Sprzedam dziewictwo...

...sztuczne. I szczególnie muzułmankom - na szczęście.
/ 04.07.2012 06:54

...sztuczne. I szczególnie muzułmankom - na szczęście.

Chiński handlowiec wpadł na pomysł stworzenia nowego rynku na Bliskim Wschodzie – mianowicie sprzedaży sztucznych błon dziewiczych, tryskających równie sztuczną krwią przy rozerwaniu. Bulwersujące? Skądże znowu: w krajach muzułmańskich do czystości przyszłej żony przywiązuje się ogromną wagę, tak dużą, że za odkrycie u panny młodej jej przedślubnych skoków w bok konserwatywny mąż może ją bez konsekwencji wyrzucić z domu, unieważniając przy okazji ślub, albo w ostateczności zabić – też bez żadnych prawnych skutków. I nieważne, że panna młoda mogła być ofiarą gwałtu – musi być „czysta”, a więc krwawić podczas nocy poślubnej.

Sprzedam dziewictwo.https://polki.pl/we-dwoje/LUTYPomysł sprzedawania sztucznych błon dziewiczych uratuje więc – dosłownie – życie wielu młodym muzułmankom, które „splamiły się” przedmałżeńską niewiernością. Wystarczy, że kobieta mały, wypełniony sztuczną krwią miękki pojemniczek wykonany z cienkiego plastiku umieści w swojej pochwie. Podczas stosunku sztuczna błona dziewicza pęka, a płyn wycieka z dróg rodnych panny młodej ku uciesze świeżo upieczonego męża. Na stronie producenta tych „gadżetów” można jeszcze wyczytać kilka rad dla „tracących dziewictwo” dotyczących stękania i jęczenia „z bólu” podczas udawanej perforacji – tak, aby wydarzeniu nadać, powiedzmy, głębszy sens. Pozostałości po pojemniczku rozpuszczają się w pochwie i po jakimś czasie zostają wydalone przez organizm.
Władze muzułmańskich krajów, między innymi Egiptu, które zorientowały się w działalności Chińczyka, szybko zareagowały, zakazując importu sztucznych błon.