siostra, która próbuje przejąć kontrolę nad życiem tej młodszej fot. Adobe Stock, Antonioguillem

„Siostra zorganizowała mi wesele, wybrała imię dla dziecka, meble do domu. Mąż nie rozumiał naszej relacji”

„Gdy Aneta zabroniła mi zmienić pracę, Piotr nie wytrzymał. Powiedział, że ma dość życia w chorym trójkącie z moją siostrą i albo postawię jej granice, albo się rozstaniemy. Przecież Aneta chciała dobrze! Od dziecka się mną opiekowała”.
/ 17.11.2021 08:53
siostra, która próbuje przejąć kontrolę nad życiem tej młodszej fot. Adobe Stock, Antonioguillem

Pomiędzy mną a moją starszą siostrą Anetą są niespełna dwa lata różnicy. Nic więc dziwnego, że kiedy byłyśmy dziewczynkami, prawie się nie rozstawałyśmy. Chodziłyśmy, co prawda, do różnych klas i każda miała swoje towarzystwo w szkole, jednak przynajmniej raz dziennie Aneta sprawdzała, czy u mnie wszystko w porządku. Odnajdywała mnie na dużej przerwie i wypytywała, co i jak. A gdy trzeba było, stawała w mojej obronie.

Pamiętam, jak któregoś dnia poskarżyłam się, że koleżanki z klasy mi dokuczają. Wzięła je na bok i wybiła im te docinki z głowy. Prawie dosłownie. Od tamtej pory były dla mnie bardzo miłe…

Razem z siostrą szłyśmy do szkoły, razem wracałyśmy

Ponieważ Aneta zawsze była bardzo odpowiedzialna, mama w pełni jej ufała. Z czasem wszyscy przyzwyczaili się do tego, że to ona się mną opiekuje, dba o mnie. A Aneta rzeczywiście starała się wywiązać z obowiązków. Lata mijały, poszłyśmy do liceum. Oczywiście to Aneta podjęła decyzję, do jakiego. Nie protestowałam. Chciałam, żeby była blisko mnie.

Rozdzieliłyśmy się dopiero na studiach, bo ona wolała przedmioty ścisłe, a ja byłam urodzoną humanistką. Nie oznacza to jednak, że przestała się mną opiekować. Pilnowała, żebym się wysypiała, zjadła obiad, dbała o to, żebym podczas sesji miała spokój.

W sumie zawsze żyłam pod dyktando Anety

Gdy poznałam Piotra, swojego przyszłego męża, siostra była pierwszą osobą z rodziny, której go przedstawiłam. Nie mamie i tacie, ale właśnie jej. To ona zorganizowała mi wesele, a gdy zaszłam w ciążę, znalazła mi odpowiedni szpital, umówiła położną. Potem pomagała mi w wyborze imienia, w opiece nad synkiem. Nie musiałam nawet dzwonić, prosić. Sama przyjeżdżała, prawie każdego dnia. Bawiła się z Adasiem, karmiła go, przewijała. Byłam jej za to bardzo wdzięczna. Cieszyłam się, że mam taką dobrą i oddaną siostrę.

Niestety, Piotr nie podzielał mojego entuzjazmu. Twierdził, że Aneta zbyt często do nas przyjeżdża i najzwyczajniej w świecie rządzi się w domu. Nieraz uszczypliwym tonem pytał, czy Aneta nie ma własnego życia, przypominał, że ożenił się tylko ze mną, a nie z nami dwiema. Potwornie mnie to denerwowało. Nie rozumiałam, dlaczego jest taki niesprawiedliwy i złośliwy. Broniłam siostry jak lwica, więc często dochodziło między nami do ostrych kłótni.

Jednak z upływem czasu i ja zaczęłam dostrzegać ciemne strony tej troskliwości i opiekuńczości. Owszem, Aneta była szalenie pomocna i wiem, że w wielu sytuacjach bym sobie bez niej nie poradziła. Jednocześnie czułam się jednak jakby ubezwłasnowolniona. W pewnym momencie dotarło do mnie, że wszelkie decyzje konsultuję z siostrą. I robię to, co ona uważa za słuszne. Niby ze mną rozmawiała, pytała o zdanie, ale i tak zawsze stawiała na swoim.

To ona wybrała mi nowe meble do salonu, kolory ścian w mieszkaniu, to ona zdecydowała, gdzie pojedziemy na wakacje, na jakie zajęcia dodatkowe powinien chodzić Adaś. I tak dalej, i tak dalej… Byłam tym wszystkim coraz bardziej zmęczona i rozdrażniona.

– Wiesz, chyba masz rację. Aneta za bardzo wtrąca się w nasze sprawy. Trzeba z tym skończyć – powiedziałam pewnego wieczoru do męża.
– Uff, wreszcie przejrzałaś na oczy. A już myślałem, że to nigdy nie nastąpi – odetchnął z ulgą.

Pewnie liczył na to, że w końcu postawię się Anecie

Jednak mijały kolejne miesiące i w naszym życiu nic się nie zmieniało. Nie miałam odwagi pogadać z siostrą. Kilka razy zbierałam się w sobie, ale w ostatniej chwili rezygnowałam. Bałam się, że się obrazi. Miesiąc temu dostałam świetną propozycję pracy. W nowym, dynamicznie rozwijającym się wydawnictwie. Bardzo się ucieszyłam. W swojej obecnej pracy nie mam szansy na rozwój, awans. A tam wszystkie drzwi stoją przede mną otworem. Oczywiście natychmiast opowiedziałam o tym Anecie.

– Chyba nie przyjęłaś tej propozycji? – zapytała.
– Jeszcze nie. Ale poważnie się nad tym zastanawiam. Druga taka okazja może mi się nie trafić – przyznałam.
– Okazja? Nie żartuj! Przecież to kompletna głupota – prychnęła.
– A to dlaczego? – zdziwiłam się.
– Nikt przy zdrowych zmysłach nie rzuca roboty w znanym i szanowanym wydawnictwie. Ci nowi nie mają szans na rynku. Ani się obejrzysz, a zbankrutują i wylądujesz na zielonej trawce. A powrotu nie będzie.
– No, nie wiem… Z tego, co zdążyłam się zorientować, idzie im całkiem nieźle – próbowałam protestować, ale Aneta szybko mi przerwała.
– No właśnie, nie wiesz. I w tym tkwi cały problem. Jesteś bezradna i nierozsądna jak małe dziecko. Ale na szczęście masz siostrę, która jak zwykle uchroni cię przed popełnieniem błędu. Zapomnij więc o nowej pracy i zostań tam, gdzie jesteś. Tak będzie najlepiej, uwierz mi – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Próbowałam ją jeszcze przekonać do swojego pomysłu, lecz ona uparcie trwała przy swoim. Poszła sobie dopiero wtedy, gdy obiecałam jej, że i tym razem posłucham jej rady.

– Matko Boska, czy to się wreszcie kiedyś skończy? – westchnął mąż, gdy za siostrą zamknęły się drzwi.
– Nie rozumiem, o co ci chodzi – udawałam zdziwioną, choć dokładnie wiedziałam, co ma na myśli.
– Naprawdę? No to ci przypomnę. Miałaś powiedzieć siostrze, żeby nie wtrącała się do naszego życia. A ty co? Nie dość, że nie dotrzymałaś słowa, to i w kolejnej sprawie jej uległaś.
– Ale Aneta ma rację… Lepiej nie ryzykować z tą pracą…
– Akurat! Wiesz co, mam już tego naprawdę dosyć. Albo szybko z nią porozmawiasz, postawisz granice, albo… – zawiesił głos.
– Albo co? – dopytywałam się.
– Albo się rozstaniemy – wypalił i zamknął się w sypialni.

Kiedy po chwili tam za nim poszłam, udawał, że śpi. Nie wiem, co mam robić. Czuję, że Piotr nie żartuje, że jeśli szybko nie pogadam z siostrą, naprawdę odejdzie. Tylko jak mam to zrobić, co jej powiedzieć? Boję się, że jak tylko zacznę temat, poczuje się urażona i skrzywdzona. A tego nie chcę. Przecież Aneta poza tym, że jest zbyt troskliwa i zaborcza, naprawdę nie ma złych intencji. Chce tylko pomóc. I tyle jej zawdzięczam. A więc jak? 

Czytaj także:
Maks to szkolny kryminalista, a ojciec zawsze go broni
Mąż pracuje za granicą. Gdy przyjeżdża, pozwala dzieciom na wszystko
Po 10 latach starań, Gabrysia postrzegała mnie już tylko jako dawcę nasienia