Do Café Zielnik na warszawskim Mokotowie wbiega roześmiana Katarzyna Skrzynecka (39). Czarne nauszniki, dopasowana kurtka, modna sukienka, kozaki na wygodnym obcasie i... ukochany cocker spaniel Leo u boku. Często towarzyszy jej w pracy – w teatrze, w TVN czy w studiu nagrań. Aktorka promienieje, z twarzy nie schodzi jej uśmiech. Jej błysk w oku mówi wszystko: Kasia znów jest zakochana i szczęśliwa! Komu udało się skraść jej serce? Zdobył je prawdziwy mężczyzna: Marcin Łopucki (36), sportowiec, mistrz Europy w fitnessie gimnastycznym mężczyzn. Choć znali się od kilku lat, dopiero nieco ponad rok temu postanowili być razem.

WIDEO

player placeholder

Przyjaźń i kochanie
– Długo się przyjaźniliśmy, ale każde z nas miało wtedy swoje życie – wspomina artystka w rozmowie z „Party”. Kasia była wtedy mężatką, Marcin samotnie wychowywał dwójkę dzieci – bliźniaki Paulę i Dawida, dużo trenował. Żadne z nich nie podejrzewało, że w przyszłości los ich połączy. A jednak!

Kiedy małżeństwo Katarzyny Skrzyneckiej rozpadło się, nie w głowie było jej rozpoczynanie nowego związku. Marcina Łopuckiego traktowała jedynie jak przyjaciela. Kiedy zachorowała i zmarła jej matka, Łopucki był dla niej oparciem i zajmował się domem. Żal i pustka po stracie ukochanej osoby przesądziły, że Kasia nie chciała być dłużej sama. Zdecydowali, że zamieszkają razem.

Zobacz także:

Dziś oboje twierdzą, że nie potrafiliby określić wyraźnej, od kiedy tak naprawdę są parą. – Byliśmy sobie coraz bliżsi uczuciowo na przestrzeni miesięcy, a taka więź bywa znacznie ważniejsza niż przekroczenie granicy fizycznej bliskości – wyznaje Katarzyna Skrzynecka w rozmowie z „Party”. Okazało się, że mają za sobą podobne, trudne doświadczenia życiowe. Również w miłości nie zawsze układało się tak, jak by sobie tego życzyli. Kasia próbowała posklejać złamane serce po odejściu męża do nowej partnerki i rozwodzie, Marcin stawiał czoła trudom samotnego ojcostwa, wychowując dwoje dzieci. – Mogliśmy wtedy powiedzieć: „To nie tak w życiu miało być…” – wspomina artystka.

Stworzeni dla siebie
Na szczęście udało się im zostawić już przeszłość za sobą. Dziś Katarzyna Skrzynecka kocha i jest kochana, choć nie sądziła, że jej szczęście jest tak blisko, zaledwie na wyciągnięcie ręki. – Dwoje energetycznych, lecz mocno posmutniałych życiowo ludzi postanowiło powędrować wspólną drogą – podsumowuje gwiazda. I zaraz dodaje: – Żyjemy spokojnie i jest nam ze sobą po prostu dobrze, ale opowieści na nasz temat w mediach próbujemy redukować do minimum. Nie trzeba nam wystawiać z tego powodu słodkiej laurki. Zbyt zadowolonych szczęściarzy społeczeństwo nie kocha.

Dziś są razem już drugi rok. Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki nie widzą poza sobą świata, mieszkają razem, mówią o sobie „rodzina” wbrew tym, którzy nie wierzyli w siłę ich uczuć.

Czternastoletnie dzieci Marcina część czasu mieszkają i spędzają ze swoją mamą i jej rodziną, a część – z Kasią i Marcinem. Kiedy tylko mogą, wyjeżdżają we czwórkę na wakacje. – Kontestujemy życie. Lubimy aktywnie spędzać razem czas, podróżować, poznawać ciekawe zakątki świata i pokazywać je dzieciom – mówi „Party” Katarzyna Skrzynecka. Całą czwórką podróżowali m.in. po Włoszech (szlakami starożytności), Korsyce i lodowcach Alp. Wędrują także po polskich Tatrach. Jeżdżą na wycieczki rowerowe, ukochane narty, innym razem nurkują. W podróżach, szczególnie tych w góry, często towarzyszą im wieloletni przyjaciele, m.in. Piotr Gąsowski czy Joanna Liszowska. – Kiedy jestem na stoku i mam przed sobą śnieżne krajobrazy, czuję skrzydła u ramion – opowiada. Niewiele osób wie, że artystka kilka lat temu zrobiła nawet kurs na... instruktora narciarstwa. Bo sport to kolejna pasja, która połączyła ze sobą Kasię i Marcina.

Dziewczyna sportsmena
Oboje zawsze lubili aktywnie spędzać czas. Ona chodziła na zajęcia baletowe i gimnastyczne, jeździła konno, on przez lata trenował sztuki walki. Dla Kasi sport jest sposobem na kondycję i szczupłą sylwetkę, Marcin postanowił związać z nim swoje życie i został trenerem taekwondo. Potem postawił na męski fitness i zapoczątkował w Polsce modę na tę dyscyplinę. W tym roku po raz drugi będzie bronił tytułu mistrza Europy i stanie do walki o mistrzostwo świata. Kasia gorąco kibicuje Marcinowi w zawodach, choć przyznaje, że... wcale nie lubi kulturystycznych sylwetek. – Śmieję się, że wolę patrzeć na niego od brody wzwyż. Musiałam się przyzwyczaić, że Marcin ma tak atletyczną budowę, bo tego wymaga jego zawód – opowiada Katarzyna Skrzynecka.

Ale sport nie zdominował ich życia prywatnego. Dom to ich azyl. W przestronnym apartamencie wisi wielkie zdjęcie ich czwórki, w innym miejscu półka ugina się od pucharów Marcina. Rzadko można ich spotkać na imprezach dla VIP-ów, wolny czas wolą spędzać sami lub z przyjaciółmi, np. wspólnie gotując. – „Tajemnice kuchni świata” to jedna z naszych ulubionych książek – żartuje Kasia.

Marcin realizuje się w sporcie. Tam jest absolutnym perfekcjonistą, walczy jak wojownik o swoje medale. W życiu prywatnym natomiast jest wyciszony, ciepły i skupiony na dzieciach oraz swojej kobiecie. – Dom jest oazą wzajemnej czułości i uspokojenia – mówi nam Kasia.

Strefa prywatności
Artystka nie chce już dłużej opowiadać o życiu prywatnym: – Pewne zdarzenia powodują, że nie tak łatwo używa się znów słów „na zawsze”. Dziś już inaczej niż z wcześniejszą wiarą mówię o sobie: „Tak, jestem szczęśliwa, zakochana, spełniona”. Teraz sto razy się zastanowię, nim to powiem – wyznaje „Party”. Jest ostrożniejsza, dlatego nie chce głośnych deklaracji o zaręczynach, ślubie, planach macierzyńskich. Boi się zapeszać. – Wiadomo, że byłabym szczęśliwa, mogąc jeszcze w życiu mieć dziecko, ale nie zamierzam anonsować tego w mediach – mówi. Rozumie, że jej życie prywatne jest na świeczniku. Dlatego m.in. na swojej oficjalnej stronie internetowej (skąd pochodzi część zdjęć wykorzystanych w tym artykule) prowadzi rubrykę „prywatnie”. – Jest tam wiele zdjęć z moją rodziną, z przyjaciółmi, najciekawsze impresje z naszych podróży – opowiada i dodaje: – Tam jesteśmy naturalni, tacy, jacy jesteśmy naprawdę. Wolę odkrycie takich namiastek prywatności niż inscenizowane sesje dla prasy.

Muzyczne motto na życie
Już wiadomo, że wiele osobistych tekstów i refleksji Kasi znajdzie się na jej najnowszej płycie, która ma się ukazać już jesienią. – Materiał na tę płytę pisałam przez ostatnie dwa lata – nie da się ukryć nie najłatwiejszych dla mnie. W tekstach zdarza się więc nuta gorzkiej refleksji, choć muzyka pełna będzie energetycznych, pozytywnych brzmień. Każde życie bywa i słodkie, i cierpkie. Nie da się ukryć, że i ja dziś jestem już innym człowiekiem, trzymam mój życiowy optymizm nieco na uwięzi… – wyznaje Skrzynecka. Ale po chwili zadumy radość w niej wraca i znów zaczyna się szeroko uśmiechać. – W końcu trzeba korzystać ze szczęśliwych chwil i cieszyć się każdą jak dzieciak, bo przecież zawsze mogą minąć – mówi.

Marta Tabiś / Party