Upojna sylwestrowa noc fot. Adobe Stock

„Nigdy nie zapomnę tej sylwestrowej nocy. Wstyd mi, bo wyszłam na puszczalską, ale nie żałuję”

„Muszę jak najszybciej stąd prysnąć” – myślałam, spłukując z siebie brud sylwestrowej nocy. Na pralce faktycznie czekały na mnie czysty podkoszulek i szczoteczka do zębów, ale nie tylko, bo także duży ręcznik. „Mógłby mieć jeszcze zapasową damską bieliznę” – zażartowałam w duchu.
/ 31.12.2021 07:26
Upojna sylwestrowa noc fot. Adobe Stock

Boże, gdzie ja jestem?! – w mojej pulsującej z bólu głowie kołatało tylko to jedno pytanie. Z trudem otworzyłam oczy i rozejrzałam się wokół. Jakiś pokój, jakieś fotele, stłoczone na stole szkło, resztki przekąsek, porozrzucane serpentyny, zwisające balony, kanapa, a na niej ja… W nieświeżej sukience, ale starannie okryta kocem.

Chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce, lecz kac i nagły zawrót głowy powstrzymały mnie przed opuszczeniem kanapy. „Mam nadzieję, że nie zrobiłam żadnej głupoty” – pomyślałam, próbując przypomnieć sobie minioną noc.

Upiłam się do nieprzytomności

Aśka zaprosiła mnie na sylwestra do kolegi. Okazało się, że znam go z widzenia z uczelni, choć studiował na innym kierunku. On też mnie pamiętał i szybko przedstawił innym gościom.
Zabawa była szampańska. Alkohol płynął strumieniami. Ja jednak nie wiedziałam, że mam tak słabą głowę! Film urwał mi się gdzieś po północy. Pamiętam jeszcze, jak wtulona w gospodarza przy okazji noworocznych życzeń wyznawałam mu miłość.

– O Boże – jęknęłam głośno na myśl, że mogłam posunąć się dalej…
W panice sprawdziłam, co mam na sobie. Na szczęście moje ubranie było w komplecie. Uspokoiłam się. Ale gdzie Aśka? Zostawiła mnie samą? A on… Jak miał na imię? Ależ narozrabiałam!
W końcu zebrałam wszystkie siły, wstałam z kanapy i poczłapałam do przedpokoju.
– Dzień dobry – usłyszałam miły głos.
– Dzień dobry – odpowiedziałam niepewnie, patrząc, jak właściciel głosu, wysoki szatyn, krząta się po kuchni.

Ogolony, pachnący, wydał mi się tak nierealną postacią, że spotkanie z nim chciałam już spisać na karb swego upojenia. Ale to był organizator sylwestra!
– Szukasz łazienki? – uśmiechnął się.
Niepewnie kiwnęłam głową.
– Na prawo, za drzwiami. Jeśli masz ochotę, robię właśnie kawę. Aha, na pralce położyłem swój t-shirt i nieużywaną szczoteczkę. Może skorzystasz?

„Muszę jak najszybciej stąd prysnąć” – myślałam, spłukując z siebie brud sylwestrowej nocy. Na pralce faktycznie czekały na mnie czysty podkoszulek i szczoteczka do zębów, ale nie tylko, bo także duży ręcznik. „Mógłby mieć jeszcze zapasową damską bieliznę” – zażartowałam w duchu.

Gdy odświeżona wróciłam do kuchni, już czekała na mnie kawa i tosty.
– Voilļ! – gospodarz gestem zaprosił mnie do stołu. – Francuskie śniadanie.
Najwyraźniej był w świetnym humorze. W przeciwieństwie do mnie nie przypominał skacowanego nieszczęśnika po zbyt hucznym sylwestrze. Patrzyłam na niego z podziwem.
– Dziękuję, że okryłeś mnie kocem – zdobyłam się odwagę.
– To nie ja, to Asia! Ja go tylko poszukałem – uśmiechnął się.
Nawet nie wiesz, jak mi głupio, ale nigdy wcześniej nie piłam tyle. Nawet nie wiedziałam… – zawahałam się.
– …jakie masz możliwości? – dokończył za mnie. – Normalka. Zresztą wysączyłaś tylko trzy kileliszki szampana – zaśmiał się. – Sorry, Aga, ale to nawet było urocze.
– Co? – zapytałam zaskoczona.
Sposób, w jaki się upiłaś. Tak na słodko… A potem równie ślicznie zasnęłaś – sięgnął po kubek z kawą.
– Skąd wiesz, ile wypiłam? – zmieniłam temat rozmowy, która niebezpiecznie zaczęła prowadzić do mojego kompromitującego wyznania miłości.
– Bo przyglądałem ci się. Zresztą ty mnie chyba też, tylko wcześniej.
– Naprawdę…
– Naprawdę – nie pozwolił mi dokończyć zdania. – Jesteś bardzo ładna, wiesz? – nachylił się do mnie.
Poczułam zapach szamponu zmieszanego z aromatem kawy. Głowa omal mi nie pękła z nadmiaru emocji.
– Masz coś przeciwbólowego? – zmrużyłam oczy i zaczęłam nerwowo masować sobie skronie.
– Mam – odpowiedział i pocałował mnie mocno w usta.
Odskoczyłam zaskoczona i łokciem strąciłam kubek, wylewając na siebie resztkę kawy.
– Przepraszam – spoważniał, sięgnął po ścierkę i wytarł moją koszulkę.
– To ja przepraszam, nie chciałam narobić zamieszania. Ale…

Wzięłam głęboki oddech.

– Ale nie myśl sobie, że teraz pójdę z tobą do łóżka – podjęłam roztrzęsiona. – Ja nie jestem łatwa! To, co tutaj się stało, to zupełny przypadek. Kurczę, nawet nie pamiętam twojego imienia!

Na imię miał Robert i chciał się ze mną umówić

Zapanowała grobowa cisza. Wstałam, chcąc się jak najszybciej pożegnać.
– Wcale nie uważam, że jesteś łatwa – odezwał się chłopak. – A na imię mam Robert. Może skoro już się znamy, dokończymy śniadanie. A potem… – zawiesił głos i uśmiechnął się. – Poproszę cię o numer telefonu.
– I umówisz się ze mną do kina? – zapytałam w przypływie odwagi.
– Tak, i zaproszę cię na randkę!

Więcej prawdziwych historii:
„Chciał mnie zeswatać ze swoim bratem tylko po to, bym była bliżej. Gnojek od początku planował zdradzić żonę!”
„Od 4 lat mam romans, ale od męża odejdę dopiero, gdy nasze dzieci skończą liceum”
„Moja córka ma ADHD. Wszyscy mówią, że jest po prostu rozpuszczona, a ona naprawdę wymaga specjalnej uwagi”
„Na mieście mówią, że moja 15-letnia córka prowadza się ze starym dziadem. Muszę zareagować, zanim stanie się tragedia”