perfekcjonizm fot. Adobe Stock

Gdy perfekcjonizm niszczy relacje i zdrowie… Kiedy dążenie do doskonałości zaczyna być problemem?

Jeśli zawsze starasz się, by wszystko, co robisz, było idealne (lub wymagasz tego od innych), prawdopodobnie jesteś perfekcjonistką. Chociaż określenie to brzmi pozytywnie, taki typ osobowości może być źródłem wielu kłopotów.
Marta Słupska / 22.11.2018 09:44
perfekcjonizm fot. Adobe Stock

Możemy wymienić trzy rodzaje perfekcjonizmu: zorientowany na siebie samych, na innych i społecznie wymagany perfekcjonizm. Czym się charakteryzują i dlaczego bywają szkodliwe? Zapytałyśmy o to Jakuba B. Bączka – trenera, mówcę motywacyjnego.

Na początek pytanie, którego nie możemy pominąć: czym jest perfekcjonizm?

Jakub B. Bączek: Ogólnie można powiedzieć, że jest to podejście, które charakteryzuje wyznaczanie sobie nierealistycznie wysokich standardów, które „każą” nam być idealnym, perfekcyjnym we wszystkim, co robimy, lub w określonym obszarze naszej działalności, np. w sporcie, biznesie czy gotowaniu.

Możemy wyróżnić normalnych perfekcjonistów, którzy dążą do wysokich standardów, ale potrafią też je zaniżyć, jeśli wymaga tego sytuacja, oraz neurotycznych perfekcjonistów, którzy nie potrafią odpuszczać i ciągle jest im mało, nigdy nie potrafią uznać, że zrobili coś odpowiednio dobrze. Charakterystyczne jest tutaj myślenie w stylu: muszę/powinienem coś zrobić, nie jestem dość dobry, nie wolno mi popełnić błędu.

Czy perfekcjonizm pomaga, czy raczej przeszkadza w życiu?

Jak z wszystkim – to zależy od intensywności. Do pewnego poziomu perfekcjonizm (normalny) pomaga osiągać wybitne wyniki, ponieważ nakłada na daną osobę swego rodzaju „przymus” pracy, ciągłego rozwoju i stawania się lepszym, ciągłego „podnoszenia poprzeczki”. W biznesie czy sporcie takie podejście bardzo często się opłaca i wielu topowych sportowców jest właśnie perfekcjonistami w tym, co robią.

Jeśli potrafią jednak czasem sobie odpuścić, pozwolić sobie być człowiekiem, dają sobie odrobinę prawa do porażki, to takie połączenie daje nie tylko wyniki, ale też radość. Jest jednak cienka granica pomiędzy (nazwijmy to) zdrowym perfekcjonizmem a tym, który nam szkodzi i powoduje nadmierną presję, stres i strach (neurotycznym), w konsekwencji zdecydowanie obniżając nasze wykonanie i jakość funkcjonowania.

Zbytni perfekcjonizm jest często oznaką niskiego poczucia własnej wartości (idealnie wykonane zadanie ma ją pokazać). Skutkuje też przemęczeniem, a nawet wyczerpaniem fizycznym i psychicznym, bo przecież perfekcjonista nigdy nie może się zatrzymać, prawda?

Ciągłe porównywanie się z innymi oraz widzenie spraw w systemie zero-jedynkowym (tylko dobrze lub tylko źle) powoduje ciągłe napięcie, lęk, nieumiejętność cieszenia się z małych rzeczy, problemy z podejmowaniem decyzji. Nie trzymany w ryzach perfekcjonizm zdecydowanie przeszkadza w życiu.

Jakie są jego przyczyny? Czy rodzimy się już z takim podejściem do życia, czy jest to coś, co nabywamy w ciągu życia?

Po części jest to sprawa genetyki, natomiast w dużej mierze to kwestia wychowania i środowiska, a także kultury. Znany od tysięcy lat „Enneagram” (polecam wydaną przez JS & Co Dom Wydawniczy książkę o tym tytule), opierając się na koncepcji tzw. cech rdzennych, uważa perfekcjonistę za 1 z 9 typów osobowości. To pokazuje, że do pewnego stopnia jest to wrodzone.

Z drugiej strony wzmacniane jest to zachowaniem naszych rodziców, którzy wymagali zbyt wiele i nagradzali tylko za najlepsze wyniki, porównywali nas z innymi („a Kamilek dostał szóstkę…”), a także systemu edukacji, który mocno zachęca do tego, by mieć zawsze maksymalną ilość punktów.

Kiedy dążenie do doskonałości zaczyna być problemem?

Wtedy, kiedy czujemy, że zatracamy radość z działania i satysfakcję z osiąganych wyników. Kiedy czujemy, że chęć bycia perfekcyjnym sprawia, że bojąc się porażki, zaczynamy unikać wyzwań, by (w naszym odczuciu) nie zostać zdyskredytowanym przez innych. Wielkim problemem jest również to, kiedy perfekcjonizm „rozleje” się na wszystkie sfery życia i przejawi się przekonaniem, że musimy być doskonali absolutnie we wszystkim, czego się dotkniemy.

Buty na każdą okazję w niskiej cenie! Sprawdź rabaty na Renee kody rabatowe.

Czym grozi perfekcjonizm?

Czy perfekcjonizm może niszczyć relacje międzyludzkie? 

Oj tak! Gordon Flett, profesor psychologii i specjalista od badań nad perfekcjonizmem, wyróżnia 3 jego rodzaje:

  1. perfekcjonizm zorientowany na mnie (wymagam tego od siebie),
  2. perfekcjonizm zorientowany na innych (wymagam od innych ludzi),
  3. społecznie wymagany perfekcjonizm (uważam, że inni tego oczekują ode mnie).

W przypadku relacji międzyludzkich szczególnie ten drugi rodzaj może wpływać bardzo negatywnie. Nadmierne wymagania wobec osób, które wcale nie muszą myśleć tak, jak my, powodują wiele konfliktów. Słyszy się nieraz o szefach perfekcjonistach, którzy nierzadko w bardzo dosadny i raniący sposób potrafią podsumować działania innych, co nierzadko kończy się płaczem, spadkiem poczucia własnej wartości, zniechęceniem czy wręcz rezygnacją. Tego typu szefem zdaje się być Gordon Ramsey.

Podobnie jest w relacjach między bliskimi osobami, przyjaciółmi – jeśli jedna strona wymaga ideału zawsze i wszędzie, i z tego powodu wywołuje kłótnie z pozostałymi, którzy jej „nie rozumieją”, to te relacje zawsze będą burzliwe. A przecież to, że ktoś nie przetarł kurzu w najdalszym zakamarku, nie oznacza od razu, że miał złe zamiary czy źle posprzątał.

Słyszałam, że perfekcjoniści odczuwają często tak silny lęk i napięcie, że doświadczają z tego powodu dolegliwości ze strony układu sercowo-naczyniowego, trawiennego, a także bólów głowy. Czy zatem perfekcjonizm może szkodzić zdrowiu?

Oczywiście! Tak się często dzieje. Perfekcjonizm może prowadzić do różnych problemów zdrowotnych związanych z ciągłym stresem. Stąd może prowadzić do depresji, a nawet prób samobójczych oraz do problemów fizycznych, ponieważ napięcie psychiczne od razu jest widoczne również w ciele. Jeśli nie potrafimy się zrelaksować, znaleźć równowagi (np. w formie jakiejś aktywności), to będzie to prowadziło do chorób psychosomatycznych, jak nadciśnienie, choroba wrzodowa żołądka i inne.

Jak to możliwe, że perfekcjonizm może prowadzić do depresji? 

Perfekcjonista myśli tak: skoro nigdy nie potrafię być idealny, to znaczy, że jestem do niczego. Chcąc stać się coraz lepszym, jeszcze bardziej udowadniam sobie, że nigdy taki/taka nie będę. A skoro jesteśmy beznadziejni i nie ma dla nas ratunku, to już niedaleka droga do poczucia bezsilności i związanej z nią depresji.

Więcej na temat związku perfekcjonizmu z depresją

Czy perfekcjonizm można leczyć? Czy i kiedy może to być konieczne? 

Póki co perfekcjonizm nie został zaklasyfikowany jako choroba, więc nie mówiłbym tutaj o leczeniu. To raczej praca nad sobą i naszymi postawami i przekonaniami. Nauczenie się zarządzania naszymi myślami, które w konsekwencji zmienią nasze zachowanie. Warto tutaj zaznaczyć, że zmiana ta nie polega na przejściu na drugi koniec skali i polubieniu odpuszczania, a raczej na znalezieniu złotego środka, który pozwoli nam uznać, że jesteśmy wystarczająco dobrzy. I że jestem w porządku taki, jaki jestem (także z moimi wadami i popełnionymi błędami).

Nie wystarczy tylko powiedzieć, jednak na szczęście tego również można się nauczyć wykonując ćwiczenia, które pozwolą nam takie nowe myślenie w sobie zaszczepić.

Kiedy czujemy, że perfekcjonizm nas niszczy, nic nie daje nam zadowolenia, zapomnieliśmy, jak się odpoczywa, a nasi bliscy mają nas dość, wtedy naprawdę czas, by coś z tym zrobić. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że perfekcjonistom samym ciężko jest to dostrzec, a sygnały od innych mogą odczytywać jako oznakę słabości lub lenistwa, niż rzeczywistą o nich troskę.

Zobacz też:
Nie staraj się na siłę być towarzyska i głośna! Oto jakie są zalety introwertyzmu i dlaczego warto być sobą
Czy perfekcjonizm trzeba leczyć?

Jakub B. Bączek – przedsiębiorca, podróżnik, trener, mówca motywacyjny, autor kilkunastu książek. Ostatnią z nich napisał wspólnie z prof. Jackiem Santorskim pt. „Determinacja”. Wykładowca studiów MBA na Akademii Leona Koźmińskiego, twórca i prezes kilku prężnie rozwijających się firm, konsultant i trener mentalny sportowców. Studiował wychowanie fizyczne, pedagogikę i filozofię. Zna 7 języków. Jako trener mentalny, wraz z Reprezentacją Polski siatkarzy, wywalczył tytuł Mistrza Świata w 2014 r. Pomaga profesjonalnym sportowcom w osiągnięciu najwyższych celów. Współpracuje też z klientami korporacyjnymi, inspirując do efektywniejszego działania i osiągania stawianych celów. Jego misją jest dzielenie się wiedzą i umiejętnościami w drodze do osiągnięcia niezależności i wolności finansowej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/07.12.2018 15:06
To chyba juz norma w dzisiejszych czasach, przeprowadziłam kiedyś rozmowę z bardzo mądrą i ciekawą Panią psycholog (Maśłankowska). Zaznaczyła że społeczeństwo zauważa to ale nie widzi.