Głodziłam się dla faceta fot. Adobe Stock, terovesalainen

„Przez pół roku się głodziłam i katowałam ćwiczeniami. Schudłam 30 kg dla faceta, który potem mnie zdradził "

– Postąpiłem paskudnie i żałuję tego – oznajmił. – Ale musisz wiedzieć, że to nic ważnego. Przystawiała się do mnie, co miałem robić? Jestem mężczyzną, a nie soplem lodu. Ale to naprawdę nic nie znaczy. Liczysz się tylko ty...
/ 20.07.2021 13:00
Głodziłam się dla faceta fot. Adobe Stock, terovesalainen

Odkąd pamiętam, byłam pulchna. W dzieciństwie mama karmiła mnie frykasami, nie odmawiając żadnej mojej kulinarnej zachciance. Nie winię jej za to. Sama, urodzona w czasach, gdy w sklepach były pustki, pragnęła zapewnić mi wszystko to, czego jej brakowało.

Jednak to właśnie sprawiło, że moje ciało bardzo wcześnie nabrało okrągłych kształtów

Rówieśnicy wyśmiewali się z mojej tuszy, wołając za mną „grubas”. Pamiętam, jak któregoś dnia odbywały się w szkole wybory miss. Ze zdziwieniem i przerażeniem odkryłam, że ktoś zgłosił mnie jako jedną z uczestniczek.

Okazało się, że zrobiła to Milena, najładniejsza dziewczyna w klasie. Nagle stała się dla mnie wyjątkowo miła.

– Idź, zobaczysz, będzie fajnie – przekonywała z przyjaznym uśmiechem. – Jesteś przecież bardzo atrakcyjna, musisz się tylko przełamać.

– No, nie wiem… – wahałam się. – Boję się, że się ośmieszę. Chyba nie nadaję się do takich rzeczy…

– Ależ co ty wygadujesz! – Milena była nieugięta. – Każdy się nadaje, trochę więcej wiary w siebie. Pomogę ci.

Wybrała mi strój i makijaż. Miałam wątpliwości co do podsuwanych przez nią pomysłów, ale przystałam na wszystko, bo w końcu ona znała się na modzie. Kiedy wyszłam na scenę podczas prezentacji uczestniczek, przez salę przetoczyła się lawina śmiechu.

Grupka uczniów z moją podstępną koleżanką na czele wywiesiła nawet transparent z napisem „Miss Piggy” i głośno skandowała moje imię.

Wtedy zrozumiałam, że okrutnie sobie ze mnie zażartowano

Rozpłakałam się i uciekłam do toalety. Jedyną osobą, która mnie wówczas pocieszała był mój przyjaciel z dzieciństwa Robert. Znaliśmy się od lat, wychowaliśmy się na jednym osiedlu.

– Nie przejmuj się – mówił. – Oni nie są warci twoich łez.

Jednak ja nie potrafiłam się nie przejmować. Każde niemiłe słowo dotykało mnie głęboko. Przez kilka następnych lat z nikim się nie przyjaźniłam. Poszłam na studia i zajęłam się nauką, bez angażowania się w studenckie życie towarzyskie.

Nie wspominam tego okresu ze zbytnim sentymentem

Ludzie w moim wieku bawili się, chodzili na imprezy, korzystali z uroków studenckiej beztroski. Ja w tym czasie siedziałam w domu, bojąc się wyściubić nos poza własny pokój. Aż pewnego dnia, a był to pierwszy dzień w nowej pracy – zakochałam się.

Miał na imię Michał i był szefem mojego działu. Typ przystojniaka, do którego wzdychały wszystkie dziewczyny w firmie, nawet te zamężne. Marzyłam o tym, że któregoś dnia podejdzie do mnie, a ja wtedy powiem coś elokwentnego i dowcipnego, tak, że od razu się mną zainteresuje.

On jednak zdawał się zupełnie mnie nie zauważać. Któregoś razu obejrzałam w telewizji program, w którym kobiety z nadwagą przechodziły metamorfozę. Pod okiem trenera i dietetyka zrzucały kilogramy, uczyły się zdrowego stylu życia i z dnia na dzień uśmiech pojawiał się na ich twarzach. Poruszyły mnie ich opowieści o tym, jak bardzo zmieniło się ich życie, od kiedy schudły.

Przedtem byłam szarą myszką, nienawidziłam swojego ciała. Teraz nabrałam pewności siebie – mówiła jedna z nich.

– Czuję na sobie męskie spojrzenia, wiem, że się podobam – cieszyła się inna.

Jak ja pragnęłam móc powiedzieć to samo! Gdybym była szczupła, Michał z pewnością zwróciłby na mnie uwagę.

Postanowiłam – zmienię się!

Początki były trudne. Ćwiczenia wyczerpywały mnie fizycznie, a wieczorami ssało w żołądku.

Jednak po jakimś czasie przywykłam i od tej pory wszystko szło lepiej. Było mi bardzo ciężko, ale przed oczami stale miałam jeden cel: Michała patrzącego na mnie z pożądaniem.

Bywały momenty, że burczenie w brzuchu uniemożliwiało mi myślenie. Teraz wiem, że to nie była zrównoważona dieta - po prostu się katowałam.

Chudłam w oczach. Po czterech miesiącach musiałam wymienić połowę garderoby, bo wszystko było za duże. Zaczęłam nosić sukienki, których przedtem nie odważyłabym się włożyć.

Ostatecznie w ciągu pół roku straciłam prawie 30 kilogramów i uważałam to prawdopodobnie za największy sukces w moim życiu. Wszyscy ekscytowali się tym równie mocno, jak ja, jedynie Robert nie okazywał szczególnego entuzjazmu.

– Dlaczego nie cieszysz się ze mną? Wiesz jak trudno mi było doprowadzić się do porządku… – robiłam mu wyrzuty.

– Moim zdaniem nic nie było z tobą nie w porządku – odpowiedział lakonicznie.

To miło, że tak mówisz, ale wiesz dobrze, że to nieprawda. Teraz wyglądam o niebo lepiej.

– Skoro tak uważasz – wzruszył ramionami. Czułam się świetnie w nowym wcieleniu. Spełniło się też moje marzenie – Michał zwrócił na mnie uwagę.

Pewnego dnia podszedł do mojego biurka i zaczął rozmowę. Okazał się bardzo miły. Prawił mi komplementy i zachowywał się jak prawdziwy gentleman. Umówiliśmy się na kawę po pracy. Było tak, jak to sobie wielokrotnie wyobrażałam. Z początku wszystko układało się dobrze. Chodziliśmy do kina, na spacery.

Pękałam z dumy, gdy Michał mówił o mnie „moja kobieta”, przedstawiając mnie znajomym. Przyznam, że niekiedy miałam wrażenie, że traktują mnie z góry. Szczególnie wyniosła wydawała mi się Mariola, jego „stara znajoma”, jak ją określił. Kiedy zwróciłam Michałowi uwagę na jej zachowanie, tylko machnął ręką.

Daj spokój, ona taka już jest. Lubi udawać wielką damę, ale to nie znaczy, że cię nie lubi – zaśmiał się.

Czas płynął i zaczęliśmy z Michałem planować wspólną przyszłość. Na początku zeszłego roku zamieszkaliśmy razem. Kolejne miesiące przeżyłam z głową w chmurach, snując marzenia o sielankowym życiu, jakie mnie czeka.

Aż pewnego dnia stało się coś strasznego

Michał zadzwonił, że musi zostać dłużej w pracy i prześpi się w swoim starym mieszkaniu, które znajdowało się obok biura. Pojechałam tam rano, po drodze robiąc zakupy na śniadanie. Wyobrażałam sobie, jak miło będzie zaskoczony. Zadzwoniłam do drzwi... Otworzyła mi jego „stara znajoma” Mariola i to w bieliźnie!

Za nią stał mój facet nagi od pasa w górę i patrzył na mnie przerażonym wzrokiem. Oj tak, był bardzo zaskoczony. Rzuciłam zakupy na ziemię i wybiegłam na ulicę. A potem nic już nie pamiętam...

Obudziłam się w szpitalu. Wszystko mnie bolało. Po chwili zorientowałam się, że przy moim łóżku siedzi Robert.

– Co się stało? – wymamrotałam. – Miałaś wypadek, potrącił cię samochód. Ale już dobrze, jestem przy tobie.

W jednej chwili przypomniałam sobie wszystko – Mariolę w mieszkaniu mojego faceta i to straszne uczucie, kiedy zdałam sobie sprawę, że zostałam zdradzona. Musiałam zostać w szpitalu jeszcze przez tydzień. Moje obrażenia nie były poważne, ale lekarze chcieli mieć pewność, że nie będzie powikłań. Robert był ze mną cały czas. Drugiego dnia pojawił się Michał z bukietem róż w ręku.

– Postąpiłem paskudnie i żałuję tego – oznajmił. – Ale musisz wiedzieć, że to nic ważnego. Przystawiała się do mnie, co miałem robić? Jestem mężczyzną, a nie soplem lodu. Ale to naprawdę nic nie znaczy. Liczysz się tylko ty – próbował mnie pocałować, ale go odepchnęłam.

– Wynoś się – powiedziałam spokojnie, choć w środku wszystko się we mnie gotowało. – Nie chcę cię więcej widzieć.

– Twoja strata – rzucił bukiet na podłogę i wyszedł, trzaskając drzwiami.

Po chwili zajrzał Robert, który czekał na korytarzu

Podniósł z ziemi kwiaty i wstawił je do wazonu, po czym o nic nie pytając, przytulił mnie. Wtedy zrozumiałam, że to on jest mężczyzną, z którym mogłabym spędzić życie, bo akceptuje mnie taką, jaka jestem.

Okazało się, że Robert darzył mnie uczuciem od dawna, ale nic nie mówił widząc, że jestem szczęśliwa z innym. Jesteśmy razem od roku i czuję, że tak będzie już zawsze

Czytaj także: 
„Po rozwodzie wszystkie przyjaciółki się ode mnie odsunęły. Bały się, że... ukradnę im mężów"
„Od 20 lat mam kochanki w całej Europie. Myślałem, że Zosia nic nie wie. Miałem ją za głupią gęś”
„Kiedy tata trafił do domu opieki, mama znalazła sobie kochasia. Byłam na nią wściekła. Przecież to zdrada!"