Preimplantacyjna diagnostyka genetyczna (PGD)

W Polsce przeprowadzono ok. tysiąca badań zarodków przed implantacją. Takie badanie pozwala wykryć i wyeliminować przenoszenie chorób genetycznych na dziecko jeszcze przed zajściem kobiety w ciążę. O tym, jak dokładnie wygląda takie badanie, na czym polega i czy prawo nie zakaże tej diagnostyki, czytamy w „Gazecie Wyborczej” w artykule „Dajemy zdrowe dzieci”.
Preimplantacyjna diagnostyka genetyczna (PGD) fot. Fotolia

Preimplantacyjna diagnostyka genetyczna (PGD) to badanie pozwalające wyeliminować przenoszenie chorób genetycznych na dziecko zanim kobieta zajdzie w ciążę. W trakcie badania wykrywa się wady genetyczne w komórce jajowej lub w rozwijającym się zarodku, przy czym badanie dzielącej się komórki jajowej informuje tylko o materiale genetycznym kobiety.

Za pomocą PGD wykrywa się choroby jednogenowe, których przyczyną jest uszkodzenie DNA. Obecnie znanych jest ok. 6 tys. takich chorób, m.in. mukowiscydoza, dystrofia Duchenne’a, choroba Huntingtona.  Wykrywane są także choroby związane z nieprawidłową liczbą chromosomów. Do tego typu chorób należą: zespół Downa, zespół Pataua oraz zespół Edwardsa. Diagnozowane są również nieprawidłowości w budowie i liczbie chromosomów prowadzące do poronień.

Pomimo tego iż w Polsce przeprowadzono ok. tysiąca takich badań, to liczba diagnostyk maleje ze względów finansowych. PGD kosztuje od 4 to 13 tysięcy złotych. Nie mówi się również o tym, że ten typ badań jest o wiele ważniejszy od zapłodnienia In vitro, ponieważ dzięki PGD rodzą się zdrowe dzieci. Naukowcy pracujący nad PGD są zdania, że trzeba pomóc parom ciężko doświadczonym przez los, które straciły już jedno czy dwoje dzieci w wyniku poronienia tylko dlatego, że nie stać ich było na niezbędne badania.

Niedawno zostało przeprowadzone typowanie HLA, dzięki któremu udało się stworzyć zarodek. Dziecko, które przyjdzie na świat uratuje swoje starsze rodzeństwo chore na nowotwór. Badania wykazały, że zarodek jest zdrowy, więc istnieje 100% pewność, że dziecko także urodzi się zdrowe. Ponadto będzie ono genetycznie podobne do starszego brata lub siostry, dzięki czemu będzie można wykorzystać krew pępowinową do przeszczepu. Jest to jedyna szansa na uratowanie starszego dziecka, gdyż nie udało się znaleźć dawcy szpiku.

Komitet Bioetyczny przy Prezydium PAN popiera PGD, ale jest przeciwny używaniu tej metody, aby uratować życie innemu dziecku. Komitet etyczny w Anglii natomiast dopuszcza taką procedurę. Można postrzegać tę sprawę w ten sposób: drugie dziecko jest narzędziem do ratowania pierwszego dziecka. To jednak złe myślenie z uwagi na to, że dzięki PGD wykluczono chorobę śmiertelną, która zabiłaby i jedno i drugie dziecko, a teraz są duże szanse, że oboje będą zdrowi. Pacjentka urodzi za ok. 4 miesiące i wtedy sprawa się rozstrzygnie, a rodzice podejmą słuszną decyzję.

Ten sam Komitet Bioetyczny nie rekomenduje PGD w odniesieniu do choroby Alzheimera czy raka. Prawda jest taka, że istnieją takie uszkodzenia genetyczne, które sprawiają, że ryzyko rozwoju raka piersi czy jajnika przekracza 80%. W rodzinach obciążonych tą wadą każde kolejne pokolenie doświadcza tej choroby w coraz młodszym wieku. Anglicy jak najbardziej akceptują PGD względem przypadku nowotworów czy Alzheimera.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 13.09.2012/jm

Zobacz też: Czy akupunktura ma wpływ na zapłodnienie in-vitro?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)