Na telefon 116 111 dzwonią nastolatki, w coraz gorszej kondycji psychicznej...

Rodzicom często się wydaje, że jak ich dziecko będzie miało problem, to przyjdzie i powie. A zdarza się, że ono za ścianą płacze do słuchawki – mówi Lucyna Kicińska z Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111.
/ 13.12.2018 18:25
Na telefon 116 111 dzwonią nastolatki, w coraz gorszej kondycji psychicznej...

Od lat odbiera telefony od nastolatków. Dzwonią i mówią, że nie chcą żyć. Mają niskie poczucie własnej wartości, nie radzą sobie w relacjach, są samotne. I w końcu ujawniają, że mają też myśli samobójcze czy nawet próby odebrania sobie życia.

Polskie nastolatki są samotne

Zeszły rok był rekordowy -183 interwencji. Wszyscy myśleli, że już gorzej nie będzie, a tymczasem w listopadzie bieżącego roku było ich już ponad 300! Jak opowiada Lucyna Kicińska, depresja u dzieci i młodzieży przebiega inaczej niż u dorosłych. Dzieci mogą być agresywne, podejmować ryzykowne zachowania, wagarować. Gdy zamiast pomocy dziecko w takiej sytuacji dostanie karę, jego napięcie, samotność i poczucie niezrozumienia wzrosną.

Nie rozmawiamy o problemach

Nastolatki bardzo boją się usłyszeć: „weź się w garść”, „spróbuj o tym nie myśleć”. Już to słyszały i to nie pomogło. Nie da się zapanować nad myślami samobójczymi. Problemy nie znikają dlatego, że o nich nie myślimy. Problemy rozwiązujemy, rozmawiając o nich. Tymczasem rodzice chronią dzieci i nie mówią o kłopotach i o tym, że są one naturalną częścią życia. Dzieciom się potem wydaje, że tylko one mają problemy, więc to z nimi jest coś nie tak.

Badania pokazują, że myśli samobójcze miewa nawet 30 proc. nastolatków. Mają różne nasilenie, nie wszystkim towarzyszy plan samobójczy. Sygnałem, że nastolatek jest u kresu sił psychicznych, jest idealizowanie samobójstwa, jako korzystnego rozwiązania. - Kiedy więc słyszymy: „Ja po prostu nie chcę już niczego czuć i o niczym myśleć”, to jest to znak, aby rozważyć podjęcie interwencji - mówi terapeutka.

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 działa codziennie, aż do 2 w nocy. Nocą jest najgorzej, kończy się dzienna rutyna, szkoła, lekcje, obiad. - Pojawia się cisza i dziecko zostaje samo z myślami – opowiada Kicińska.

Presja bycia idealnym

Świat przyspieszył, działa 24 h na dobę. - Jest całodobowa internetowa ocena i towarzyszące jej poczucie zagrożenia – opowiada terapeutka. To powoduje ogromną presję bycia idealnym. Czasami wystarczy rozmowa będąca wsparciem. Ale czasami dziecko mówi, że właśnie próbuje się zabić. - Rozmawiamy, wspieramy, próbujemy się dowiedzieć, gdzie jest. Gdy to niemożliwe, pomaga nam policja – mówi Kicińska.

Nie nadążają z pomocą, brakuje stanowisk przy telefonach, rząd od dwóch lat nie pomaga finansowo. Gdyby nie hojność sponsorów, w tym m.in. fundacji Ludzki Gest Jakuba Błaszczykowskiego w ogóle mogłoby nie być Telefonu 116 111. - Ale trudno się cieszyć, że udało się nam odebrać 10 telefonów, bo dziecko, które się nie dodzwoni, może pomyśleć: „Nie dodzwoniłem się, to znaczy, że nie chcą mi pomóc” - mówi Kicińska.

Pod względem samobójstw dzieci i młodzieży Polska ma jeden z najgorszych wyników na świecie. A statystyki i tak są zaniżone. Zdarza się, że przedawkowanie leków kategoryzowane jest jako zatrucie, celowe wtargnięcie na jezdnię to wypadek drogowy, skok z dachu – wielonarządowe uszkodzenie ciała.

Źródło: wyborcza.pl

Zobacz też: 

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)