Być kochanką, czyli piąte koło

Dla naszego stereotypowego społeczeństwa żony, dwójki dzieci i telewizora, kochanka jest jak powiew morskiej bryzy, która budzi przyjemne ciarki.
/ 29.03.2016 11:44

Dla naszego stereotypowego społeczeństwa żony, dwójki dzieci i telewizora, kochanka jest jak powiew morskiej bryzy, która budzi przyjemne ciarki.

Być kochanką, czyli piąte koło

depositphotos.com

I natychmiast wyobrażamy sobie młodą, biuściastą blondynę w ekskluzywnej bieliźnie i z diamentem na palcu. Wyuzdaną, pewną siebie, zadbaną, szczupłą, seksowną, kobietę sukcesu. Kochanka to wynajęte hotelowe pokojowe, kolacje z szampanem, podróże służbowe, dziki seks na biurku, komfort ciszy i zrozumienia. Coś innego niż żona, która czeka zmęczona w domu, w starych dresach i z wiązanką zarzutów i narzekań.

Trudna rola

Kochanka nie musi podtrzymywać na duchu wątpiącego mężczyzny, nie musi przyznawać mu racji, nawet, gdy jej nie ma, nie musi denerwować się, gdy spóźnia się jego samolot albo ma złe wyniki badań. Kochanka nie chodzi po niego do pubu, nie musi z nim roztrząsać nudnych problemów finansowych, nie musi dzielić się ciężarem rodzicielstwa. Czyż może być coś piękniejszego?

To tyle, jeśli chodzi o pozory - wiadomo, że w ogródku sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona. Tymczasem, tak naprawdę los kochanki to w olbrzymiej większości równia pochyła. Zaczyna się bosko - jak każda miłość, tylko jeszcze z dreszczem tajemnicy i podnietą tabu. Szaleje za tobą żonaty facet - znaczy masz władzę i seksapil. Nierzadko zapewnia, że opuści żonę, nawet dzieci, da ci gwiazdkę z nieba. Ten etap jest bez wątpienia piękny. Ale pierwsze zauroczenie mija jak w każdym związku i pojawia się rutyna, zawiedzione oczekiwania, puste łóżko w weekendy, zazdrość, płacz i ból.

Bo najczęściej mężczyzna nigdy nie zostawi swojej żony. Bo jest coś naturalnego w kobiecej duszy, co każe opiekować się, troszczyć, znać każdy problem, budować monopol na jego serce i duszę. To wszystko jest niemożliwe, jeśli jest żona - może już nie tak ukochana ani pożądana, ale najczęściej sprawdzona jako partnerka i przyjaciel, niezastąpiona jako matka wspólnego potomstwa.

Brak wiary w siebie

Psychologowie twierdzą, że rola kochanki jest właściwa niektórym typom kobiet i często wynika z problemów osobowościowych. Bo dlaczego normalna kobieta miałaby chcieć być z cudzym mężczyzną, niż mieć kogoś tylko dla siebie?

Często tłumaczy się to brakiem poczucia własnej wartości - poszukując samoakceptacji lubimy przeglądać się w oczach innych - żonatego mężczyzny, jego zazdrosnej małżonki, zaintrygowanych koleżanek. Świadomość, że dla nas pękają ściany małżeństwa może podbudowywać chore ego.

Strach przed miłością

Odmiennym przypadkiem są kobiety po prostu bojące się prawdziwego związku, poczucia bezwarunkowej bliskości, dzielenia życia. Dla nich rola kochanki to wygoda - nie muszą się tłumaczyć, nie muszą rezygnować ze swojego życia, nie muszą iść na kompromis w sprawie koloru zasłonek. Jest seks, jest poczucie bycia obiektem uwielbienia, jest mężczyzna, ale nie ma jego balastu.

Bywa też tak, że po prostu zakochujemy się romantycznie w kimś, kto wygląda prawie jak nasz wyśniony ideał, a potem więź emocjonalna robi się na tyle silna, że pomimo cierpienia, nie potrafimy przerwać romansu. Czujemy się winne, nieszczęśliwe, wykorzystane, ale rozstanie rozbiłoby nasz świat w miliony okruchów.

Raczej porażka...

Nie brzmi już tak ciekawie, nieprawdaż? Oczywiście, jest tych kilka procent romansów, które kończą się rozbiciem małżeństwa i stworzeniem normalnego monogamicznego związku, ale niestety statystyki są okrutne - większość z tych zalegalizowanych romansów też się po czasie rozpada. Bo trudno oczekiwać czegoś trwałego i prawdziwego po więzi, która powstała na bazie oszustwa. I nawet, jeśli na początku nie widzimy w zdradzaniu żony nic złego, po jakimś czasie świadomość, że ten mężczyzna nie jest wierny dobije się i do naszej duszy.

Bycie kochanką służy tylko kobietom, które świadomie nie szukają związku, które nie oczekują rozwodów i nie chcą się przywiązywać uczuciowo. Jeśli to w ogóle możliwe. I w tym przypadku jednak pozostaje jeszcze kwestia moralności…

Zobacz także

10 oznak, że jesteś w związku idealnym!
Chcesz uratować związek? Przyjrzyj się temu, jak ze sobą rozmawiacie
Kryzys w związku - po ilu latach?