Reklama

Myśl o oddaniu mamy do domu opieki poddał mi Marcin. Wydawało się to najlepszym wyjściem. To było postanowione. Uznaliśmy z Marcinem, że nie ma innego wyjścia. W dniu, w którym miałam oddać mamę, obudziłam się bardzo wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno. Wierciłam się na tapczanie myśląc o przyszłości. Nareszcie będę mogła zamieszkać z Marcinem, urządzić mieszkanie tak, jak zawsze chciałam. Odpocząć. Ostatni rok był taki ciężki.

Mama zachorowała

Choroba mamy, zawalone egzaminy na studiach. Kryzys naszego związku z Marcinem. Twierdził, że nadal kocha i chce być ze mną, ale nie zgadzał się na wspólne zamieszkanie z mamą. To on przekonał mnie, żeby umieścić ją w domu opieki. Obiecywał pomoc finansową. „Dlaczego spotkało to właśnie nas” – pomyślałam.

Mama nie była staruszką, lecz energiczną kobietą w sile wieku. Zajmowała się domem, wyręczała mnie we wszystkim. Cieszyła się, że studiuję. I nagle zaczęła tracić pamięć. Nie wiedziałam, co się dzieje. Tymczasem było coraz gorzej. Mama traciła kontakt z rzeczywistością. Twierdziła na przykład, że Marcin chce ją okraść, szukała po całym mieszkaniu mego dawno zmarłego taty. Nie poznawała mnie.

– A pani co tu robi? – pytała. – To pokój mojej córki, proszę wyjść.

Wreszcie lekarze stwierdzili chorobę Alzheimera. Uprzedzali, że może być tylko gorzej. Decyzja o oddaniu mamy do domu opieki nie przyszła mi łatwo.

– Ale co mam robić? – myślałam. – Zaprzepaścić studia, stracić Marcina? Mama wymaga stałej opieki i uwagi. Nie podołam temu, nie dam rady. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam jakiś szmer.

Zerwałam się od razu. Przy mamie nauczyłam się spać czujnie. Zastałam ją w kuchni. Rozsypywała mąkę na stolnicy.

– Co ty znowu wyprawiasz, mamo?

– Jak to, co? – odpowiedziała pytaniem. – Piekę ciasto dla Asi. To moja córka, jedynaczka. Kochane dziecko.

Nie mogłam tego zrobić

Serce mi się ścisnęło. Kiedy byłam mała, mama zawsze wstawała o świcie, żeby przed pracą przygotować obiad i czasami piekła sernik, za którym przepadałam. Całe dzieciństwo stanęło mi nagle przed oczami. Przypomniałam sobie, jak mama dbała o mnie, pielęgnowała w chorobie, sprawdzała lekcje. Ona nauczyła mnie wszystkiego. Dla mnie zrezygnowała z powtórnego małżeństwa, byłam wtedy nastolatką i stanowczo się temu sprzeciwiłam.

– Kochanie – powiedziała. – Ty jesteś dla mnie najważniejsza.

Tak. Byłam najważniejsza. Ona nie opuściłaby mnie w nieszczęściu, nie oddałaby obcym, nie zostawiła samej w mroku strasznej choroby.

– Mamo – powiedziałam nagle. – Nigdzie nie pójdziesz, zostaniesz tu, ze mną. Jakoś damy sobie radę. Marcin, jeśli mnie kocha, będzie musiał to zaakceptować. Słuchała, mrugając oczami. Nie wiedziałam, czy rozumie, ale coś widocznie do niej dotarło, bo zapytała nagle.

– Będziesz się mną opiekować, córeczko?

Wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję.

Joanna, 23 lata

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama
Loading...