Rówieśnicy nazywali go „pedziem”. Popełnił samobójstwo. „To zmowa, nikt nie poniósł kary”

Mama chłopca komentuje decyzję sądu, który umorzył postępowanie w sprawie jej syna.
/ 2 tygodnie temu
Rówieśnicy nazywali go „pedziem”. Popełnił samobójstwo. „To zmowa, nikt nie poniósł kary” fot. Adobe Stock

„Dla mnie sprawiedliwym wyrokiem byłoby, gdyby w szkołach było więcej tolerancji, szacunku i pracy nauczyciela z uczniem. Chciałabym, żeby to się więcej nie powtórzyło” – powiedziała pani Anna, mama Dominika, w rozmowie z portalem „Na Temat”. Chłopak był prześladowany w szkole. W wieku 14 lat powiesił się. Sąd jednak umorzył sprawę i jego koledzy nie ponieśli konsekwencji.

Nazywali go „pedziem” i dręczyli

Dominik mieszkał ze swoją mamą w Bieżuniu (mazowieckie). W szkole był prześladowany i dręczony. Koledzy wmawiali mu, że jest zerem, nazywali „pedziem” i dręczyli. Gdy miał 14 lat powiesił się w domu na sznurówkach. Zostawił mamie list pożegnalny. Po śmierci chłopaka hejt toczył się dalej – powstał fanpage „Dominik dobrze, że zdechł”. Temat opisał portal NaTemat.pl, który opublikował rozmowę z mamą Dominika.

Kobieta uważa, że w Bieżuniu panuje zmowa milczenia. „Nikt nie poniósł kary. Mój syn Dominik nie był homoseksualistą. Koledzy go tak przezywali (…) on po prostu nosił rurki. To był zwyczajny chłopak” – mówiła pani Anna.

Podkreśla, że chłopcy, którzy prześladowali Dominika nie ponieśli żadnej kary. Sprawa została umorzona przez sąd. Druga, przeciwko nauczycielce, jest w toku.

Mama Dominika wyznała, że ma żal odnośnie kolegów ze szkoły jej syna.

Oni nie dostali praktycznie żadnej kary, nic. Chciałabym, żeby to się więcej nie powtórzyło
– wyznała mama Dominika.

Po samobójstwie Dominika

Pani Anna na łamach „Na Temat” powiedziała, że w ich miasteczku nikt nie rozmawia o Dominiku. Według niej nikt nie chce się narażać. „Nie wierzę w sprawiedliwość. Po ostatnim wyroku straciłam nadzieję na sprawiedliwość, ale sprawy się ciągną, więc trzeba doprowadzić je do końca” – mówi.

„Dominik był sensem mojego życia. Dziś sensem jest cmentarz. Dziś nie mam Dominika w domu, ale na cmentarzu”. Kobieta przyznała też, że nie żałuje, że nagłośniła sprawę śmierci swojego syna w mediach. „Może ktoś się czegoś nauczy”.

Czytaj też:Kto odpowie za tragedię w Darłówku? Prokuratura prosi o wsparcieDziewczynka dostała swoją pierwszą miesiączkę w autobusie. Zachowanie nastolatka obok – wspaniałe!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)