Przemoc w rodzinie fot. Adobe Stock

„Mój tata znęcał się nad mamą, a ja cierpię do dziś. Słyszałam, jak bije, gwałci i łamie jej paznokcie” - list do redakcji

My, dorosłe dzieci z przemocowych domów wszystkiego się boimy. Nie wierzymy w swój sukces, choć za wszelką cenę chcemy go osiągnąć. Kochamy za bardzo ludzi niewłaściwych, prawdziwą miłość często odrzucamy. Wciąż za czymś gonimy, często czujemy pustkę. Nasze ciała chorują. Kto zapłaci cenę za wyrządzone nam krzywdy? Kto zadośćuczyni dzieciom Karoliny Piaseckiej?
/ 29.07.2020 13:02
Przemoc w rodzinie fot. Adobe Stock

Współczuję wszystkim kobietom, które doświadczają przemocy domowej, ale najbardziej szkoda mi ich dzieci. Bo to one do końca życia będą walczyć z demonami. Bo za wcześnie zabrano im poczucie bezpieczeństwa. Bo jedna najbliższa osoba okazała się katem, druga ofiarą. Zawiódł ojciec, ale zawiodła też matka, bo nie potrafiła ochronić siebie ani ich. Tak, wiem, myślała, że one nie wiedzą. Tak, wiem, robił jej to w nocy. Tak, wiem, nie umiała inaczej.

Pamiętam taką scenę. Miałam pięć lat, gdy obudziłam się w środku nocy i usłyszałam z sypialni rodziców płacz mamy. „Błagam, nie” - prosiła. „Błagam, nie łam mi paznokci” - jęczała. Mój ojciec bił ją i gwałcił całą noc. Gdy zaczęłam walić do drzwi, zamknął je na klucz i krzyczał, że mam iść spać, bo inaczej dostanę. Mój ojciec, inżynier, przystojny, dusza towarzystwa. Nawet nie pił. Piła mama, bo próbowała poradzić sobie z tym, czego doświadczałyśmy na co dzień. Wolała pić niż mnie ochronić.

Bardzo ją kochałam i wciąż kocham. Ale, gdy zaczęłam dorastać, przestałam oskarżać tylko jego. Pojawił się ból i złość na nią. Przecież byłam tylko bezbronną dziewczynką. Dlaczego nigdy mnie nie ochroniła?

Pozwoliła, żebym patrzyła, jak rozbija jej głowę kubkiem, leje się krew, przyjeżdża pogotowie, oni pytają co się stało, a ja mam powiedzieć, że spadła ze schodów. Pozwoliła, żebym słuchała, jak nazywa ją piz…., szmatą, grubą, obrzydliwą świnią. Pozwoliła, żebym słuchała, jak robił jej sceny zazdrości o kolegę z pracy, za duży dekolt, niewłaściwą bluzkę. „I tak się, suko, dowiem, że mnie zdradzasz”.

Pozwoliła, żebym słuchała wyzwisk, epitetów, obelg przeplatanymi wyznaniami miłości. Nie zaczęłam jeszcze dorastać, gdy wiedziałam, że miłość boli. Bo ona ciągle przez niego płakała. Myślała, że ja nie widzę, nie słyszę?! Tak się potem tłumaczyła. Ale jak można myśleć, że dziecko nie widzi, gdy jest tak obok? Czy da się coś takiego ukryć przemoc i ból na kilkudziesięciu, nawet na kilkuset metrach kwadratowych?

Latami mnie oszukiwała, że on jej wcale nie zgwałcił, nie łamał jej paznokci. Chociaż następnego dnia miała podpite oko i rany na rękach. Czy to jest chronienie? Pozwoliła, żebym nieustannie się go bała. Lanie za źle odrobione lekcje, wyzwiska, bo on miał zły humor.

Napięcie, które z nami mieszkało. Bo kubek nie tak odłożony, sąsiadka za głośno gotuje, za późny powrót do domu, znów go zawiodłam w szkole sportowej. Czy tylko on był za to odpowiedzialny, czy również ona? Dorosła kobieta, matka, która uciekała w słabość i bycie ofiarą, choć powinna z piekła zabrać swoje dziecko?

Tak, wiem wszystko o syndromie sztokholmskim, uzależnieniu, niemożności podjęcia walki o siebie, groźbach, że on ją zabije. Racjonalnie wiem. Ale chciałabym, żeby te wszystkie kobiety, które tak się oszukują, że jeszcze będzie dobrze, że to nic takiego, że minie, że się zmieni, że dzieci nie słyszą, wiedziały, że to jest tylko oszukiwanie siebie. A na waszych oczach dzieje się nie tylko wasz dramat, ale również waszych dzieci. My wszystko widzimy. Jesteśmy, jak radar. Czasem bronimy matki ofiary, czasem zamykamy się w łazience i boimy się oddychać. Ale to my jesteśmy najbardziej bezbronnymi ofiarami. Bo jak mamy pięć, dziesięć lat naprawdę nie wiemy co zrobić.

Jeśli nie masz siły zawalczyć o siebie, zawalcz dla dzieci. By mogły za ileś lat powiedzieć: dałaś, mamo, radę. Jesteś dzielna, wspaniała. Wyszłaś z toksycznego związku, nie pozwoliłaś, żebym dłużej to oglądała, oglądał. Nie łudźcie się, proszę, że jakoś to będzie, a rodzina najważniejsza.

Rodzina to miłość, dobro, poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność. To jest rodzina. Jeśli nie możecie dać tego dzieciom razem, dajcie oddzielnie. Miliony razy rozmawiałam z dorosłymi, którzy jako dzieci doświadczały lub były świadkami przemocy. Mówi się o nas: „nadwrażliwcy”, „nerwicowcy”. Bo ten lęk jest w nas zawsze. Choć czasem wiemy o nim tylko my. Wciąż uważamy, że musimy zasługiwać na miłość, często w nocy budzi nas walenie serca albo dostajemy napadu paniki w sklepie. Uciekamy w pracę, używki, adrenalinę. Gdy ktoś nas kocha naprawdę, niszczymy tę miłość. Pragniemy spokoju, ale też się w nim męczymy. Normalność to dla nas wyzwanie, nigdy jej nie znaliśmy. Niektórzy nigdy jej nie znajdują, inni uczą się jej. Ale to ciężka i mozolna praca.

Mnie miłość dał mąż. Bezpieczną, pewną, taką jaką powinno dostać dziecko. Oboje dziś dajemy ją mojej córce. Tym bardziej nie potrafię pojąć, jak matka może zgodzić się na to, by jej dziecko żyło w piekle. Jeśli żyjesz w takim związku, jeśli wierzysz, że twoje dzieci tego nie widzą, oprzytomniej. Nie oszukuj ich, nie mów, że wszystko jest dobrze, bo wtedy sama po części stajesz się oprawcą. Dziecko zawsze będzie cię kochać, zawsze wybaczy, ale narażanie go na przemoc, czy na oglądanie jej jest brakiem odpowiedzialności i nawalaniem w najważniejszym życiowym zadaniu, macierzyństwie. Obudź się, dasz radę. Nie bądź, jak moja mama, która latami mówiła, że mi się tylko wydawało. Przeprosiła dopiero teraz.

Ty nie musisz przepraszać, możesz spróbować żyć inaczej. Jeśli nie dla siebie, to dla dzieci musisz to zrobić. I wiem, że wszyscy cię przytulają i użalają się nad tobą. Ja też cię przytulam, ale mówię: nie jesteś sama. To nie tylko twoja historia. Musisz ochronić kogoś jeszcze bezradniejszego od siebie. 

Przeczytaj więcej listów do redakcji:„Jadę na pierwsze wakacje ze swoim facetem i wstydzę się włożyć bikini. Nienawidzę swojego ciała”„Mój syn należy do społeczności LGBT. Przestańcie mówić mi, że nie jest człowiekiem”„Koledzy mojego faceta śmieją się, że jestem gruba i brzydka”

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/31.07.2020 23:46
Czytając to mam łzy w oczach. Tyle prawdy, tyle wspomnień. Bądź silna, wierz w siebie.