Bracia

Dwie lub więcej osób płci męskiej posiadających wspólnych rodziców, połączeni więzami krwi.
/ 21.07.2010 15:41

Mitologia grecka

Najbardziej znanymi w mitologii braćmi byli bogowie olimpijscy: Hades, Posejdon i Dzeus. Ich ojciec Kronos, któremu wyrocznia przepowiedziała, iż syn odbierze mu władzę nad światem, wszystkie nowo narodzone dzieci połykał. Kiedy urodził się najmłodszy, zamiast niemowlęcia Reja podała mężowi kamień. Zaaplikowany potem Kronosowi środek na wymioty spowodował, że wszystkie dzieci ujrzały z powrotem światło dzienne. Bracia walczyli potem przez dziesięć lat z okrutnym ojcem. Kiedy zwyciężyli, podzielili się, nie bez kłótni, władzą. W końcu zaczęli ciągnąć losy. Dzeus został najwyższym bogiem, Posejdon władał morzami, a Hades – państwem podziemnym. „W początkach bracia burzyli się nieraz, zwłaszcza gwałtowny Posejdon, bywały nawet rewolucje pałacowe, lecz zawsze Dzeus dzięki sile i rozumowi odnosił zwycięstwo, póki wszyscy nie poddali mu się bez szemrania”.

Różnili się między sobą charakterami. Dzeus był „Zmienny jak niebo, nad którym panuje, co chwila daje poznać inne oblicze”. Dla ludzi jednak był najczęściej dobry i łagodny. Znany był też że swej romansowej natury i został ojcem wielu sławnych Greków. Posejdon był żądny władzy i uważał, że jako najstarszemu należały mu się najwyższe zaszczyty. Kiedyś nawet zagroził Dzeusowi piorunem i za karę został skazany na dziesięcioletnią służbę u króla trojańskiego Laomedonta. Był z natury surowy, ale nie nieczuły na ludzka niedolę. Hades rzadko opuszczał swe podziemne królestwo, ponieważ wiedział, że obawiają się go bogowie i ludzie, bo kojarzył się ze śmiercią. Nie brał więc udziału w olimpijskich biesiadach i nie rozstawał z czapką-niewidką.

Braćmi byli też Prometeusz i Epimeteusz. Pierwszy był bardzo mądrym tytanem. Stworzył człowieka i nauczył go różnych rzemiosł. Nie dał się oszukać Dzeusowi, który zesłał na ziemię Pandorę. Sam wywiódł boga w pole, proponując mu, by wybrał tę część wołu, która miała być mu przeznaczoną na ofiarę. Kiedy Dzeus zauważył, że pod delikatnym tłuszczem znajdowały się kości, rozgniewał się straszliwie. Rozkazał przykuć Prometeusza do skały Kaukazu, a codziennie przylatujący orzeł (lub sęp) wyjadał mu wątrobę, która ciągle odrastała. Cierpiał straszliwe męki, dopóki nie uwolnił go stary centaur Chejron, który zgłosił się dobrowolnie na śmierć. Epimeteusz natomiast, którego imię oznaczało „wolno myślący” przyjął Pandorę pod swój dach, ożenił się nawet z kobietą. Namówiony przez żonę, pomógł jej otworzyć posażną beczkę. Na świat wyleciały różne nieszczęścia i choroby, które odtąd zaczęły nękać ludzkość.

Symbolami miłości braterskiej stali się synowie Dzeusa i Ledy – Kastor i Polideukes. Od dzieciństwa uczono ich wojennego rzemiosła, strzelania z łuku, rzucania oszczepem, ujeżdżania koni. Kiedy podrośli, wyruszyli w świat i dokonali wielu sławnych czynów. „Morze Egejskie oczyścili z piratów, walczyli z olbrzymami i potworami, szli z każdą wyprawą bohaterów”. Polideukes był niezrównany w walce na pięści, Kastor nie miał sobie równego w ujeżdżaniu koni. Znani byli pod wspólnym imieniem Dioskurów, czyli synów Dzeusa. „Była w nich bowiem jakaś moc boża”. Kiedy Kastor podczas jednej z bitew został śmiertelnie ranny, Polideukes nie chciał zostać sam na świecie. Ojciec przeniósł obu na firmament i odtąd błyszczą jako Bliźnięta.

Zupełnie natomiast różnili się między sobą dwaj synowie Priama – Hektor i Parys (Aleksander). Najstarszy potomek króla Troi był jednym z najznamienitszych wojowników, człowiekiem powszechnie szanowanym. Zdawał sobie sprawę, że walczył w niesłusznej sprawie, ale poczucie honoru nakazywało mu bronić ojczyznę. Kiedy poszedł w śmiertelny bój z Achillesem, poprosił przeciwnika, by obaj uszanowali nawzajem ciało pokonanego. Pozbawiony włóczni, zrozumiał, że zginie, ale postanowił, że „Jednak nie padnę bez walki, w śmierć nie odejdę bez sławy, / Dzieła wielkiego dokonam, zostanę w pamięci potomnych”. Rzucił się ku Achillesowi z mieczem. Ranny w szyję, umierał „Płacząc na gorzki swój los, że męskość porzuca i młodość”.

Parys nie zastanawiał się nad skutkami pogwałcenia świętych praw gościnności i porwania Heleny, żony Menelaosa. Głosił, że sama Afrodyta mu Helenę dała, więc ma pełne prawo do niej. Przypomniał, że dawniej wolał polować po lasach, nie myślał o kobietach. Skoro jednak los mu sam Helenę podsunął, nie ma zamiaru z niej zrezygnować. Kierował się w postępowaniu własnym, prywatnym interesem, nie obchodziły go losy ojczyzny, kierował się emocjami, nie rozsądkiem. Nie dostrzegał zagrożenia, lekceważył przeciwnika i doprowadził do zagłady państwa. Zginął w ostatnim dniu wojny.

Biblia

Biblijni bracia to synowie Adama i Ewy – Kain i Abel. Kain uprawiał rolę, Abel pasł trzodę. Pewnego dnia obaj składali Bogu ofiarę – pierwszy ziemiopłody, drugi tłuszcz. Panu nie spodobała się ofiara Kaina, co go bardzo zasmuciło, więc chodził ponury. Bóg zapytywał, dlaczego ma taki wyraz twarzy i stwierdził, że gdyby postępował dobrze, miałby oblicze pogodne, „jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować”. Kain nie posłuchał jednak mądrych rad. Pewnego dnia zaproponował bratu, by poszli na pole i tam go zabił. Kiedy Bóg spytał, gdzie podział się Abel, odpowiedział, że nie jest jego stróżem. Bóg jednak, rozgniewany zbrodnią, zapowiedział, iż odtąd Kain będzie tułaczem i zbiegiem na ziemi. Żaden człowiek nie odważy się go zgładzić, ponieważ zostanie naznaczony piętnem.

Rachela, żona Izaaka, urodziła bliźnięta – Ezawa i Jakuba. Ezaw był cały pokryty owłosieniem, z czasem stał się zręcznym myśliwym i z upolowanych przez siebie zwierząt przyrządzał ojcu smakowite potrawy, ponieważ był jego ulubieńcem. Jakub był spokojnym człowiekiem, najczęściej przesiadywał w namiocie. Kiedyś gotował właśnie coś, kiedy pojawił się znużony Ezaw i poprosił o trochę strawy. Jakub powiedział, że poczęstuje go soczewicą w zamian za odstąpienie przywileju pierworództwa. Nie namyślając się długo, Ezaw lekkomyślnie zgodził się. Po latach, kiedy ich ojciec się zestarzał, postanowił przed śmiercią pobłogosławić pierworodnego. Rozmowę podsłuchała Rebeka i postanowiła użyć podstępu. Namówiła ulubionego syna, by pozwolił owinąć sobie ręce skórą, aby wyglądał jak owłosiony, a niedowidzący Izaak na pewno go pobłogosławi. Kiedy prawda wyszła na jaw, nie mógł już nic cofnąć. To Jakub miał teraz panować nad bratem i wszystkimi krewnymi. 

Zobacz też : Motywy literackie - Testament

Ezaw znienawidził Jakuba za tak haniebny postępek, przysięgał zemstę. Rebeka kazała młodszemu czym prędzej uchodzić. Po latach postanowił poprosić brata o wybaczenie dawnej winy. Wysłał do Ezawa posłów. Kiedy ci jednak po powrocie oznajmili, że starszy nadciąga na czele czterystu ludzi, przeraził się i postanowił podzielić swe bogactwo na dwa obozy, mając nadzieję na ocalenie choć części dobytku. Potem pomodlił się i posłał bratu bogate dary. Kiedy następnego ranka ujrzał przybywającego Ezawa, wyszedł mu naprzeciw. Zanim się jednak do niego zbliżył, siedem razy mu się pokłonił. Bracia padli sobie w ramiona i obaj się rozpłakali. Pogodzili się. Potem jeden powrócił do Seiru, drugi zamieszkał z rodziną w Kanaanie.

Jakub z kolei miał z Rachelą syna Józefa. Posiadał jeszcze innych synów, ale najmłodszy był jego ukochanym dzieckiem. Starsi bracia byli o to zazdrośni. „Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać”. Kiedy na dodatek pewnego dnia opowiedział im swoje sny, byli oburzeni. Siedemnastoletniemu wówczas Józefowi przyśniło się, że jego snop stanął wewnątrz koła, a ich snopy oddały mu pokłon. Następnym razem śniło mu się, że słońce, księżyc i jedenaście gwiazd oddało mu pokłon. Po jakimś czasie, kiedy starsi paśli trzody, wysłał Józefa, by sprawdził, czy bydłu nic się nie stało i jak się miewają jego bracia. Kiedy ujrzeli nadchodzącego, postanowili go zgładzić, a ojcu powiedzieć, że Józefa pożarł dziki zwierz. Tylko Ruben sprzeciwił się temu i zaproponował pozostałym, by młodzieńca lepiej wrzucić do pustej studni, nie kalając rąk krwią brata. Wrzucono go do studni. Po jakimś czasie ujrzeli nadciągającą karawanę, więc Juda zaproponował, żeby Józefa sprzedać kupcom.

Za dwadzieścia sztuk srebra Józef stał się niewolnikiem Izmaelitów i powędrował do Egiptu. Bracia tymczasem podarli jego szatę, umoczyli strzępy we krwi kozła i posłali ojcu. Jakub po stracie syna długo rozpaczał. Tymczasem Józef bardzo spodobał się egipskiemu dostojnikowi Potifarowi i został jego zaufanym sługą. Posądzony niesłusznie o nastawanie na cześć jego żony, został wtrącony do więzienia. Współtowarzyszom niedoli objaśniał sny i przysłużył się samemu faraonowi, tłumacząc sens snu o siedmiu tłustych i chudych krowach. Wkrótce został zarządcą całego Egiptu i otrzymał imię Safnat Paneach. Po latach, kiedy na ziemi Jakuba zapanował głód, wysłał swych starszych synów do Egiptu po zboże. Józef rozpoznał braci, ale udał, że jest im obcy. Zarzucił im, że są szpiegami. Kiedy tłumaczyli, że przybyli po zboże, a w domu ze starym ojcem zostawili najmłodszego brata Beniamina, zażądał, by go sprowadzono. Rozkazał też, by jeden z synów Jakuba pozostał jako zakładnik.

Bracia naradzali się i Ruben przypomniał, że to kara za to, co przed laty uczynili z Józefem. Nie wiedzieli, że zarządca rozumie, co mówią. W Egipcie pozostał Symeon, pozostali wyruszyli do Kanaanu, by sprowadzić Beniamina. Powiedzieli ojcu o żądaniu Egipcjanina, ale starzec nie chciał się zgodzić na poświęcenie ukochanego syna. Jednak kiedy w kraju ponownie zapanował głód, zgodził się spełnić żądanie wielmoży. Józef zaprosił ich na suty posiłek i zaczął wypytywać o sprawy rodzinne. Spośród wszystkich synów Jakuba zdecydowanie wyróżniał najmłodszego. Potem, kiedy goście udali się na spoczynek przed powrotna podróżą, rozkazał w torbie Beniamina ukryć drogocenny puchar. Następnego dnia jego słudzy dogonili karawanę i zarzucili kradzież przedmiotu. Za karę Beniamin miał zostać niewolnikiem wielmoży. Juda błagał, by tego nie czynił, ponieważ ojciec umrze ze zgryzoty i zaproponował, że zastąpi Beniamina. Józef, wzruszony, przyznał w końcu, że to on jest tym, którego sprzedali do Egiptu. Nie miał jednak o to do nich żalu, „Bo dla waszego ocalenia od śmierci Bóg wysłał mnie tu przed wami”. Poprosił też, by sprowadzili do Egiptu starego Jakuba, by zamieszkał pod jego opieką z całą rodziną. Ojcu i braciom przeznaczył posiadłość w najżyźniejszej części kraju.

Pozytywizm

Bolesław Prus "Lalka"

W Lalce Prusa przedstawieni zostali bracia Jan i Franc Minclowie. Po śmierci starego ojca sklepikarza odziedziczyli po nim sklep. Jan z czasem przeniósł się na Krakowskie Przedmieście wraz z galanteryjno-mydlarską częścią sklepu, drugi pozostał na miejscu i zajmował się sprzedażą towarów kolonialnych. Bracia kochali się i jednocześnie gorąco sprzeczali. „Jan Mincel był romantyk i entuzjasta, Franc spokojny i zgryźliwy; Jan był gorącym bonapartystą, Franc republikaninem i specjalnym wrogiem Napoleona III”. Jeden przyznawał się do niemieckiego pochodzenia, Jan twierdził, że pochodzą z rdzennie polskiej rodziny Miętusów, która kiedyś osiadła między Niemcami. Odgrażali się, że przestaną się na zawsze odwiedzać, że nie chcą się znać. Nawet podczas wesela Jana z Małgosią wybuchła straszliwa awantura, ponieważ pan młody wystąpił w kontuszu, więc Franc zagroził doniesieniem na policję za tę maskaradę. Potem jednak Franc tańczył do upadłego z panną młodą i upił się do nieprzytomności winem brata. Jeszcze przed samą śmiercią Franca „obaj bracia dwa razy wyklęli się i wydziedziczyli w sposób bardzo uroczysty”. Mimo to jednak Franc zapisał cały majątek Janowi. Ten, z żalu po bracie, chorował przez kilka tygodni.

Zobacz też : Bolesław Prus - "Lalka"

Henryk Sienkiewicz "Potop"

Równie pocieszni byli Kosma i Damian Kiemlicze, postacie epizodyczne w Potopie Henryka Sienkiewicza. Byli to bliźniacy, „chłopy duże, niezgrabne, z ogromnymi głowami, porosłymi całkiem niezmiernie gęstym i twardym jak szczecina włosem”. Kiedyś wraz z ojcem służyli pod komendą Kmicica. Kosma nawet przez jakiś czas nosił chorągiew, ale potem zrzekł się tej funkcji, ponieważ przeszkadzała mu w zdobywaniu łupów. Kiemlicze byli bowiem chciwi i gromadzili, co się dało. Ojciec wiecznie się z nimi kłócił o podział zdobyczy. „Synowie warczeli na niego, ale dość głupowaci z natury, pozwolili się tyranizować. Mimo ustawicznych kłótni i swarów, w bitwie stawał jeden za drugiego zaciekle, nie szczędząc krwi”. Mieli także tę specyficzną cechę, że jednocześnie odpowiadali na pytania i byli nierozłączni. Pod całkowitą władzą ojca, nie mieli własnego zdania i robili, co im kazał. Kiedy Kmicic zabrał ich ze sobą do Częstochowy, brali udział w obronie klasztoru, dopóki stary nie zarządził, że uchodzą poza mury. Na jego też rozkaz uwolnili z tortur Kmicica, a potem wraz z byłym dowódcą podążyli do króla Jana Kazimierza. Bez wahania tez poszli na pewną śmierć, kiedy pan Andrzej zabrał ich przeciwko szwedzkiemu oddziałowi. „Dwaj młodzi Kiemlicze, podobni do dwóch niedźwiedzi, skoczyli za nim w zamęt” i dopóki nie zostali pokonani, zabili wielu nieprzyjaciół.

Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"

Andrzej, Dominik i Benedykt Korczyńscy to postacie w Nad Niemnem Orzeszkowej. Ojciec ich Stanisław, był człowiekiem rozumnym, doceniał znaczenie wykształcenia, gospodarny i zapobiegliwy, zapewnił synom spokojną przyszłość i wykształcił. Trzej synowie „dzieciństwo swe spędzili w atmosferze wolnej od zgniłych oddechów rozpusty i tyranii”, po skończeniu szkół średnich wysłani zostali na wyższe uczelnie. Planował, że Benedykt osiądzie w rodzinnym Korczynie, Andrzej na zakupionym folwarku, a Dominik zostanie spłacony, ponieważ podjął studia prawnicze w dalekim mieście.

Benedykt, po skończeniu szkoły agronomicznej powrócił do Korczyna, dwie mile dalej zaczął gospodarować Andrzej, a młodszy na jakiś czas także przyjechał do rodzinnego domu. Bracia „żyli ze sobą w przyjaźni i zgodzie”. Kiedy wybuchło powstanie styczniowe, „do życia ich wpłynął pierwiastek, który z nich uczynił trzy niby strzały równym pędem ku jednemu celowi lecące (...) gorączką i burzą przeleciały im te dwa lata”. Najbardziej odważny z nich trzech był Andrzej, Dominik wciąż wybierał się w świat i wciąż wyjazd odkładał, Benedykt przyjmował sąsiadów i zaciekle z nimi dyskutował.

Po klęsce powstania pozostał sam. Andrzej zginął i został pochowany we wspólnej partyzanckiej mogile. Dominika los rzucił w głąb Rosji, gdzie z trudem zarabiał jako urzędnik na egzystencję. Benedykt borykał się z codziennymi kłopotami i walczył o zapewnienie godziwego bytu rodzinie. Zapomniał o uniesieniach młodości i zajął gospodarowaniem. Po dwunastu latach był już zmęczonym człowiekiem i niekiedy zastanawiał się, czy nie sprzedać majątku i nie przenieść się w pobliże zruszczonego już Dominika i zająć się zarządzaniem jakimś majątkiem.

Młoda Polska

Władysław Stanisław Reymont "Chłopi"

W Chłopach Władysława Reymonta przedstawieni zostali dwaj synowie Dominikowej – Szymek i Jędrzych. Podczas kopania kartofli baby plotkowały, że „Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają”, choć jeszcze kawalerowie. Matka jednak nie pozwala im się żenić, bo kto by jej oporządzał inwentarz i obrabiał pola. Trzymała ich twardą ręką. Szymek jednak próbował wyłamać się spod jej władzy, ale na niewiele się to zdawało. Podczas zrękowin Jagny upił się i na gderanie matki uderzył pięścią w stół, krzycząc, że jest gospodarzem. Nie dał się uspokoić także podchmielonemu Jędrzychowi, odgrażając, że „dość już matczynego panowania... a nie... wygonię”.

Brat jednak wyprowadził go na drogę i pociągnął w stronę domu. Kiedy chciał po wieczerzy wigilijnej odwiedzić Nastkę, zdecydowanie zabroniła. Zamiast tego wysłała obu synów do domu, by zajrzeli do krów i szykowali się na pasterkę. Dominkowa zaczęła mieć z synami coraz więcej kłopotów, bo choć bali się jej, to trzymali razem. Szymek uparł się, że ożeni się na złość matce i odbierze przypadającą na niego część gruntu. Po powrocie Szymka z więzienia i ozdrowieniu po bitwie o las Jędrzycha „chłopaki odmówili matce posłuchu! Stawiali się hardo, kłócili ząb za ząb, bić się nie pozwolili, a żadnych robót kobiecych, jak przódzi, nie tknęli”. Dominikowa chciała ich kijem zmusić do posłuszeństwa, ale „Nie dali się, zacięli się jak i matka i poszli na udry”. Codziennie w chałupie rozlegały się takie krzyki i awantury, że ludzie przybiegali ich uspokajać. Nawet ksiądz nie zdołał ich zaciętości odmienić. Pewnego dnia Szymek zażądał pieniędzy na zapowiedzi i zmówiny.

Kiedy matka nie zgodziła się dać ani grosza, od gróźb obaj bracia przeszli do próśb, ale i to nic nie pomogło. Rozwścieczony zapowiedzią wypędzenia starszy syn postanowił sam znaleźć schowane ruble. Matka naskoczyła na niego i zaczęli się bić. Jędrek, a potem sąsiedzi rzucili się ich rozdzielać. Dominkowa upadła na piec i poparzyła się. Półprzytomna, wygoniła syna z domu, odgrażając, że nic nie dostanie i wyrzucając przez okno jego rzeczy. Jędrek zebrał to wszystko i zaproponował, żeby obaj poszli w świat. Szymek jednak uparł się, że się stąd nie ruszy, dopóki nie otrzyma tego, co mu się z ojcowizny należy. „Chłopaki wciąż siedziały pod chałupą. (...) Szymek kiwał jeno głową, zaś Jędrzych leżąc przed nimi wpatrywał się w dym Mateuszowego papierosa”. Po jakimś czasie, dzięki pomocy Antka i Mateusza Szymek wziął od dziedzica sześć morgów na spłaty i zaczął budować dom oraz uprzątać kamienie z pola. W pracy pomagał mu brat, kiedy tylko udało mu się wyrwać spod matczynej kurateli.

Stefan Żeromski "Ludzie bezdomni"

W powieści Ludzie bezdomni Żeromskiego występują bracia Judymowie – Tomasz i Wiktor. Wychowywali się w rodzinie wiecznie pijanego szewca, pod opieką chorowitej matki. Potem Tomasza przygarnęła bogata ciotka, Wiktor mieszkał nadal wśród biedoty. Drogi braci rozeszły się. Tomasz cierpiał u krewnej nędzę i poniżenie, by w końcu uciec i o własnych siłach ukończyć studia medyczne. Wiktor był robotnikiem i wciąż zmieniał posady. Kiedy po latach się spotkali, niewiele mieli sobie do powiedzenia. Wiktor „Był to słuszny mężczyzna. Nosił dużą jak łopata, zapuszczoną brodę (...) Twarz miał bladą, nie opaloną, o skórze jak gdyby przesiąkniętej czymś czarnym”. O Tomaszu wiadomo tylko tyle, że był przystojny. Drażnił go sposób wysławiania się Wiktora i jego pretensje do eleganckiego wyglądu. Wiktor z kolei miał do niego nieuzasadniony żal, że „Tyś wyszedł na ludzi, a my zostali w swoim stanie (...) tyś tera pan, a ją taki se człowiek, mało co lepiej ubrany od naszego nieboszczyka ojca. (...) Twoje życie było jak różyczka w ogrodzie”. To Tomasza ciotka wybrała, ponieważ był przystojniejszy. „Przychodziłeś do nas czasami na jakie godzinkie, aleś był wystrojony, potem w mundurze, i boczyłeś się na mnie, obdartusa z terminu”. Tomasz przyznawał, że ciotce zawdzięczał wiele. „Gdyby nie ona, zostałbym był na naszym podwórzu. To prawda. Ona mię w świat wepchnęła, ale też com ja z jej powodu przeżył!”. Drogi braci Judymów na zawsze się rozeszły, kiedy Wiktor wyemigrował do Szwajcarii.

Zobacz też : Motywy literackie - Życie

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)