Do ostatniej chwili ta informacja była trzymana w wielkiej tajemnicy. Produkcja, ekipa i gwiazdy pracujące przy „You Can Dance” – wszyscy mieli zakaz rozmów o tym, czy Anna Mucha (30) znowu zasiądzie w fotelu jurora. Choć coraz częściej mówiło się, że jednak zrezygnuje z show, nikt oficjalnie nie chciał potwierdzić tych plotek. Nawet tydzień przed pierwszym castingiem biuro prasowe TVN wykręcało się od odpowiedzi. – Takiego Armagedonu jeszcze tu nie było. Zwołano specjalne zebranie, by zastanowić się, co robić dalej. Na gwałt trzeba było szukać nowej jurorki! – mówi „Party” osoba z produkcji. Wszystko dlatego, że Mucha ostatecznie powiedziała: „Nie, dziękuję” i zrezygnowała z show. – Ania całe swoje serce wkłada teraz w… „Prosto w serce” – mówi menedżer gwiazdy Filip Mecner pytany o powód jej odejścia z „YCD”.

Gotowa do walki

Pobudka o 6.00. Ma godzinę, by dojechać na plan do Sękocina pod Warszawą. Punkt ósma zaczynają się zdjęcia do serialu „Prosto w serce” (prapremiera 23 grudnia w TVN), ostatni klaps pada dziesięć godzin później. W ciągu dnia Ania ma godzinę przerwy, pracuje zawsze pięć dni w tygodniu. Wieczorami uczy się roli. Tak wygląda życie Muchy przez ostatnie trzy miesiące. Wcześniej przez kolejne trzy trenowała boks, bo gra teraz bokserkę. Mordercze treningi na ringu przypominały te do „Tańca z Gwiazdami”. Chciała być wiarygodna, dlatego ćwiczyła po kilka godzin dziennie pod okiem profesjonalnego trenera.

WIDEO

player placeholder

Pracuje ciężko, ale nie narzeka. Czekała na swoją szansę przez kilka ostatnich lat. Zresztą główna rola w nowym serialu TVN jest wprost stworzona dla niej. – To historia dziewczyny, która mimo przeciwności losu walczy o swoje życie. Poszukuje miłości, szczęścia, ale nic łatwo jej nie przychodzi – mówi „Party” Marta Hopfer z działu PR TVN. Mucha to też fighterka (z ang. wojowniczka). Bo tą rolą zwykłej dziewczyny łamie swój dotychczasowy wizerunek kobiety glamour. – W serialu jest spocona, zmęczona, obolała. Nie nosi makijażu, nie umie chodzić w szpilkach, często nie ma na czynsz – opowiada Hopfer. A Mucha właśnie takiej roli szukała. – Ona jest aktorką i chciała udowodnić, że naprawdę umie grać. W tym serialu widać, że daje z siebie wszystko – opowiada nam jej znajomy. Zresztą nie tylko tam będzie można zobaczyć jej aktorstwo. Choć plotki o tym, że pojawi się we włoskim erotyku, okazały się tylko pobożnym życzeniem dziennikarzy, to już 21 stycznia do kin wchodzi film „Och, Karol”, gdzie gra... lesbijkę. – Ania nie bała się zagrać tej roli, potraktowała to jako ciekawe wyzwanie. Ostatecznie wyszło naprawdę fajnie i zabawnie – mówi „Party” Ilona Łepkowska, scenarzystka i producentka współczesnych przygód Karola. I dodaje: – Cieszę się, że Ania pojawiła się w tej produkcji. Jako dziecko zaczynała od filmu, potem postawiła na seriale i teraz dobrze, że wraca do fabuły. Ona zresztą podziękowała mi za tę szansę, bardzo cieszyła się z roli. Kiedyś powiedziała mi nawet, że jestem najlepszym pracodawcą, jakiego miała... A poza wszystkim ja ją po prostu lubię. Choć bywa kontrowersyjna, to ma dziewczyna charakter.

W filmie u boku Piotra Adamczyka zobaczymy też m.in. Małgorzatę Sochę i Martę Żmudę Trzebiatowską. Z tą ostatnią zresztą Mucha wchodzi na plan kolejnej produkcji filmowej już wiosną. W filmie „Tylko mnie nie strasz” w reżyserii Ryszarda Zatorskiego zagra z nimi także Mateusz Damięcki. Nie można też zapominać, że Ania wciąż jest związana z serialem „M jak miłość”, gdzie gra Madzię Marszałek. Pojawia się tam raczej gościnnie, ale nie zamierza porzucić tej współpracy.

Zobacz także:

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

Dość konfliktów
Ale zrezygnowała z udziału w szóstej edycji „You Can Dance” nie tylko dlatego, że ma mnóstwo pracy. – Aktorstwo jest teraz dla niej najważniejsze. Poza tym po co jej kolejne potyczki słowne z Michałem Pirogiem na oczach widzów? Już raz to zamieszanie przeżyła i wcale nie wyszło jej to na dobre. I te spekulacje, czy lubi Kingę Rusin, czy nie... – mówi jej znajoma. I dodaje: – Wystarczy, że musi znosić insynuacje na temat nowych konfliktów.

Chodzi o informacje, które już latem pojawiły się w prasie na temat Małgorzaty Foremniak. Podobno aktorka nie chciała wystąpić z Anią w jednej produkcji. Ostatecznie sprawa przycichła, ale ostatnio rozpętała się kolejna afera. „Mucha i Socha pokłóciły się o garderobę!”, pisały portale. – Niektórzy łatwo mylą rzeczywistość z fikcją – mówi „Party” Małgorzata Socha. – W serialu gramy z Anią rywalki. Już wiadomo, że między moją bohaterką, Konstancją, a jej – Moniką – dojdzie do rękoczynów. I stąd te plotki... Ale skoro prasa wymyśliła sobie ten konflikt w „realu”, to my podchwyciłyśmy temat i teraz się wygłupiamy na planie – opowiada aktorka. Kiedy obie idą na obiad, dla zabawy dzielą stolik na pół, mówiąc: „Uważaj, to moja część”, podobnie „wydzielają” sobie przestrzeń w garderobie. – A prawda jest taka, że wszyscy aktorzy mają jedno pomieszczenie na zmianę kostiumów – dodaje Małgosia.

Pieniądze to nie wszystko
Jest jednak coś jeszcze, co zastanawia przy ostatecznej decyzji Muchy w sprawie „YCD”. Chodzi o... pieniądze. Nie da się ukryć, że honorarium, które za udział w show miała zainkasować od TVN, robi wrażenie. Prawie 200 tysięcy złotych – tyle dostała za poprzednią edycję, a w nowej szykowała się podwyżka. Zważywszy na to, że od lat Mucha ma opinię osoby lubiącej luksusowe życie, jej rezygnacja z tak dużego wynagrodzenia zaskakuje. – Pieniądze to nie wszystko – mówi jej znajoma. I dodaje: – Czas dla najbliższych i realizacja swoich marzeń jest bezcenna...

O jakie marzenia chodzi? Mucha od kilku tygodni pracuje nad własnym projektem filmowym. Jak nieoficjalnie dowiedziało się „Party”, będzie to film krótkometrażowy. – Scenariusz jest już gotowy, teraz Anka zbiera ekipę zapaleńców, którzy zrealizują z nią ten projekt – mówi nam jej koleżanka. Na swojej nowej stronie internetowej aktorka zachęca do współpracy: „Poszukuję ochotników do pomocy w realizacji mojego nowego, autorskiego projektu. Wolontariuszy w każdym wieku, chętnych do pracy także w weekendy i święta z Warszawy i okolic. Proszę o nadesłanie kilku słów o sobie, swoich codziennych zajęciach i pasjach oraz kilku pytań, które chciałabyś/ chciałbyś mi zadać (...) oraz kilku zdjęć z tego, jak spędzasz niedzielę. Spośród nadesłanych propozycji wyłonię grupę moich przyszłych współpracowników”.

M jak... Marcel

Już wiadomo, że przy filmie będzie pomagał Ani jej życiowy partner Marcel Sora. – Kiedy aktorka wiąże się z reżyserem, to jasne, że wzajemnie się inspirują. Dlatego Marcel będzie służył jej radą, pomoże w przygotowaniach i montażu. Ale o tym, by to on reżyserował, nie ma mowy, bo to nie jest ich wspólny projekt – mówi „Party” ich znajoma. Zresztą czasu jest niewiele, bo, jak udało nam się ustalić, Mucha musi zamknąć projekt do końca tego roku. Czy to oznacza, że w święta nie będą mieć dla siebie wiele czasu? – Ich związek trwa już prawie dwa lata. Przez ten okres Ania była bardzo zapracowana i skoro do tej pory umieli znaleźć dla siebie czas, to naprawdę nie sądzę, żebyśmy teraz mieli się czym martwić... – mówi „Party” znajoma aktorki. Poza tym para ma już plany na przyszły rok. Od dawna mówi się, że nie mieszkają razem i tylko u siebie pomieszkują. Dlatego plan na 2011 rok brzmi obiecująco: chcą kupić razem mieszkanie! Ciekawe, czy to oznacza, że z czasem zobaczymy Muchę w innej, tym razem życiowej roli...

Marta Tabiś-Szymanek / Party