nawet bardziej, niż zdrada cielesna.

Czy wybaczyć zdradę psychiczną? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Kasia zdecydowała się przebaczyć Robertowi, ale warunkiem było zerwanie relacji z Moniką. Mężczyzna sam zrozumiał, że kobieta stała się zagrożeniem dla ich związku i stała się dla niego ważniejsza od żony.

A wy? Czy wybaczyłybyście zdradę emocjonalną? A może znacie podobne historie?

Czytaj więcej na temat związków i relacji

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/07.02.2019 00:01
Gustaw, daj sobie z nia spokój. Próbowałeś jej takie zachowania wypracować, probowaleś z nia terapii, dawaleś jej szanse. I nic. Ile razy można komuś dawać szansę, gdy kobieta perfidnie wykorzystuje twoje uczucie do niej i mocno go nadużywa? Rozstań się z nią, mimo uczucia, którym ją darzysz. Ta radę opieram na własnym doświadczeniu. Moja historia jest podobna, doświadczyłem tego, dawałem szansę sporo razy i nie rozstalem się z nią mimo, ze o tym myślalem. To nie przyniosło nic dobrego. Oszukiwała i oszukuje. Skorzystaj z mojej rady i rozstań się z nią, bo ja mogę spojrzeć w twoją przyszłość dzięki temu, że sam tego doświadczyłem i moge cię zapewnić, że pozostając z nią zgotujesz sobie marną przyszłość. Zacznij życie od nowa póki masz czas i możliwości. Zdaj sobie sprawę jasno z tego, że nie bedziesz jej już nigdy wierzył. Nie bedziesz miał w niej oparcia, a wręcz przeciwnie, będziesz zależny od jej kaprysów. Zdaj sobie również sprawę, że ty też masz prawo do szacunku w waszym związku z jej strony, oraz z faktem, że ona musi sie liczyć z Tobą i to przede wszystkim z Tobą. To jest chyba podstawowy warunek, ktory trzeba w związku spełniać. Gdybym ja mógł cofnąć czas, to na twoim miejscu nawet bym się nie zawahał i skończył bym ten związek, bo ona sama pokazuje, że to nie ma sensu. Poza tym widać, że musiała mieć w młodości jakieś doświadczenia ze starszym facetem, bo nie umie się od tego wyzwolić, a to ci też nie wróży nic dobrego. Po prostu, źle trafiłeś, a może i też zostałeś oszukany. Zdarza się. Szanuj siebie. Powodzenia!
/16.01.2019 18:07
Osobiście jestem zdania, że zdrada emocjonalna jest bardziej przykra od zdrady fizycznej, ponieważ w przypadku zdrady fizycznej można mieć do czynienia z jednorazowym, dosłownie przypadkowym aktem pozbawionym jakiejkolwiek więzi a w przypadku zdrady emocjonalnej niestety proces angażowania się w znajomość pozamałżeńską jest długotrwały. Stopniowo i być może nieświadomie coraz bardziej osoba zdradzająca emocjonalnie oddala się od swojego partnera. O tym zresztą mówi powyższy artykuł. Przed laty moja żona spotykała się z 18 lat starszym kolegą z pracy ( rozwodnikiem ). Specjalnie wcześniej wychodziła z domu przed pracą, by mieć czas na wspólny spacer do pracy. Wiele ze sobą SMS-owali i dzwonili do siebie. Oczywiście wszystko odbywało się w tajemnicy przede mną. Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że od jakiegoś czasu moja żona za moimi plecami z kimś się spotyka, to ona bagatelizowała tę znajomość i na moje prośby o zaprzestanie jej stanowczo odpowiadała, że nie widzi ku temu powodu, bo nic złego nie robi. Nawet terapia rodzinna nie w pełni zdała w tej kwestii egzamin. Ostatecznie moja żona zmieniła pracę i ta znajomość umarła w sensie spotkań, bo do dnia dzisiejszego ma tego człowieka w kontaktach na FB. Kilka lat spokoju ( przynajmniej nic mi nie wiadomo na temat kolejnej ukrywanej znajomości ). Jakieś półtora roku temu moja żona zaczęła się spotykać na spacerach z psem z kolejnym o 12 lat starszym mężczyzną z sąsiedztwa ( wdowcem ). Jak dobrze sięgam pamięcią, to tym razem żona niby to w swojej uczciwości poinformowała mnie o tym, że się z nim spotyka. Dalej namawiała mnie do zakolegowania się z tym człowiekiem. Zaczęła mi opowiadać wiele szczegółów związanych z jego życiem, włącznie z bardzo intymnymi szczegółami związanymi z jego nieżyjącą żoną. Mając na uwadze wcześniejszą niezrozumiałą dla mnie znajomość mojej żony z dużo starszym mężczyzną zacząłem naciskać by mi przybliżyła relacje łączące ją z obecnym znajomym mężczyzną z sąsiedztwa. W końcu przyznała, że przy okazji jednego ze spacerów powiedział jej komplement: "masz zgrabne dupsko". Zapytałem wówczas, czy chce czekać aż to pytanie przejdzie w czyn i co z tym zrobi? Stwierdziła, że dałaby mu w pysk. Przyjąłem to do wiadomości. Oczywiście kładłem nacisk na zaprzestanie tej znajomości i mając nadzieję, że tak się stało żyłem w błogiej nieświadomości przez 1,5 roku. W ubiegły weekend byliśmy u znajomych na parapetówce. Po przyjeździe okazało się, że jest tam człowiek, o którym wspomniałem powyżej. Nie zareagowałem na to w żaden sposób. Wytłumaczyłem sobie, że jako były sąsiad naszych znajomych, u których byliśmy z oczywistych względów został przez nich zaproszony. Przypadek sprawił, że dzięki jego uprzejmości razem podjechaliśmy do nas do mieszkania. W drodze wspomniał o sprawach dotyczących mojej osoby, o których nie powinien wiedzieć nie spotykając się z moją żoną. Dzięki temu już wiedziałem, że po raz kolejny byłem przez 1,5 roku oszukiwany przez żonę. Nadal nie zareagowałem. Po powrocie na imprezę i po przyjęciu pewnej dawki alkoholu, w trakcie jego tańca z moją żoną wychwyciłem moment jak złapał ją za pośladek. Żona na to nie zareagowała w żaden sposób. Ja też jeszcze nie zareagowałem. Minął jakiś czas, wszyscy mieliśmy już większą dawkę alkoholu we krwi. W trakcie kolejnych tańców żona zaczęła się zabawiać kucykiem tego mężczyzny próbując zrobić z niego warkoczyk. Zmęczony tańcami usiadłem a żona tańczyła w najlepsze z tym człowiekiem. W tym momencie stwierdziłem, że już mi wystarczy tych wrażeń i czas wracać do domu. Widząc jak żona dobrze się bawi stwierdziłem, że najmniej szkodliwym rozwiązaniem będzie usunięcie się z tej imprezy. Zapewne mogłem postąpić na kilka różnych sposobów, ale ten wydał mi się najbardziej bezpieczny. Chciałem uniknąć jakiś zbędnych uniesień w tym momencie. Ubrałem się i wyszedłem na zewnątrz kierując się do domu. Z niezrozumiałych mi przyczyn ten człowiek jako pierwszy wybiegł za mną i kiedy mnie dogonił najpierw namawiał mnie do powrotu na imprezę a widząc, że nic nie wskóra zaczął mnie przepraszać. Wróciłem do domu i położyłem się spać. Jak spałem, to żona również wróciła do domu. Jak wstaliśmy to cały dzień przemilczeliśmy. Nie miałem ochoty w tym dniu rozmawiać z żoną. Bodaj to był pierwszy taki dzień w naszej wspólnej historii mimo, że wcześniej przerabialiśmy już podobne sytuacje. Na następny dzień zacząłem dopytywać o kontakty z tym człowiekiem i gdzie dla mojej żony jest granica zdrady? Niestety jak w przypadku wcześniejszych podobnych doświadczeń i tym razem nie otrzymałem odpowiedzi. Wręcz żona mnie okłamała stwierdzając, że nie wiedziała, że ten mężczyzna będzie na tej parapetówce. Winiła mnie też o to, że przeze mnie ten człowiek by sobie zrobił krzywdę wybiegając za mną. Wobec nieszczerej postawy żony stwierdziłem, że jestem zmuszony złożyć pozew o rozwód. Doszedłem do wniosku, że nie pozostaje mi nic innego jak prześwietlić jej messengera, by dojść prawdy. Nie jestem z tego dumny, ale tak uczyniłem. Stąd wiem, że żona sama naciskała by ten człowiek znalazł się na tej imprezie, że po tym jak opuściłem tę imprezę, to zostałem obwiniony o jej zakończenie. Nie miały odwagi przyznać się z przyjaciółką przed innymi, że świadomie postawiły mnie w bardzo niezręcznej sytuacji. Podobno chciały dobrze, żebym się zaprzyjaźnił z tym człowiekiem. W trakcie ożywionej dyskusji w domu tak mi podskoczyła adrenalina, że w przypływie negatywnych emocji uderzyłem pięścią w drzwi łamiąc sobie kość śródręcza na wysokości V palca. Żona w trakcie dyskusji zasugerowała wspólną wizytę u psychologa, ale jak zwykle nic poza słowami w tym kierunku nie uczyniła. Z messengera żony wiem jeszcze, że ma innych kolegów z różnego okresu jej życia, z którymi jest w kontakcie i albo umawia się z jednym na kawę do czego na szczęście nie doszło, albo wyznaje, że kto wie czy by z innym nie była gdyby nie to, że jest ze mną związana, albo ma bardzo daleko idące fantazje na temat jeszcze innego znajomego. Sam w pierwszych latach naszej znajomości wyszedłem z założenia, że nie będę się spotykał z innymi kobietami by właśnie unikać zagrożeń związanych z zaistnieniem zdrady emocjonalnej i w konsekwencji zdrady fizycznej. Doskonale zdaję sobie sprawę z zagrożeń płynących z takich niby niewinnych kontaktów. Moja żona jest jedyną dla mnie kobietą i nie chcę, by nawet w najmniejszym stopniu mogło to się zmienić. Od mojej żony oczekuję podobnej postawy. Niestety nie mogę chyba na nią liczyć. Niewątpliwie poza dbaniem o najistotniejsze sprawy związane z zapewnieniem bytu naszej rodziny, nie poświęcałem żonie tyle uwagi ile by tego oczekiwała ( tak mi się wydaje ). Tu upatruję winę we własnej postawie w zaistniałej sytuacji. Dodam, że współżycie między nami układało się pozytywnie. Jesteśmy obecnie w pewnego rodzaju impasie. Moim zdaniem postawa mojej żony nosi znamiona zdrady emocjonalnej, ale może jestem w błędzie. Bardzo proszę osoby kompetentne o zapoznanie się z naszą historią i odpowiedź, jak powinniśmy dalej postąpić? Czy nasz związek ma jeszcze szanse na dalsze normalne funkcjonowanie? Czy jest jeszcze sens by dalej go kontynuować? Czy mimo, że mamy dwójkę wspaniałych dzieci, to jednak lepiej się rozstać?
/23.12.2018 05:48
Mój partner zdradzał mnie emocjonalnie z koleżanką z pracy. Bardzo się zmienił w tym czasie, nie miał czasu dla mnie i naszego dziecka. Zaczęliśmy się bardzo kłócić. Całymi dniami pracował, do tego jeszcze w weekendy spotykał się z ludźmi z pracy. Ciągle pisał z kimś smsy. Twierdził, że nie robi nic złego, mówił, że to z kolegą pisze. Później dowiedziałam się, że wysyłali sobie także zdjęcia. Jak odkryłam w końcu kto to jest, to przyznał się, że razem pracują w firmie, że dużo rozmawiali, że żalił się jej na mnie, na nasz związek, wszystko opowiadał na mój temat i na temat tego co się dzieje między nami i w naszym domu. Twierdzi do tej pory, że mnie nie zdradził, że nie robił nic złego. Dałam mu drugą szansę ale nie mam już do niego zaufania i nie zamierzam wyjść za niego za mąż, tak jak planowałam wcześniej.
POKAŻ KOMENTARZE (5)